To już ostatni dzwonek, by skorzystać z darmowej aktualizacji do Windows 10

News/Oprogramowanie 05.05.2016
To już ostatni dzwonek, by skorzystać z darmowej aktualizacji do Windows 10

To już ostatni dzwonek, by skorzystać z darmowej aktualizacji do Windows 10

Windows 10 jako darmowa aktualizacja dla Windows 7, Windows 8.1, Windows Phone 8.1 i systemu Xboxa to był strzał w dziesiątkę. Nikt więc się nie spodziewał się, że Microsoft zakończy okres promocyjny, ale gigant postanowił być konsekwentny. Jest w tym jednak jedna dobra wiadomość.

Microsoft postawił sobie za cel zaistnienie z Windows 10 na miliardzie urządzeń w krótkim czasie i wiele wskazuje na to, że mu się to uda. Po pierwsze, z uwagi na multiplatformowość i szeroką dostępność tego systemu. Windows 10 jest dostępny na urządzenia IoT, telefony, tablety, komputery osobiste, konsole do gier czy gogle holograficzne. Jest też dostępny za darmo dla wszystkich posiadaczy systemów Windows 7, Windows 8.1, Windows Phone 8.1 czy wreszcie Xboxa One. I wciskany nam jak tylko się da.

Z jednej strony mamy błyskotliwą strategię darmowej aktualizacji, która znacząco wpływa na konsumpcję usług Microsoftu przy minimalnych stratach (większość konsumentów już nie kupuje systemów operacyjnych, polegając na tym, co zapewnił producent sprzętu, a płatna przesiadka na nową platformę operacyjną zazwyczaj wiąże się z wymianą całego sprzętu). To oznacza, że Microsoft nadal zarabia na producentach sprzętu i klientach firmowych, a konsumentów skutecznie wiąże z nową platformą.

Z drugiej strony mamy godną pożałowania taktykę wymuszania aktualizacji jak to się tylko da, stosując metody jakim do tej pory posługiwało się złośliwe oprogramowanie. Wszędobylskie, trudne do ukrycia reklamy czy monity o aktualizację skonstruowane tak, że trudno je odrzucić, to przedziwna taktyka, która – choć tymczasowo wpłynie na statystyki pozytywni – zauważalnie obniży zadowolenie klientów.

Microsoft rezygnuje z obu tych strategii.

Darmowa aktualizacja do Windows 10 zakończy się zgodnie z planem

Prawie każdy pilny obserwator Microsoftu śmiało zakładał, że termin 29 lipca 2016 roku miał na celu wywarcie presji na użytkownikach. „Uaktualnij teraz, szybko, bo tylko teraz jest za darmo”. Po czym gigant z czasem się „rozmyśli” i uczyni drogę do Windows 10 na zawsze otwartą. Tymczasem ta droga bezpłatnego uaktualnienia się dla użytkowników Windows 7 i Windows 8.1 zamknie. Dokładnie tak, jak zapowiadano.

To oznacza, że od 30 lipca jeżeli zechcesz w końcu przesiąść się na nowocześniejszą platformę operacyjną bez zmieniania komputera będziesz musiał zapłacić. Równowartość 119 dolarów (nie znam jeszcze polskiej ceny). Jestem przekonany, że osoby, które do tej pory nie były przekonane, po wyznaczonej dacie tłumnie pobiegną zapłacić Microsoftowi. Tak, to sarkazm.

Dużo lepszą wieścią jest rezygnacja z atakowania użytkowników kolejnymi męczącymi monitami o aktualizację. To nie była prosta droga dla nękanego użytkownika Windows 7 do Windows 10. To powód do impulsywnego zakupu MacBooka. Po 29 lipca nasze komputery ze starszymi Windows przestaną nas nękać.

Przesiąść się jednak warto, a Microsoft ma kilka liczb, by to potwierdzić

Windows 10 jest lepszym systemem od swoich poprzedników, to nie ulega żadnej wątpliwości. Warto więc zaktualizować komputer… nawet jeżeli nie jesteście przekonani, chociażby po to, by nie żałować ominięcia promocji, jeżeli w końcu zmienicie zdanie. Wystarczy na to poświęcić kilkadziesiąt minut / kilka godzin (w zależności od wydajności waszego komputera). Raz zaktualizowany komputer ma dożywotnią licencję na Windows 10, a to oznacza, że możecie zaktualizować Windows do nowej wersji, po czym przywrócić wasz poprzedni system – przez 30 pierwszych dni po aktualizacji można to zrobić w kilka klików myszki. W tej sytuacji, jeżeli zmienicie negatywne nastawienie do „Dziesiątki” na pozytywne, aktualizacja będzie darmowa nawet po 29 lipca.

Zwłaszcza że użytkownicy zaczynają się przekonywać do nowego systemu. Oprócz 300 milionów aktywnych użytkowników, Microsoft podzielił się dodatkowymi statystykami. Wynika z nich, że w marcu użytkownicy Edge’a spędzili przed tą przeglądarką 63 miliardy godzin (o połowę więcej, niż w poprzednim kwartale), zadali sześć miliardów pytań Cortanie, spędzili w grach na Windows 10 dziewięć miliardów godzin i chętnie posługują się nowymi aplikacjami ze Sklepu (jako przykład podano 144 miliony aktywnych użytkowników aplikacji Zdjęcia).

Windows 10 jest niekwestionowanym sukcesem… w większości aspektów. Pozostał tylko jeden mały problem w postaci najbardziej na chwilę obecną istotnym segmentem konsumenckiej elektroniki użytkowej. Microsoft nie podzielił się statystykami na temat Windows 10 na telefonach. Bo, prawdę powiedziawszy, właściwie to nie ma o czym mówić.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji