Gier MOBA unikałem jak ognia. Ich twórcy znaleźli na mnie sposób

Artykuł/Gry 20.04.2016
Gier MOBA unikałem jak ognia. Ich twórcy znaleźli na mnie sposób

Gier MOBA unikałem jak ognia. Ich twórcy znaleźli na mnie sposób

League of Legends, Dota 2, Heroes of the Storm, SMITE… Oglądam fragmenty rozgrywek z tych gier i wiem, że MOBA na pewno nie jest dla mnie. Nie moja bajka. A potem przychodzi Battleborn, udaje sieciową strzelaninę FPS i mnie kupuje.

Moje przygody z grami MOBA nie były wcale lepsze od kontaktu z tym gatunkiem w wykonaniu Piotra Baryckiego (rewelacyjny tekst, zachęcam do lektury). Średnia warstwa wideo, brak ciekawej narracji, wysoki próg wejścia, paskudna społeczność, niska kultura, skomplikowane zasady – szkoda mi było na to czasu, a w niektórych przypadkach również pieniędzy.

Battleborn Open Beta_20160409144233

Grze Battleborn dałem szansę tylko dlatego, że ta pozornie nie miała nic wspólnego z “rasowym” MOBA.

Ot, sieciowa strzelanina, która wyglądała jak jedna z wielu wariacji Team Fortress 2. Podział na klasy, podział na bazy, kilka korytarzy prowadzących do centralnych, najważniejszych aren – zdawało mi się, że jestem u siebie, a producenci mocno przeszarżowali, wsadzając Battleborn do worka z napisem MOBA.

Potem mój snajper wykonuje pierwszy, mistrzowski strzał prosto w czaszkę przeciwnika i… coś jest nie tak. Oponent sterowany przez gracza z przeciwnej drużyny wcale nie pada, pomimo bezpośredniego trafienia w twarz. Zamiast tego, traci po prostu pokaźną porcję punktów życia, które zaraz ponownie zyskuje, za sprawą leczącego go towarzysza. Hola, hola, co się wyprawia?

Battleborn Open Beta_20160409150101

Po kilku pierwszych minutach zdałem sobie sprawę, że to nie walka z przeciwnikami jest tutaj najważniejsza. W rozciągniętej na pół godziny batalii wcale nie chodziło o zdobycie większej liczby fragów, niż w przeciwnej drużynie. Ba, fragi miały tutaj znacznie całkowicie drugorzędne. Można stanowić świetne wsparcie, wygrać całą rundę i nie zabijać ani jednego wroga. Jak to możliwe?

Battleborn, wzorem klasycznych MOBA, opiera się na realizacji celów. Głównym zadaniem drużyny nie jest pokonanie wrogich jednostek, ale zniszczenie budynków w przeciwnej bazie. Gracze z drugiego teamu to tylko i aż przeszkoda na naszej drodze do celu. Obrona własnej bazy, atak wrogich budynków – oto prawdziwe zadanie w tej grze.

Przeniesienie MOBA do trójwymiarowej gry FPS to dla mnie strzał w dziesiątkę.

Rozgrywka jest bardziej ospała i mozolna, niż w większości sieciowych strzelanin. Paski życia są długie, wytrzymałość wrogów gigantyczna, a od prowadzenia ognia ważniejsze wydaje się regularne korzystanie ze specjalnych umiejętności. Mimo tego, od razu znalazłem z Battleborn nić porozumienia.

Świetne jest to, że dodatkowe moce rozwijamy w czasie rozgrywki. Nasz awatar ewoluuje w szybkim tempie, w niczym nie przypominając później słabej jednostki z początkowej fazy starcia. Dobra wiadomość jest taka, że naprawdę czuć większą siłę, większą moc i większe możliwości rozwiniętej postaci. Zła jest taka, że nie tylko my się ulepszamy.

Battleborn Open Beta_20160409144355

Mówią, że odpowiedni balans jest kluczowy w grach MOBA. W ogóle mnie to nie dziwi. Gracze w Battleborn mają paskudną manierę wycofywania się z gry, gdy coś idzie nie po ich myśli. Starcie rozpisane na pół godziny często jest już przesądzone po kilku pierwszych minutach, gdy dwóch sfrustrowanych uczestników wyłącza konsolę.

Battleborn to przykład na to, że MOBA można sprzedać również graczom starszej daty.

Niestety dla odpowiedzialnego za grę studia Gearbox Software, nie są oni jedynymi, którzy wpadli na podobny pomysł. Battleborn będzie posiadał silną konkurencję, w postaci efektownego wizualnie Paragona, a częściowo również Overwatcha od Blizzarda, który ma posiadać elementy MOBA.

Jeżeli tak będą wyglądać kolejne MOBA, jestem zdecydowanie na tak. Więcej akcji, ciekawsza perspektywa, łatwiejsza kontrola, obecność na konsolach… Wystarczy do kompletu zgrana drużyna znajomych, a może naprawdę przekonam się do tego gatunku.

Jeżeli nie wiesz, czym jest MOBA, zachęcam do zapoznania się z naszym świetnym poradnikiem dla naprawdę opornych.

Dołącz do dyskusji

Advertisement