Overwatch jak CS:GO oraz LoL? Oceniamy, czy nowa gra Blizzarda podbije świat e-sportu

Felieton/Gry 13.05.2016
Overwatch jak CS:GO oraz LoL? Oceniamy, czy nowa gra Blizzarda podbije świat e-sportu

Overwatch jak CS:GO oraz LoL? Oceniamy, czy nowa gra Blizzarda podbije świat e-sportu

Wiele godzin spędzonych w grze pozwoliło mi przekonać się, czy Overwatch ma szanse zostać jedną z najpopularniejszych gier esportowych. Blizzard naprawdę zawojuje e-sportowy rynek?

Easy to learn..?!

Mimo, że na początku rozgrywki może wydawać się wam, iż gra wymaga sporo nauki, gdyż na ekranie naszego monitora wszystko dzieje się bardzo szybko i dynamicznie, są to wyłącznie pozory. Chaos spowodowany ogromną liczbą postaci oraz odmiennością ich umiejętności, cukierkowa grafika, dość spore mapy i brak jakiejkolwiek minimapy, która pomogła by nieco w przyswojeniu topografii terenu – to wszystko może przytłoczyć osobę, która po raz pierwszy spotka się z tym tytułem. Mimo, że niedzielnym graczem nie jestem, przyznam szczerze, iż początkowo byłam tym wszystkim zagubiona.

To jednak pozory. Bardzo szybko przyswoiłam podstawy, które były mi potrzebne, by grać na przyzwoitym poziomie. Po kilku meczach wiemy już, które z drużynowych funkcji odpowiadają najbardziej naszemu stylowi gry i które postacie „leżą” nam najbardziej. Oczywiście, by grać naprawdę dobrze, trzeba poświęcić na to trochę czasu. Jestem pewna jednak, iż do nabycia skilla w grze takiej jak CS:GO potrzeba go o stokroć więcej. Czy to źle dla Overwatcha? No właśnie niekoniecznie.

Bariera wejścia do czołówki graczy gier takich jak CS:GO czy LoL jest zdecydowanie wyższa – Overwatch to dla mnie gra bardziej casualowa i dlatego też trafi ona do zdecydowanie szerszej rzeszy odbiorców, niż dużo bardziej hardcorowy Counter Strike. Dokładając do tego fakt, iż jest to zupełnie nowy tytuł i większość graczy dopiero uczy się mechanik rządzących tym tytułem, można powiedzieć, że każdy z nas ma obecnie szansę stać się esportowcem próbujących swoich sił właśnie w tym tytule Blizzarda.

f2p czy nie f2p

Nie ma co ukrywać, iż cena gry ma ogromny wpływ na to, czy trafi do szerokiego grona odbiorców. Jeżeli chodzi o Overwatcha, Blizzard popełnił straszny falstart, chwaląc się od samego początku ogłoszenia tegoż tytułu, iż zostanie on wypuszczony w modelu free to play. Po jakimś czasie zupełnie odcięto się od tej decyzji, tłumacząc różnorodnymi aspektami, a najbardziej przekonywać miał fakt, iż jest to najlepsza decyzja by utrzymać założony wcześniej model rozgrywki.

Overwatch z założenia twórców to tytuł, w którym gracz powinien błyskawicznie reagować na wydarzenia dynamicznie zmieniające się na polu walki. Zmiana bohatera podczas walki sprawia, że dynamiczna strategia doboru drużyny staje się bardzo ważnym aspektem całej gry. Wszystkie testowane przez pracowników Blizzarda modele f2p nie sprawdziły się w przypadku tego tytułu, gdyż gracze nie mieli dostępu do pełnej puli bohaterów przez co często nie mogli trafnie odpowiedzieć na zmieniające się na polu walki warunki. Ostatecznie cena gry to ok 200 zł, co jeżeli chodzi o tytuły na PC jest kwotą dosyć wysoką.

