Te nowości w Google Photos to zdecydowanie za mało, żeby zapomnieć o Picasie

Artykuł 02.03.2016
Te nowości w Google Photos to zdecydowanie za mało, żeby zapomnieć o Picasie

Te nowości w Google Photos to zdecydowanie za mało, żeby zapomnieć o Picasie

Zdjęcia Google doczekały się właśnie kilku usprawnień, dzięki którym edycja zdjęć będzie bardziej intuicyjna. Ciągle brakuje mi jednak odważniejszych zmian.

Odkąd Google wprowadziło swoją rewolucyjną usługę Zdjęcia, regularnie pojawiają się w niej usprawnienia. Google idzie do przodu stawiając małe kroczki i sukcesywnie dodaje kolejne drobne dodatki. To dobra strategia, która z jednej strony nie odstrasza rewolucyjnymi zmianami, a z drugiej strony buduje u użytkowników zaufanie oraz poczucie, że usługa jest stale rozwijana.

google-zdjecia-proporcje

Tym razem kilka nowości trafiło do modułu edycji zdjęć. Pierwsza z nich dotyczy kadrowania. Podczas edycji zdjęć mamy teraz możliwość przycinania zdjęcia według sztywnych proporcji, czyli 16:9, 4:3 i kwadratu. Jest też bardzo przydatna opcja kadrowania przy zachowaniu oryginalnych proporcji zdjęcia jak i możliwość ustawienia dowolnego stosunku boków.

Niestety zabrakło tu jednej ważnej proporcji, czyli 3:2 znanej m.in. z lustrzanek

To zaskakujące przeoczenie. Regularnie zdarza mi się tworzyć w Zdjęciach Google albumy z różnych wydarzeń, w których najczęściej mam mieszankę zdjęć z lustrzanki i ze smartfona. Niestety nadal nie mogę ustandaryzować proporcji wszystkich zdjęć, chyba że pogodziłbym się ze smartfonowymi proporcjami.

Druga zmiana również dotyczy panelu edycji, ale jednocześnie jest znacznie bardziej przemyślana. Od teraz podczas obróbki zdjęcia u boku ekranu widzimy strzałki, dzięki którym możemy podejrzeć inne fotografie. Wszystkie wprowadzone zmiany zostaną zapamiętane, a więc po powrocie do edytowanego zdjęcia nie utracimy efektów edycji. Dodatkowo w każdej chwili (nawet po zapisie zdjęcia) możemy zresetować całą obróbkę do początkowych wartości poprzez przycisk „Resetuj”.

zdjecia-google-2

Zmiany pojawiły się na razie tylko w przeglądarce, na stronie photos.google.com.

Ciągle brakuje mi odważniejszych decyzji Google

Nowości są skierowane raczej do amatorów fotografii. Przydadzą się osobom, które wykonują podstawową edycję w Zdjęciach Google, ale raczej nie przyciągną osób, które dotychczas nie korzystały z modułu edycji. Nadal jest on zdecydowanie zbyt uproszczony, szczególnie względem tego, co pod koniec życia oferowały galerie na Google+.

Polityka drobnych kroczków jest bardzo bezpieczna, ale w obecnej sytuacji może być niewystarczająca. Google ma w ofercie genialną aplikację Snapseed do obróbki, ale z jakichś względów nie chce jej integrować ze swoimi Zdjęciami. A to właśnie suwaki znane ze Snapseeda były najmocniejszą stroną zdjęć na Google+ i cały czas brakuje mi ich w Zdjęciach Google.

Z biegiem czasu może to być dla Google’a coraz większy problem, szczególnie po zakończeniu wsparcia dla Picasy. Na dzień dzisiejszy fotografowie, którzy korzystali z zaawansowanych opcji Picasy, nie mają alternatywy wśród usług Googla’a, a więc siłą rzeczy zwracają się w stronę konkurencji.

Tak jest też w moim przypadku, mimo że nigdy nie byłem fanem Picasy. Póki co mój schemat zarządzania zdjęciami mobilnymi nie ulega zmianie i muszę korzystać z kilku narzędzi. VSCO i Lightroom Mobile pozostają podstawowymi aplikacjami do mobilnej edycji fotek, a Zdjęcia Google nadal będą służyć tylko do archiwizacji i synchronizacji kolekcji między urządzeniami.

Dołącz do dyskusji

Advertisement