Dostałem bana na Facebooku. Za używanie Snapchata

Felieton/Social media 22.04.2016
Dostałem bana na Facebooku. Za używanie Snapchata

Dostałem bana na Facebooku. Za używanie Snapchata

Dostałem właśnie trzydniowego bana na Facebooku. Powód? Na moim zdjęciu profilowym znalazł się filtr ze Snapchata.

Tematem zainteresował mnie Kuba Niesłuchowski z Uczuciopedii, który został zbanowany dziś rano. Portalowi Marka Zuckerberga nie przeszkadzały damskie pośladki (ładne, przyznam!) znajdujące się na jego zdjęciu w tle. Większym problemem okazało się zdjęcie profilowe z psim pyszczkiem. Trudno było mi uwierzyć, że Facebook zdecydował się na tak chore i agresywne sposoby walki z konkurencją.

Postanowiłem sprawdzić, czy ja też mogę zostać zbanowany z tego powodu. No i się doigrałem.

Nie mogę się skontaktować ze swoją dziewczyną, rodziną i przyjaciółmi. Moje życie prywatne w ten weekend zostało naprawdę poważnie utrudnione. I tak się cieszę, że eksperymentu nie wykonałem w tygodniu roboczym. Facebook to też moje narzędzie pracy i używam go do komunikowania się z przedstawicielami wielu firm oraz innymi dziennikarzami. Numeru telefonu nie mam praktycznie do nikogo, adresów e-mail też. Do każdego piszę i dzwonię na Facebooku. Tak jest łatwiej. Przynajmniej, dopóki masz dostęp do serwisu. Ja nie mam.

Nie wiem, jak na zareagować na zaistniałą sytuację. Nigdy wcześniej nie zostałem zablokowany na portalu społecznościowym. Staram się ważyć swoje słowa, nie przeklinam, nie wrzucam obraźliwych treści. Moim największym przewinieniem mogłaby być dyskusja na tematy polityczne, ale gdyby za każdy incydent dawano bana, Polacy w ogóle by nie mieli dostępu do Facebooka, a Nasza Klasa przeżywałaby właśnie drugą młodość.

Za to zdjęcie (z filtrem ze Snapchata) Facebook dał mi bana na 3 dni
Za to zdjęcie (z filtrem ze Snapchata) Facebook dał mi bana na 3 dni

Z wiadomości otrzymanej od Facebooka dowiedziałem się, że moje zdjęcie naruszyło standardy społeczności. Kolejny z setek dokumentów, które zaakceptowałem bez czytania. Tym razem jednak się z nim zapoznałem. Nie do końca wiem, którą zasadę naruszyłem, ale mogę podejrzewać, że chodzi o publikowanie nieprawdziwych danych, w tym zdjęć. Krótko mówiąc, o ukrywanie tożsamości. W końcu mogliście pomyśleć, że jestem psem.

Jednak jeżeli ingerowanie w wygląd zdjęć jest zabronione, dlaczego Facebook przy różnych okazjach sam udostępnia filtry. Przykładowo, z okazji premiery filmu Gwiezdne Wojny: Przebudzenie każdy mógł dokleić sobie miecz świetlny, który często zasłaniał twarz. Czym się on różni od psiego pyszczka? No właśnie, niczym.

Banowanie za filtry ze Snapchata to nie jedyny przykład na niezbyt uczciwą walkę Facebooka z konkurencją.

W końcu Instagram, również należący do Facebooka, jakiś czas temu uniemożliwił linkowanie do Snapchata oraz komunikatora Telegram.

Co ciekawe, Facebookowi w ogóle nie przeszkadzało, gdy kilka dni temu umieściłem na swoim profilu inne przerobione zdjęcie mojej twarzy. Zaczynam podejrzewać, że wpływ na tę bezczynność miał fakt, że fotografia ta została zmieniona za pomocą aplikacji MSQRD, również należącej do Facebooka. Co ciekawe, program ten służy tylko do przerabiania zdjęć twarzy i ma funkcję udostępnienia tych materiałów na największym serwisie społecznościowym świata.

Wszystko wskazuje na to, że Facebook ma w nosie własne zasady. Stosuje je wyłącznie do zwalczania konkurencji i dyscyplinowania własnych użytkowników, którzy ośmielili się używać serwisów społecznościowych należących do konkurencji.

PS Przez najbliższe dni będę udzielał się głównie na Snapchacie. Znajdziecie mnie tam pod moim standardowym nickiem kosa64. Zapraszam do śledzenia.

Zobacz: MSQRD, czyli najlepsze funkcje Snapchata na Facebooku

Dołącz do dyskusji

Advertisement