Zrzut ekranu 2016-05-11 o 14.50.28

Tłumaczenia reżysera gry są dla mnie absolutnie jasne i nawet zrozumiałe, zastanawiam się jednak ilu potencjalnych odbiorców zrezygnowało z zakupu po potwierdzeniu tej informacji, a ilu kolejnych najzwyczajniej w świecie nie będzie w stanie pozwolić sobie na zakup tytułu za 200 zł. Patrząc na taniutkie CS:GO (po niedawnej podwyżce – 13,99 euro), League of Legends (f2p) czy Hearthstone (f2p) mam nieodparte wrażenie, że bardzo niska cena bądź właśnie zastosowanie modelu f2p pomogło spopularyzować dane tytuły. Patrząc na to, że gry Blizzarda nie mają tendencji do obniżania swych cen, mam tylko nadzieję, że dosyć wysoki koszt Overwatcha nie zniechęci potencjalnych odbiorców.

Balans

Odpowiednie wyważenie każdej postaci to zawsze nie lada gratka, szczególnie jeśli tak jak w Overwatchu jest ich dosyć sporo i są od siebie diametralnie różne. Różnorodne skille, ogromna ilość broni i mnóstwo innych dodatków sprawiają, że każdy bohater jest absolutną indywidualnością. Po kilku dniach bety mocno przychylam się do opinii wielu graczy o braku balansu dla niektórych postaci.

Mam tu na myśli przede wszystkim Bastiona, który postawiony w odpowiednim miejscu może całkowicie uniemożliwić drużynie przeciwnej jakiekolwiek ruchy. Apogeum mojej niechęci do tej postaci nastąpiło podczas jednego z meczy, w którym to drużyna przeciwna postanowiła zakomunikować sympatię do tejże postaci, grając tylko i wyłącznie bojowym robotem.

overwatch bastion
Świadczy to tylko o tym, że Blizzard raz jeszcze powinien przemyśleć rozłożenie damage dla poszczególnych bohaterów. Mając spore doświadczenie w trybach pvp World of Warcraft wiem, że tam Blizzard tam naprawdę nigdy (a przynajmniej do Cataclysmu) nie poradził sobie z odpowiednim balansem – kolejne patche umniejszały bowiem op-postacią, często robiąc z nich klasy absolutnie niegrywalne, by inne wynieść na wyżyny chwały.

Mam nadzieję zatem, że Blizzard wyniesie odpowiednio dużo danych zebranych podczas bety by dopieścić jeszcze balans rozgrywki. Źle zbalansowana gra, to gra która przynosi frustracje, po rozgrywce z sześcioma Bastionami mnie zupełnie odechciało się grać. Dobre wyważenie sił przeciwnych drużyn to konieczność by można było myśleć o tym, aby Overwatch na stałe zagościł pośród esportowywch tytułów, nie wyobrażam sobie bowiem sytuacji gdzie podczas turnieju w drużynach mamy pulę powtarzających się ciągle trzech z dwudziestu jeden wszystkich bohaterów.

Community, support, technikalia

To, że Blizzard potrafi budować community wokół swoich gier jest chyba oczywistą oczywistością. Wystarczy spojrzeć na World of Warcraft, której to użytkownicy bardzo mocno uszczuplili się na przełomie ostatnich lat, nadal natomiast ich liczba jest mocno imponująca. Bierzmy także pod uwagę to, że jest to firma, która nie zostawia swoich tytułów na pastwę losu ciągle je ulepszając i poprawiając wedle potrzeb. Oprócz problemów z obciążeniami serwerów nie przypominam sobie raczej by Blizzard wydając nowy tytuł nie spełnił oczekiwań bądź by gra którą wypuścił okazała się crapem.

