Próbowałem zniszczyć niezniszczalny telefon. Dziwna recenzja w jedenastu GIF-ach

Recenzja 24.05.2016
Próbowałem zniszczyć niezniszczalny telefon. Dziwna recenzja w jedenastu GIF-ach

Próbowałem zniszczyć niezniszczalny telefon. Dziwna recenzja w jedenastu GIF-ach

Znacie ten żart/opowieść o telefonie, który rzucony na łóżko odbija się tak, że demoluje całe mieszkanie? Prawdopodobnie chodziło właśnie o to urządzenie. 

No, może nie dokładnie o testowany przeze mnie przez kilka ostatnich tygodni model – Kruger&Matz Drive 4 jest bowiem już na rynku od pewnego czasu i jest z całą pewnością młodszy niż ten żart/opowieść. Ale jeśli szukać smartfonu, który swoją solidnością mógłby siać takie spustoszenie, to Drive 4 idealnie pasuje do tego opisu.

I tu mogłaby się znaleźć specyfikacja i takie tam podobne.

Ale nie będzie, bo nie ma ku temu absolutnie żadnej potrzeby. Kosztujący nieco ponad 900 zł smartfon ma specyfikację taką, jakiej można się spodziewać – nie zwala ona z nóg, ale pozwala na przyjemne, codzienne użytkowanie. Może mógłbym ponarzekać trochę, że Drive 4 ma np. tylko 1 GB RAM-u, przez co intensywna wielozadaniowość nie zawsze wchodzi w grę. Mógłby napisać, że ekran nie jest niestety FHD, ale i zwykłe HD jest w dalszym ciągu bardzo dobre. I tak dalej, i tak dalej.

kruger matz drive 4 2

Ale czytaliście to już (a ja pisałem) tyle razy, że tym razem można sobie odpuścić.

Oczywiście sprawdziliśmy Kruger&Matz Drive 4 jako telefon i smartfon.

I jest, tak jak w sumie wynika z cyferek w tabelkach – ok. Co ma działać – działa. Dzwoni, odbiera połączenia, robi zdjęcia, wytrzymuje długo z daleka od gniazdka, obsługuje dwie karty SIM i takie tam. Ale postanowiliśmy skupić się na czymś innym. Na poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, które prawdopodobnie zadaje sobie większość osób zainteresowanych zakupem tego modelu.

Czy Drive 4 wytrzyma, kiedy dostanie potężny, przepotężny łomot?

Producent twierdzi, że oczywiście tak. Wzmacniany ekran, obudowa opancerzona dodatkami z gumy i plastiku, bonusowe zaślepki zapewniające wodoodporność, a także pyłoodporność. Można go topić, można nim rzucać, można go zakopywać w pyle – słowem, można z nim robić wszystko.

kruger matz drive 4 4

A my powiedzieliśmy: sprawdzam! I żeby nie było, że sobie wymyśliliśmy wyniki testów, niektóre z wielokrotnie powtarzanych prób zarejestrowaliśmy.

Mała ciekawostka: gdybyśmy każdego poniższego GIF-a chcieli przygotować z udziałem iPhone’a, potrzebowalibyśmy do każdego z nich prawdopodobnie osobnego iPhone’a. Zaoszczędziliśmy więc jakieś 40 tys. zł. Czekam w związku z tym na premię.

Na początek coś łatwego. Kot. Kot jest dziki, kot jest zły, kot kocha czerwoną kropkę. Efekt łatwy do przewidzenia:

KM kot

Wyobraźcie sobie teraz, że to nie Drive 4, tylko wasz szklany Galaxy albo piękny iPhone. Tak, ten dywan już tam nie sięga, telefon spada na kafle.

Gdzie zresztą kot dalej nie daje mu spokoju:

km-kot2

Będę pokazywał tego GIF-a ludziom, którzy pytają się, jak zarabiam na życie. Ale do rzeczy.

Szef kuchni poleca – Kruger&Matz Drive 4 w popiele (chłodnym, ale co tam):

km grill

Kiedy masz dość maili od szefa, po czym przypominasz sobie, że masz kredyt i jednak musisz na nie odpisać:

km popiol

Poland can into spaaaace. Albo nie:

km-rzut

– Co robisz? Gram na smartfonie – A w co? – A w nogę…

km-kop

Ten żwir chrzęścił prawie tak bardzo, jak suchary w tym tekście:

km-żwir

Obyło się bez prostowania koła:

km-rower

Bokiem wbijało się bardzo trudno – bałem się o palce, nie o telefon:

km-gwozd

Żeby nie było, że tylko miękkie lądowania. Próba była powtórzona kilka razy, bo nie mogłem trafić w kadr.

km-podjazd

Szuru, buru i spać.

km-woda

A teraz mów, co odpadło, co się złamało, co się porysowało?!

No i tu jest właśnie problem. Bo właściwie prawidłową odpowiedzią – pomimo tego, że tych testów było dużo, dużo więcej, niż na powyższych GIF-ach – jest “nic”. Na obudowie nie ma praktycznie ani jednego zadrapania. Żaden plastikowy element nie jest naruszony, o konstrukcji całego sprzętu nawet nie wspominając. Z czystym sumieniem mógłbym go dobrze wyszorować, spakować do pudełka i Kruger&Matz mógłby pomyśleć, że nawet go z niego nie wyciągałem.

Rysy widać wyłącznie na… folii osłaniającej część ekranu. Dlaczego nie zdjąłem jej do testów? Po pierwsze, jeśli telefon jest użytkowany w faktycznie ekstremalnych warunkach, i tak bym jej nie zdejmował. Po drugie, nie mam pojęcia z czego jest wykonana i czym jest przytwierdzona do ekranu, ale prawdopodobnie gdyby karmić tym czymś dziecko, wyrosłoby potem na Hulka czy coś podobnego. No nie do ruszenia!

Tak samo zresztą, jak i sam telefon.

Dołącz do dyskusji