Dostałam na fejsie bana na 24 godziny. Bo sutek

Felieton/Social media 18.05.2016
Dostałam na fejsie bana na 24 godziny. Bo sutek

Dostałam na fejsie bana na 24 godziny. Bo sutek

Dostałam na fejsie bana na 24 godziny. Tym razem nawet nie zasłużyłam – cycki wrzuciłam nie ja, a ktoś prowadzący fanpejdża sPlay, ja za to zostałam ukarana banem.

Za sutka Anji Rubik. Sutki żeńskie – jak wiadomo – to największa, najgroźniejsza broń w internecie, powód zła na świecie, deprawator młodzieży. Sutki powinny być zlikwidowane! Tylko żeńskie jednak. Męskie mogą być. Męskie są ok.

Zuckerberg, ty purytański hipokryto.

Pamiętam pewien post szwedzkiej o urzędniczce, która w pracy lubiła zrobić sobie selfie, z tym, że nagie lub chociaż z wystawioną piersią. Post porównywał reakcję mediów szwedzkich i amerykańskich: w szwedzkich zamazano twarz i pozostawiono widocznego sutka, w amerykańskich zamazono sutka i pozostawiono widoczną twarz.

Facebook jest obyczajowo typowo amerykański. Granice wciąż się zacierają, ale to co nie wypada w Europie a w Stanach wciąż jest inne, granice są skomplikowane, ale wyraźne. W Stanach małe, ale wpływowe lobby przekonało społeczeństwo, że odrobina nagości, choćby jeden żeński sutek może zdeprawować mózgi młodych ludzi i że to koniec świata, ingerencja w wychowanie, grzech.

Powstawały o tym filmy dokumentalne, książki, fenomen cenzurowania i różnicy w tym, co uznawane za nieobyczajne w różnych kulturach był już analizowany wielokrotnie. Ogólnie trudno nie zgodzić się z tym, że Stany Zjednoczone to kraj obyczajowej hipokryzji, gdzie sutek wzbudza poruszenie, ale obrazy pełne przemocy i brutalności są w porządku, kraj, gdzie rodzice oburzają się, gdy ktoś wspomina o seksie, natomiast nie mają nic przeciw dronom-zabójcom niewinnych ludzi i gloryfikowaniu agresji.

Stany Zjednoczone siłą rzeczy eksportują swoją obyczajowość pełną hipokryzji razem z kulturą i rozrywką, jednak to sieci społecznościowe realnie wpływają na to, że cały świat musi dostosowywać się do obyczajowości Facebooka.

Sprawa była poruszana wielokrotnie: Facebook banuje za obrazki rysunkowe, na których pojawi się sutek, za zdjęcia karmiących matek, za klasyczne obrazy, na których pojawia się nagość. Były też odpowiedzi, akcje zastępowania żeńskich sutków wyciętymi w photoshopie męskimi sutkami. To jednak nic nie daje, bo Facebook nie chce wchodzić na ścieżkę wojenną z małymi, ale potężnymi organizacjami prorodzinnymi ze Stanów (te tworzone przez znudzone matki i przez ojców z aspiracjami politycznymi), które potrafią narobić skutecznie hałasu).

Ten kontrast jest szczególnie ciekawy, gdy zestawi się go z Facebookiem, który nie radzi sobie z mową nienawiści, która przecież też jest sprzeczna z jego własnym regulaminem. Widocznie sutek jest bardziej niebezpieczny, niż nawoływanie do wsadzenia wszystkich homoseksualistów, Żydów czy muzułmanów do komór gazowych.

Tak zwane priorytety.

Czasem jednak warto dostać bana rykoszetem, bo daje to kopa do pobrania kopii swoich danych, zdywersyfikowania sposobów komunikacji i przygotowania się na to, że w każdej chwili można stracić posiadane od lat konto.

Jestem gotowa Zuck, możesz zbanować mnie na zawsze. Przez sutka.

Dołącz do dyskusji