Gwałt to to samo, co hejterskie komentarze? Brawo, internecie, brawo

Felieton 18.04.2016
Gwałt to to samo, co hejterskie komentarze? Brawo, internecie, brawo

Gwałt to to samo, co hejterskie komentarze? Brawo, internecie, brawo

Młoda kobieta z Ohio została oskarżona o streamowanie na żywo gwałtu na siedemnastolatce na Periscope. Jedna z oglądających zgłosiła sprawę na policję. Zdarzenie miało odbyć się podczas spotkania towarzyskiego a oskarżona miała także zrobić ofierze zdjęcie. Pamiętajmy: Periscope nie jest temu winien!

Quartz opublikował artykuł, w którym sprawę gwałtu opisuje sprawę i zestawia ją z… #GamerGate, trollowaniem na Twitterze, chamskimi komentarzami i nieradzeniem sobie z hejtem przez serwisy społecznościowe. Gwałt jest jak chamskie tłity, tak. Genialne. Wcale nie deprecjonujące i umniejszające gwałtom! Przecież wszyscy wiemy, że durnie z Twittera i komentarzy są jak ci, co livestreamują gwałty!

Wczoraj na YouTubie trafiłam na jakieś filmy, w których komentowano sprawę i częściowo winą obarczano Periscope’a.
Wyjaśnijmy coś sobie. Periscope, Twitter, Facebook, YouTube czy żaden inny serwis nie jest odpowiedzialny za kogoś, kto nie ma żadnej historii łamania regulaminów i nagle postanawia zrobić coś tak okropnego, jak streamować gwałt odbywający się w czasie rzeczywistym.

Żaden serwis, który w regulaminie ma zapisy o tym, że nie można publikować określonych treści, na przykład przemocy, katowania zwierząt nie ma możliwości zapobiegania takim publikacjom, gdy zdarzają się po raz pierwszy. Dopiero to, co serwis robi po publikacji i otrzymaniu informacji o pojawieniu się takich treści ma znaczenie i powinno być poddawane ocenie.

Przedstawiciele Persicope nie chcieli komentować sprawy gwałtu. I całkiem słusznie.

Odpowiedzialna za stream równie dobrze mogła użyć YouTube’a, Facebooka, Snapchata, mogła nagrać film i wrzucić go na Instagrama i Twittera czy gdziekolwiek, i usunąć po kilku minutach. Wybrała Persicope, bo pewnie go lubi. Tyle, aż tyle i tylko tyle.

Komentowanie sprawy gwałtu w kontekście hejtu w sieci jest niskie, błędne i sprawia, że odbieramy wagi gwałtowi, a nadajemy jej chamom z sieci.

Taki Twitter, właściciel Periscope’a, ma podobno problem z napastowaniem w serwisie. Każdy w każdym momencie może zostać zasypany dziesiątkami, setkami tweetów z wyzwiskami, przerobionymi zdjęciami, pełnymi nienawiści komentarzami.
Różnica jednak jest taka, że o ile chamskie tweety nie są nielegalne z punktu widzenia prawa i są niezgodne jedynie z wewnętrznym – zresztą często różnie interpretowanym – regulaminem serwisu, o tyle gwałt jest przestępstwem, za który można i powinno wysyłać się sprawców do więzienia.

Publikowanie relacji z gwałtu byłoby problemem i przyczynkiem do zbadania sprawy i zaangażowania się organów ścigania w każdym serwisie, niezależnie od jego wewnętrznego regulaminu dotyczącego treści.

Do tego dochodzi aspekt streamowania zdarzenia na żywo. Trudno to zrozumieć, jak można zgwałcić, obserwować gwałt i nic nie zrobić, a na dodatek wpaść na genialny pomysł nadawania go na żywo w aplikacji. Media złapały temat, bo wydaje się nowy i wywołuje skrajne emocje.

Streamowanie na Periscope nie różni się w takim przypadku od wszystkich przestępców, którzy od dziesiątek lat nagrywają swoje przestępstwa na wideo.

Nie różni się to niczym od kryminalistów publikujących zdjęcia czy nagrania przestępstw w internecie, trzymających je na dysku.

Przestępcy bywają straszliwie głupi, część z nich lubi się chwalić mając z tego jakąś satysfakcję. Tragedia zgwałconej dziewczyny została sztucznie rozdmuchana, potem porównana do hejterskich komentarzy tylko dlatego, że przestępcy użyli aplikacji, której używa miliony osób. Przy okazji dostało się samej aplikacji. To wszystko jest obrzydliwe.

Dołącz do dyskusji

Advertisement