Jeśli mam kupić nowego Pebble’a, to muszę w nim zobaczyć tych 5 zmian

Artykuł/Sprzęt 23.05.2016
Jeśli mam kupić nowego Pebble’a, to muszę w nim zobaczyć tych 5 zmian

Jeśli mam kupić nowego Pebble’a, to muszę w nim zobaczyć tych 5 zmian

No proszę. Kiedy już myślałem, że Pebble przez najbliższy czas niczym nas nie zaskoczy, oni właśnie zapowiedzieli, że od premiery ich nowego urządzenia (prawdopodobnie) dzieli nas mniej, niż… 24 godziny!

Na Twitterze startupu pojawił się dziś taki komunikat:

Co to oznacza? Nie znamy szczegółów, ale coś czuję, że już jutro poznamy kolejny rozdział tej, jak dotąd krótkiej, historii Pebble’a wraz z premierą nowego smartzegarka. Niemniej jednak, co podkreślam za każdym razem, pisząc o zmianach w owych zegarkach, Pebble nie ma przed sobą łatwego zadania.

A zatem, jako użytkownik Pebble Time, pokusiłem się o krótką listę rzeczy, które chciałbym zobaczyć w nowym urządzeniu firmy:

1. Większy, lepszy wyświetlacz

1,25” – tyle mierzy przekątna ekranu obecnych zegarków Pebble. Owszem, wystarcza to do względnie komfortowego korzystania ze smartwatcha, ale gdy patrzę na konkurentów i na grubaśną ramkę wokół ekranu na moim zegarku, to chce mi się krzyczeć. Dla waszej informacji – ramka wokół ekranu Pebble’a ma jakieś… 7 mm grubości!

A też wyświetlacz, który okala, wcale nie należy do najlepszych. Rozumiem, że zastosowanie energooszczędnego panelu LCD (który Pebble, nieco niepoprawnie, nazywa e-papierem) jest jednym z elementów składających się na bardzo dobry czas pracy na baterii, ale jego jakość, a w szczególności nasycenie kolorów i kontrast, pozostawiają wiele do życzenia. Boli zwłaszcza fakt, iż jest on dość głęboko osadzony pod szkłem, przez co używanie go w pełnym świetle słonecznym to spore wyzwanie. To pierwsza rzecz, którą Pebble musi poprawić w swoich nowych zegarkach.

2. Mocny nacisk na fitness

To mniej moje życzenie, a raczej konieczność. Bez wyposażenia swojego nowego produktu w sensory pozwalające dokładniej mierzyć aktywność, Pebble nie będzie się w stanie przebić ponad konkurencję. Wszystko jednak wskazuje na to, że to właśnie na zdrowie będzie położony główny nacisk przy nadchodzącej premierze, szczególnie patrząc na kierunek, w jakim rozwija się aplikacja Pebble Health.

3. Lepsza jakość wykonania

Ta uwaga nie dotyczy modelu Pebble Time Steel i Pebble Time Round, bo tym zarzucić można niewiele, ale jeśli Pebble postanowi pokazać kolejny zegarek wykonany z tworzyw sztucznych, to oby były to tworzywa wyższej jakości. Nie rzucam swoim zegarkiem, ale zdarzyło mi się tu i tam „puknać” w ścianę czy drzwi, i cóż… nie mogę powiedzieć, żeby po roku użytkowania wyglądał on jak nowy. Szkiełko jest zarysowane, a jeszcze gorzej wygląda ramka wokół ekranu, na której widnieje kilka płytkich, ale bardzo wyraźnych rys, z którymi nic się nie da zrobić.

4. Stacja dokująca do ładowania

Całe szczęście, że Pebble’a ładuję raz na 3-4 dni, bo inaczej byłoby to niezwykle upierdliwe. Zegarek ładuje się poprzez port magnetyczny i dołączony do zestawu kabel, ale połączenie jednego z drugim bywa trudne.

Dlatego chciałbym zobaczyć w zestawie z nowym Pebble’em to proste udogodnienie, jakim jest  stacja dokująca. Najlepiej taka, jaką daje Lenovo Moto/Samsung, na której można zegarek postawić.

5. Więcej możliwości i ścisła współpraca z Google’em

Marzeniem szaleńca byłaby nadzieja, iż Pebble zaprezentuje zegarek z Android Wear (choć kto wie? Może to właśnie AW będzie napędzał nowego Pebble’a, a firma przeniesie na niego swoje aplikacje?), lecz życzyłbym sobie, żeby ten zegarek nieco lepiej się integrował z usługami Google’a.

W tej chwili kapitalnie działa tylko integracja z kalendarzem, za sprawą autorskiego Timeline UI. Chciałbym jednak więcej, na przykład wsparcia dla Google Keep, czy automatycznych odpowiedzi w Gmailu/Inboxie. Nie mówiąc już o aplikacjach innych producentów, z których naprawdę w tej chwili niewiele jest takich, o których mogę powiedzieć dużo dobrego. No właśnie, więc może lepiej dla wszystkich byłoby, gdyby Pebble postawił na Android Wear?

Pebble-thanks

Na to jednak nie ma co liczyć.

W końcu Pebble nie zbudował swojej tożsamości na klonowaniu cudzych rozwiązań, a na tworzeniu własnych, nawet jeśli nie do końca wpisywały się one w głównonurtowe założenia.

Szczegóły poznamy już jutro; Pebble zapowiada swoje wielkie ogłoszenie na godzinę 16:00 polskiego czasu, a my trzymamy rękę na pulsie, żeby dać wam znać, co też zdobywcy Kickstartera mają dla nas tym razem i czy warto kolejny raz dać im szansę.

Osobiście nie jestem przekonany. Po roku z Pebble’em coraz bardziej korci mnie przesiadka na Moto 360, lub inny zegarek z Android Wear. I coś czuję, że nie jestem w tej chęci osamotniony. Zatem przed Pebble’em stoi niemałe wyzwanie.

Oby Pebble tym razem naprawdę nas zaskoczył. Inaczej zniknie z rynku z równie głośnym hukiem, jak ten, z którym się pojawił. Zadeptany przez szybciej rozwijającą się konkurencję.

Czytaj również:

Dołącz do dyskusji