Istnieją jeszcze sklepy, w których nie można płacić kartą. Trafiłem do jednego z nich

Felieton/Bankowość 11.03.2016
Istnieją jeszcze sklepy, w których nie można płacić kartą. Trafiłem do jednego z nich

Istnieją jeszcze sklepy, w których nie można płacić kartą. Trafiłem do jednego z nich

Nie lubię gotówki, a pałętające się po portfelu monety i banknoty uważam za relikt starych czasów. Dlatego za niezwykle irytujące uważam sklepy, które nie widzą zachodzących zmian i nie uznają takiego wynalazku jak płatność kartą. Do jednego z takich przybytków trafiłem wczoraj.

Nie chcę wyjść na buca, więc od razu zaznaczę, że nie przeszkadzają mi małe sklepiki czy stragany, na których płatność kartą jest niemożliwa. Absolutnie nie oczekuję, że sprzedawca rzodkiewki lub słodkich bułek będzie załatwiał wszystkie formalności związane z pozyskaniem i obsługą terminalu, a następnie będzie za niego płacił. Zresztą rzodkiewka, drożdżówka czy pomidor nie jest przedmiotem, który kosztuje wyjątkowo dużo. Dlatego nawet osoba tak niechętnie używająca gotówki jak ja, zawsze znajdzie w portfelu te 5, 20 lub 50 złotych potrzebne do zrobienia drobnych zakupów lub zostawienia napiwku.

Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej, gdy chcemy kupić droższe urządzenie, na przykład konsolę do gier.

Nie bez przyczyny posłużyłem się tym przykładem, ponieważ właśnie podczas próby kupna Nintendo 2DS nie mogłem zapłacić za zamówiony wcześniej towar. W sklepie nie była możliwa płatność kartą. W takiej sytuacji sprzedawca odesłał mnie do oddalonego o 300 metrów bankomatu. Nie przystałem na tę propozycję, ponieważ za wszystko płacę kartą kredytową, a wypłata za jej pomocą pieniędzy to wyjątkowo droga rozrywka. Proponowałem też wykonanie szybkiego przelewu lub kupno towaru na Allegro i natychmiastowe odebranie go. Wtedy z kolei dowiedziałem się, że nie jest to możliwe, bo towary zamawiane przez Internet nie mogą być odbierane w sklepie. Dlaczego? Bo nie, właśnie dlatego.

Koszt konsoli nie był przesadnie wysoki, ponieważ wynosił zaledwie 449 złotych. Zapewne trafiłoby się wielu klientów, którzy w takiej sytuacji po prostu wyjęliby niezbędną kwotę z kieszeni, zapłacili za konsolę i wyszli. W sklepie tym jednak były dostępne o wiele droższe towary, takie jak zestawy składające się ze stacjonarnej konsoli i kilku gier. Koszt takiej zabawki to około 2000 zł. Logiczne wydaje mi się, że większość osób kupując taki sprzęt chce użyć karty płatniczej. Nie żyjemy w latach 90-tych i żeby zrobić większe zakupy, nie musimy wcześniej iść do banku i wypłacać pokaźnego pliku banknotów. Tak mi się przynajmniej wydawało.

Nie mogę zrozumieć sprzedawców, którzy nie pozwalają na płatność kartą.

Jeszcze kilka miesięcy temu starałbym to usprawiedliwić wysoką opłatą interchange. Jednak odkąd jej wysokość spadła do 0,5%, a terminale wprowadziła nawet Biedronka, nie potrafię tego zrobić. Podejrzewam, że sprzedawcy sami nie zdają sobie sprawy z tego, jaką krzywdę robią sami sobie nie wprowadzając możliwości płatności kartą lub przez Internet. W końcu liczba aktywnych użytkowników kart płatniczych rośnie, co oznacza, że liczba klientów chętnie używających gotówki będzie maleć.

Wspomniany sklep na mnie nie zarobił. Postanowiłem nie robić tam zakupów i zamówić konsolę przez Internet, co jest rozwiązaniem nie tylko tańszym, ale też wygodniejszym. Wracając do domu wszedłem do osiedlowego i kupiłem w nim puszkę Coca-Coli, która kosztowała 2,5 zł. Oczywiście zapłaciłem za nią kartą.

Dołącz do dyskusji

Advertisement