Opera ostro walczy o pozycję lidera. Jej nowe możliwości docenią wszyscy

News/Technologie 12.05.2016
Opera ostro walczy o pozycję lidera. Jej nowe możliwości docenią wszyscy

Opera ostro walczy o pozycję lidera. Jej nowe możliwości docenią wszyscy

Jestem pod wrażeniem determinacji Opery do wdarcia się na pozycję przeglądarkowego lidera. Firma co chwila wdraża kolejne, nieodstępne u konkurencji rozwiązania i właśnie prezentuje kolejne.

Tylko spójrzcie na zagęszczenie newsów na temat przeglądarki Opera. W kilka tygodni firma ta wprowadziła do swojej przeglądarki ciekawe i praktyczne usprawnienia, które na chwilę obecną nie są dostępne u konkurencji, a właściwie, to nie w tak elegancki sposób zaimplementowane. Chodzi mi tu oczywiście o natywne blokowanie reklam na poziomu silnika przeglądarki oraz darmową, wbudowaną w przeglądarkę usługę VPN. Dziś ruszają beta-testy kolejnej funkcji, dostępnej w rozwojowej edycji przeglądarki i wkrótce mającej trafić do jej produkcyjnej wersji (choć nie wiemy dokładnie kiedy ma to nastąpić). Wiemy natomiast całkiem sporo o tym, jak działa. I choć nie jest tak znakomita, jak twórcy starają się nas przekonać, tak to zdecydowanie działa. O czy mowa? Chodzi o funkcję oszczędzania energii.

Dziś przeglądarka internetowa jest właściwie, w pewnym uproszczeniu, systemem operacyjnym w systemie operacyjnym. W jej ramach uruchamiamy przeróżne aplikacje webowe, często bardzo skomplikowane. Im bardziej skomplikowana i funkcjonalna przeglądarka, tym mocniej wpływa na czas pracy twojego komputera bez podłączonej ładowarki. Opera należy do funkcjonalnych i rozbudowanych przeglądarek. Ale jej twórcy zdecydowali się skorzystać z bardzo podobnych mechanizmów zmniejszających obciążenie dla komputera, jakie są dostępne w mobilnych systemach operacyjnych.

Oszczędzanie energii w Operze – jak to działa?

Przeglądarka korzysta z dostępnych w Windows i macOS API informujących o aktualnym stanie zasilania komputera. Jeżeli wykryje, że kabel zasilania został odłączony, przy pasku adresu wyświetlona zostanie nowa ikona, za pomocą której możemy uaktywnić rzeczony tryb. Przeglądarka też sama wykryje, jeżeli komputer ma już niski poziom naładowania akumulatora i sama z siebie zasugeruje włączenie tego trybu.

Oszczędzanie energii w Operze

Mechanizm działania, przynajmniej jeśli chodzi o samą jego filozofię, jest bardzo prosty. Przeglądarka w tym trybie redukuje aktywność kart otwartych w tle, korzysta z mniej obciążającego procesor trybu wyświetlania multimediów oraz zmienia parametry rysowania witryn na mniej płynne. Czyli, tak jak wspomniałem, bardzo podobne koncepcyjnie mechanizmy do tych w Windows czy Androidzie czy reszcie systemów. Oprócz tego usprawniono silnik przeglądarki, dzięki czemu nawet z wyłączonym trybem ma zużywać ciut mniej energii.

Tyle teorii, a jak w praktyce?

To zależy do czego porównamy. Twórcy Opery chwalą się, że według ich procedury testowej (uczciwie zaprojektowanej) ich przeglądarka zapewnia 50 proc. więcej czasu pracy w porównaniu do przeglądarki Chrome, która również działa na silniku renderującym Blink. No tak, tyle że Chrome to piękny przykład wielkiej, opasłej krowy, która jest w stanie zarżnąć nawet całkiem wydajny komputer. Sprawdziłem więc z innymi przeglądarkami.

Niestety, miałem za mało czasu by dokonać precyzyjnych pomiarów, będą więc musiały wam wystarczyć te orientacyjne. Najpierw porównałem Operę z Firefoxem, którego używam jako preferowaną przeglądarkę i… cóż. Wynik faktycznie był bardzo dobry na korzyść Opery. Intensywna praca na wielu aplikacjach webowych rozładowała akumulator laptopa w około 90 minut szybciej w porównaniu do Opery. To znacząca różnica.

Oszczędzanie energii w Operze
Opera kontra Chrome (pomiar laboratoryjny wykonany przez Opera Software)

Tej jednak nie dostrzegłem porównując Operę z systemową przeglądarką w Windows, jaką jest Edge. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że albo mamy remis, albo przeglądarka Edge osiąga wręcz lepsze wyniki. Do tego musiałbym jednak uściślić warunki badawcze, zamiast „wyłącz wszystkie aplikacje, odłącz kabelek, pracuj na webowych odpowiednikach, spoglądaj na zegarek”. Nie jestem jednak zaskoczony. I mimo iż nie starczyło mi czasu by to sprawdzić, stawiam na to, że Safari również poradzi sobie równie dobrze, co Opera. Dlaczego?

Przeglądarki systemowe korzystają z tego, że są z owym systemem jednym ciałem. To właśnie dlatego Chrome działa przyzwoicie na Androidzie, zażynając zarazem nasze MacBooki czy Surface’y. Twórcy Safari, Edge’a i Chrome’a mogą współpracować z twórcami macOS-a, Windowsa i Androida. Gdy tej współpracy nie ma, są zdani na siebie.

Nie zmienia to jednak faktu, że wielu z was uznaje Safari i Edge’a za ułomne rozwiązania względem takich przeglądarek, jak Firefox, Chrome czy właśnie Opera, z wielu słusznych względów. A z tej trójki to właśnie ta ostatnia przeglądarka pozwoli wam na zauważalnie dłuższy czas pracy na akumulatorze przy relatywnie niewielkim obniżeniu komfortu ich używania. Opera daje mi coraz mniej powodów, by z niej nie korzystać. I muszę przyznać, że ta sytuacja coraz bardziej mi odpowiada.

Dołącz do dyskusji