Myślę, że nie zawiodą i tym razem. W czasach, kiedy w dniu premiery wciąż okazuje się, że dany tytuł posiada mnóstwo bugów lub jest kompletnie niegrywalny, solidna marka jaką stworzył Blizzard daje graczom pewność dobrej jakości produktu. Ważne by suport zajmujący się naprawą ewentualnych błędów błyskawicznie reagował na ich zgłaszanie.

overwatch

W momencie, kiedy gra staje się tytułem esportowym, zupełnie zmieniają się także oczekiwania graczy co do jej działania. Nie mamy jeszcze informacji o tym jak wyglądać będą mecze rankingowe w grze na pewno jednak atrakcyjna rozgrywka rankingowa to jeden z najważniejszych aspektów które zaważą o tym, jak ciepło gra zostanie przyjęta w środowisku zawodowych graczy.

Ważną rzeczą są także wymagania sprzętowe, które w przypadku innych produkcji Blizzarda są dosyć wysokie. Na szczęście inaczej jest z Overwatchem. Karty graficzne, które na ustawieniach „rekomendowanych” będą w stanie pociągnąć ten tytuł to produkty z 2012 roku (GeForce GTX 660/Radeon HD 7950), posiadacze starszych zestawów komputerowych nie muszą się zatem martwić, że ich PCty nie dadzą rady. Jest to bardzo istotne, gdyż niższe wymagania sprzętowe automatycznie generują dużo większą ilość potencjalnych graczy. Nie wszyscy bowiem mogą pozwolić sobie na najnowsze karty graficzne, których to do dobrego działania wymaga większość nowych gier. Jeżeli chodzi o Blizzarda raczej nie martwię się o końcową optymalizację tytułu.

Premiera najnowszej, długo oczekiwanej gry Blizzarda już 24 maja. Kilkudniowa beta rozpaliła tylko oczekiwania, większość z nas zdecydowała już, czy Overwatcha pokocha, czy raczej więcej na niego nie spojrzy. W grze niewątpliwie drzemie ogromny potencjał esportowy. Renoma firmy, a przede wszystkim jej możliwości finansowe, są w stanie zdziałać naprawdę wiele, by tytuł ten rozpromować w odpowiednich środowiskach. Inna sprawa i jaki ja osobiście mam z nią problem – w stosunku do innych, tych największych esportowo tytułów, jest ona zbyt casualowa i brak jej elementów zmuszających gracza do kombinowania.

overwatch 2

Większość postaci to one-clicki a ich ulti sprowadza się do kliknięcia w nie i to wystarczy, by często wymieść wszystkich przeciwników z zasięgu wzroku. Respawny umieszczone są bardzo daleko od właściwej rozgrywki, co raz, że wyłącza uśmierconych przeciwników na dosyć długi okres, to dodatkowo pokonywanie takich dystansów postaciami, które nie mają żadnego przyspieszenia, jest niezwykle nużące i bardzo kłóci się z dynamiczną rozgrywką. Dodatkowo, sam element taktycznego kombinowania to dla mnie zdecydowanie za mało.

Nie wiem co jeszcze mogłoby mnie trzymać przy niej dłużej, dając motywację do dalszego podnoszenia umiejętności. W League of Legends co raz pojawiają się nowe mechaniki i przedmioty, które całkowicie zmieniają rozgrywkę, w CS:GO by utrzymać się w formie trzeba codziennie ćwiczyć aima, nie wiem jednak co mogłoby mnie trzymać przy Overwatchu 1000 h, które bardzo gładko przegrałam w CS:GO i w sumie nadal nie mam dość. Jeżeli właśnie chodzi o esportowy aspekt to pracownicy Blizzarda mają jeszcze pole do popisu, bo by było naprawdę dobrze potrzeba jeszcze kilku zdecydowanych szlifów, które pomogą wydobyć z tego tytułu to co najlepsze. A co będzie dalej, to niebawem się o tym przekonamy.

Ewelina Przywara to autorka bloga 11-22, a także aktywna promotorka e-sportu w Polsce.

Dołącz do dyskusji