Kindle Oasis mnie urzekł, ale i tak nie wydam na niego pieniędzy

Felieton 13.04.2016
Kindle Oasis mnie urzekł, ale i tak nie wydam na niego pieniędzy

Kindle Oasis mnie urzekł, ale i tak nie wydam na niego pieniędzy

Jeff Bezos tydzień temu zdradził, że już lada moment zostanie zaprezentowany oficjalnie nowy czytnik ebooków Amazonu, no i jest – Kindle Oasis prezentuje się zjawiskowo, ale i tak nie umiem samego siebie przekonać do kliknięcia przycisku “Kup”.

Zobacz: Kindle Oasis – sprawdzamy nowego króla czytników

Kindle Oasis to nazwa nowego czytnika ebooków od Amazonu. Po raz pierwszy od lat producent pozwolił projektantom zaszaleć. Nowy Kindle nie przypomina ostatnich kilku modeli, które zamykały e-papierowy ekran w prostokątnej obudowie przypominającej zwykłe tablety i od razu przykuwa uwagę.

Amazon rozumie, że czytnik ebooków to nie tablet.

Prosta forma czytników Kindle była z nami od pierwszego modelu Classic aż po Paperwhite trzeciej generacji. Kindle Oasis pokazuje jednak, że w kwestii czytników ebooków można wymyślić coś nowego. Niesymetryczna obudowa tego wyspecjalizowanego urządzenia zapowiada się na strzał w dziesiątkę.

Kindle Oasis

Czytniki ebooków mają to do siebie, że się praktycznie nie starzeją. W przeciwieństwie do smartfonów i tabletów, które po kilku latach można wyrzucić do śmieci – aplikacje stają się coraz bardziej wymagające – czytnik kupiony lata temu dzisiaj też pozwoli cieszyć się lekturą.

Zobacz, dlaczego nie warto czytać na smartfonie i tablecie:

Nowy czytnik Kindle z segmentu premium z pewnością zachęci wiele osób do wymiany starszych modeli.

Wymiana kolejnych Paperwhite’ów na ich nowszą generację nie ma zbyt wiele sensu. Zmiana urządzenia dla nieco szybszego procesora i nieco bardziej szczegółowego ekranu nie jest rozsądna. Kindle Voyage to z kolei świetny czytnik z wysokiej półki, ale też ciężko przekonać do jego zakupu użytkownika Kindle’a z linii Paperwhite.

Kindle Oasis to z kolei nowe rozdanie. Inna forma, niecodzienny wygląd, niesymetryczna obudowa, przemyślane etui, powrót fizycznych przycisków i jeszcze lepszy ekran dzięki dodatkowym diodom – to wszystko cieszy mojego wewnętrznego gadżeciarza, który chciałby już położyć łapy na nowym urządzeniu. Nietypowy wygląd czytnika w pierwszej chwili odrzuca, ale po chwili uświadamiam sobie, że to naprawdę może się sprawdzić w praktyce.

Oglądając nieco dłużej Kindle Oasis chciałem otwierać stronę producenta i zamawiać urządzenie, które już za tydzień mógłbym odebrać. Po chwili jednak górę wziął rozsądek, bo… spojrzałem na cenę tego urządzenia.

Amazon ewidentnie chce teraz zarabiać na samym sprzęcie, a nie tylko na dystrybucji treści, jak miało to dotąd miejsce.

Kindle Oasis

290 euro to sporo, jak na czytnik. Zwłaszcza jeśli porówna się jego cenę do najnowszego Paperwhite’a, kosztującego mniej więcej o połowę mniej. Z drugiej strony zakup tak drogiego gadżetu można sobie tłumaczyć tym, że to sprzęt na lata, który nie zestarzeje się tak jak smartfon lub tablet.

Jeśli wybierałbym dzisiaj pierwszy czytnik, to Kindle Oasis bym z pewnością rozważył.

Chociaż Paperwhite 3 ma świetny stosunek jakości do ceny, to pewnie dopłaciłbym do czytnika Premium, jeśli tylko mój trzyletni Paperwhite by się uszkodził – ale jak na złość poprzedni Kindle sprawuje się świetnie i pewnie przeczytam na nim kolejne dziesiątki książek.

Nie kryję jednak, że Amazon mnie zaintrygował i pokazał, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w kwestii czytników. Może i podgryzają tę kategorię tablety i ogromne smartfony, ale miłośnicy e-papieru z nadwyżką pieniędzy na koncie z pewnością się na nowe urządzenie skuszą.

Amazon zirytował mnie za to jednym drobiazgiem.

Nowy czytnik nie został wyposażony w… czujnik oświetlenia, który automatycznie dopasowałby jego poziom do warunków. To o tyle zastanawiające, że taki czujnik miał poprzedni topowy model czytnika Amazonu, Kindle Voyage, i nie mogę pojąć, czemu z tego zrezygnowano – ale z drugiej strony i tak radzę sobie bez takiego czujnika w moim Kindle Paperwhite…

Z kolei etui, oceniając je już na chłodno, prezentuje się ciekawie, ale i tak nie wiem czy bym z niego korzystał. Kindle Paperwhite i tak ładuję raz na miesiąc, transportuję go w torbie, a ekran przed rysami chronię chowając czytnik we wsuwanym futerale.

Nie potrzebuję też do czerpania przyjemności z czytania mieć wrażenia otwierania czytnika tak, jak zwykłej książki, ale to akurat może przekonać wielu klientów, przyzwyczajonych do klasycznej formy obcowania z treścią.

Szkoda też, że Kindle Oasis nie będzie wodoodporny, tak jak wybrane modele czytników konkurencyjnych firm. To byłby dodatkowy atut, dzięki czemu z czytnika można byłoby bez stresu korzystać w wannie lub na plaży.

Czytaj również: Amazon pokazał, że jest niekwestionowanym hegemonem rynku. Oto nowy Kindle Oasis

Dołącz do dyskusji