Czy w 2016 roku domena ma jeszcze jakieś znaczenie?

Artykuł/Technologie 20.05.2016
Czy w 2016 roku domena ma jeszcze jakieś znaczenie?

Czy w 2016 roku domena ma jeszcze jakieś znaczenie?

Przeczytałem artykuł o tym, że Brand24 wydał 100 000 złotych na domenę Brand24.com. Moim zdaniem to duże pieniądze, ale to jest jednak firma z sukcesami, ma klientów i wsparcie inwestorów. Myślę, że swego czasu Przemka Pająka zdecydowanie bardziej  “bolało” odkupienie domeny, gdy ze spidersweb.com.pl chciał przerzucić się pod dzisiejszy adres. To dla niezarabiającego wówczas jeszcze blogera mogła być inwestycja z gatunku “all in”, poważne ryzyko dla własnych zaskórniaków, choć kwota sprzedaży była kilkukrotnie niższa. Ale czy w 2016 roku domena ma jeszcze jakieś znaczenie? 

W mojej ocenie znaczenie domen w ostatnich latach znacząco się marginalizuje. Nie bagatelizuję tego elementu współczesnej sieci. Cały czas będziemy świadkami spektakularnych przejęć i od czasu do czasu nawet rekordowych wydatków. Ale przyjrzyjmy się współczesnym trendom.

Przede wszystkim otwarto katalog domen najwyższego poziomu, który do niedawna był zarezerwowany głównie dla adresów krajowych (.pl, .de. .cn) czy funkcjonalnych (.com, .org, .biz). W najbliższych latach czeka nas tego prawdziwa masa – adresy typu warszawa.lawyer, polish.lawyer, inter.football, naughty.xxx itd. będą na porządku dziennym. Mnogość dostępnych wariantów i kombinacji sprawi, że w zasadzie unikalność domeny przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie, a bez wyszukiwarki internetowej trudno nam będzie się w tym połapać..

Domeny nadal odgrywają pewną rolę, choć w mojej ocenie głównie wizerunkową.

Czyli w uzasadnionych przypadkach bardzo istotną, kluczową, a nawet fundamentalną. Trudno sobie wyobrazić żeby konkretne przedsiębiorstwo o zasięgu co najmniej ogólnokrajowym nie dysponowało domeną eksponującą własną nazwę. Z drugiej strony standardem jest, że gdy wymyśla się nazwę dla jakiegoś projektu, nawet lokalnego, to często robi się to przez pryzmat wolnej domeny.

To prawda, obecność .pl w adresie mimo wszystko wpływa pozytywnie na zaufanie do marki. Czy od razu i bezgranicznie zaufalibyście bankowi o domenie mbank.cn? Bezprawnik.xxx też nie brzmi przesadnie zachęcająco dla polskiego internauty, jeśli strona świadczy usługi prawnicze.

Nazwa domeny dla usługi/serwisu jest sprawą indywidualną. Dla Brand24 na ten przykład jest w skali pięciostopniowej ważna tak na powiedzmy 3,5/5. Głównie chodzi o prestiż i jednak pewność, że klient międzynarodowy szybko do nich trafi, kiedy usłyszy nazwę na jakiejś konferencji. Generalnie pozytywnie to świadczy o sile B24, że wydali 100 000 złotych na zagrywkę o wydźwięku głównie wizerunkowym. Dla typowego startupu z Polski, celującego tylko w rynek polski i który i tak pewnie upadnie w ciągu pierwszych dwóch lat istnienia, fakt posiadania domeny .com to jakieś 1/5. Dla serwisu, bloga, witryny – 0,0001/5.

Coraz ważniejszy od konkretnej nazwy jest np. wiek domeny albo czy Google jej nie zbanowało lub nie jest w odniesieniu do niej podejrzliwe. To już nie 1999 rok, że albo przyszło ci do głowy wpisać psy.pl, albo nie miałeś co robić w sieci. Dla przykładu takie Tchibo kompletnie bez żalu odpuściło domenę kawa.pl. Myślę, że nowy właściciel będzie miał problemy ze znalezieniem kupca, który przybędzie z milionami w kieszeni.

O ile w ogóle znajdzie się chętny – istnieje cała masa takich atrakcyjnych adresów, kolekcjonowanych przez specjalistów latami, na które po prostu nie ma chętnych. Można czekać, a inwestycje pewnie się w końcu zwracają, ale wbrew pozorom chętni nie ustawiają się kolejkami i to nawet po bardzo dobre domeny. Myślę, że ktoś byłby w stanie zapłacić za Nescafe.pl o wiele więcej niż za kawa.pl, choć oczywiście akurat w takim wypadku prawdopodobnie miałby do wykorzystania bardzo skuteczne narzędzia prawne, by domenę odzyskać niskim kosztem.

Jak się dziś dorobić na domenie internetowej? Wykorzystać jakieś słowo będące w powszechnym użyciu, a następnie modlić się, by powstała jakaś duża, medialna firma, która będzie się nazywała w ten sam sposób. Byli właściciele plus.pl czy play.pl zaświadczą wam, że to doskonały interes.

Kiedy jeszcze domena jest bardzo ważna? A no na przykład, gdy oferujemy maila. Pisałem kiedyś nawet o tym jednemu z szefów WP – nie mamy tygodnia na Bezprawniku, żeby kilka osób w formularzu nie wpisało jako adresu kontaktowego maila z 02.pl (zero dwa). WP już dawno powinna ją mieć jako kolejny alias dla Tlen/O2/GO2.

Pomijając przypadki wielkich korporacji medialno-usługowych, rozpoznawalnych marek, może piętnastu w tym kraju, domeny internetowe już dawno przestały odgrywać rolę reklamową czy prestiżową, a w przekonaniu tym utwierdzają mnie coraz większe kolekcje, zupełnie nierozchwytywane, rzekomo atrakcyjnych adresów w zbiorach tak zwanych kolekcjonerów domenowych.

O ile wykupowanie 50 adresów tylko na użytek własnej strony w 2002 roku miało swój specyficzny urok i trochę sensu (wliczając w to warianty z literówkami czy błędami ortograficznymi), tak w dobie czytników RSS, mediów społecznościowych, zakładek i inteligentnych kart w przeglądarce, a przede wszystkim wszechwładnego Google (wiedzieliście, że dużo osób w ogóle wchodzi na swoje ulubione strony PRZEZ Google?), już nie.

Tak, w 2016 roku domena nadal ma znaczenie, szczególnie w aspekcie prestiżowym.

Przede wszystkim chodzi jednak o domeny trwale powiązane z twoim znakiem towarowym lub chociaż nazwą firmy. Jeśli jednak takowej domeny nie posiadasz, depresyjne nastroje wydają się zdecydowanie nieadekwatne do sytuacji, ponieważ klienci i tak prawdopodobnie będą do ciebie trafiali przez wyszukiwarki i media społecznościowe, mało kto ślepo wpisuje już adres do przeglądarki.

We wszystkich pozostałych wypadkach, domena to kwestia naprawdę drugorzędna, a obserwując trendy internetowe po 2010 roku o wiele łatwiej przypomnieć sobie nietypowe, czasem wręcz głupie domeny, które fajny serwis uczynił popularnymi, przy jednoczesnym znikomym znaczeniu lekarze.pl, architekci.pl, papierosy.pl i tym podobnych.

Dołącz do dyskusji

Advertisement