CD Projekt idzie słuszną drogą. Wiedźmin to za mało – Polacy potrzebują dwóch wielkich gier

Felieton/Gry 10.03.2016
CD Projekt idzie słuszną drogą. Wiedźmin to za mało – Polacy potrzebują dwóch wielkich gier

CD Projekt idzie słuszną drogą. Wiedźmin to za mało – Polacy potrzebują dwóch wielkich gier

Dzisiaj miała miejsce kolejna konferencja CD Projektu dla udziałowców. Zlokalizowana w Polsce firma nie tylko pochwaliła się świetnymi wynikami finansowymi, ale potwierdziła, że pójdzie w kierunku, o którym pisałem już wielokrotnie.

Gdybym był udziałowcem w CDP, należałbym do bardzo szczęśliwych ludzi. Firma przedstawiła wyniki finansowe za 2015 rok, zestawiając je z danymi za poprzednie 12 miesięcy. Chyba każdy producent i sprzedawca gier chciałby się pochwalić podobnymi stosunkami przychodów, kosztów i zysków.

Przychody netto CD Projektu za 2015 rok wyniosły 798 mln zł. Czysty zysk firmy to 342 mln.

Około 1/3 miliarda złotych netto to środki, które CD Projekt realnie zyskał, po pozbyciu się obciążeń podatkowych, kosztów pracy, zobowiązań wynikających z umów i tak dalej. Warto dodać, że 95 proc. tej sumy wygenerowały zagraniczne rynki. Polacy przyłożyli się do czystych zysków CD Projektu w 5 procentach.

Gigantyczna kwota. Kierownictwo CDP postanowiło, że te 342 mln zł zysku zostaną wykorzystane na pokrycie strat z ubiegłych lat. Wtedy Wiedźmin 3 dopiero powstawał, natomiast suma kosztów działalności była większa niż suma przychodów wynikających ze sprzedaży poprzednich odsłon.

cd projekt cdp red wiedźmin 3

Gdy straty zostaną pokryte, resztę kapitału przeznaczy się na tak zwany buy-back, czyli nabycie przez spółkę CD Projektu swoich własnych akcji. Zdaniem prezesa CD Projektu – Adama Kicińskiego – to lepsze rozwiązanie niż wypłata dywidendy.

Ponad 300 mln gotówki w rękach CD Projektu to w głównej mierze zasługa gry Wiedźmin 3: Dziki Gon.

Najnowsza, trzecia część przygód Geralta z Rivii znalazła prawie 10 mln nabywców. Wiedźmin jako marka gier to z kolei około 20 mln sprzedanych płyt z różnymi odsłonami trylogii. Jak widać, analitycy branży gier twierdzący, że zarabia się na kontynuacjach, nie nowych IP, po raz kolejny mogą przyznać sobie rację.

Pomimo świetnych wyników finansowych, CD Projekt czekają teraz lata inwestycji i kosztów. Jesteśmy już po premierze Dzikiego Gonu, z kolei następne wielkie produkcje studia CDP RED są dopiero w pre-produkcji. Firma musi nie tylko porozumieć się z dystrybutorami w kwestii budżetów na gry, ale również powiększyć liczbę pracowników. Tych powinno być przynajmniej dwa razy tyle.

CDP RED musi wejść na ścieżkę, o której pisałem już wielokrotnie. Studio powinno posiadać dwie wielkie marki i przyspieszyć proces produkcyjny.

Za sprawą Dzikiego Gonu CDP RED wskoczyło na najwyższe światowe podium producentów cRPG. Polscy deweloperzy są wymieniani jednym tchem razem z Bethesdą, BioWare czy Obsidianem. To absolutni globalni liderzy, jeżeli chodzi o produkcję gier Role Play. Niestety, plan wydawniczy Polaków jest daleki od liderskiego.

Każde wielkie studio pracujące nad grami cRPG posiada przynajmniej dwa wspaniałe IP, nad którymi dłubie mniej więcej równolegle. W przypadku BioWare jest to Mass Effect i Dragon Age. Bethesda ma Fallouta oraz The Elder Scrolls. Światy fantasy i science-fiction tworzone są pod tymi samymi strzechami.

Na dokładnie taki sam ruch MUSI zdecydować się CDP RED. Polskie studio powinno rozbić się na przynajmniej dwie drużyny. Team A odpowiadałby za futurystycznego Cyberpunka. Team B pracowałby z kolei nad… Wiedźminem. Tak, zgadza się. Przecież nikt rozumny nie zarżnie kury znoszącej złote jaja, prawda?

Wyrzućmy zapewnienia o trylogii do kosza. Wiedźmin 4 to wręcz racja stanu dla CDP RED.

Pierwszą odsłoną serii CDP RED udowodnił, że potrafi robić dobre gry. Drugą otworzył sobie drzwi na międzynarodowe rynki i międzynarodową klientelę. Trzecim wprowadził zupełnie nowy standard, przeskakując do pierwszej ligi światowych producentów. Polacy mają w rękach markę, która potrafi wygenerować sprzedaż na poziomie około 10 mln pudełek. Z czegoś takiego się nie rezygnuje. Przynajmniej nie przy zdrowych zmysłach.

Witcher to marka rozpoznawalna na całym świecie. Przedostała się do świadomości graczy, którzy znają jakość produktu CDP RED i są w stanie go kupić niemal w ciemno. Z bardzo przychylnymi recenzjami w światowej prasie, Polacy mają klucz do globalnego rynku, przygotowanego i zaznajomionego z ich towarem. To bardzo, bardzo komfortowa sytuacja.

Jestem przekonany, że Wiedźmin 4 powstanie. CDP RED ma zbyt wiele do stracenia, gdyby tego nie zrobiło. Zgaduję, że wraz z Dzikim Gonem zakończyliśmy przygodę Geralta z Rivii. Co nie znaczy, że zakończyliśmy przygodę z interaktywnym uniwersum Sapkowskiego.

cdp red

Pomyślcie tylko – Wiedźmin 4 z kreatorem postaci, w którym tworzymy własnego awatara. Przystępujemy do jednej z kilku wiedźmińskich szkół i rozwijamy postać w dobrym, albo złym kierunku. Bez Geralta w roli głównego bohatera, scenarzyści i questowcy w CDP RED nareszcie mogliby popuścić wodze fantazji. Zgodność charakterologiczna głównego bohatera z książkami przestałaby obowiązywać. Słowem – kajdany zostałyby zrzucone.

Wraz z pozbyciem się Geralta, bądź sprowadzeniem go do jednej z wielu postaci niezależnych, przed utalentowanymi twórcami z CDP RED otwierałyby się zupełnie nowe możliwości. Świat Sapkowskiego mógłby ruszyć z kopyta do przodu, z kolei gracze poczuliby wolność i swobodę większą niż kiedykolwiek wcześniej. Nie wiem jak wy, ale ja jestem kupiony.

Aktualny cykl wydawniczy CDP RED może okazać się niewystarczający w porównaniu z ambicjami firmy.

Studio potrzebuje przynajmniej dwóch IP, nad którymi trwałaby jednoczesna praca. Wiedźmin osadzony w mrocznym fantasy oraz Cyberpunk w mrocznej przyszłości – to klucz do kolejnego wielkiego sukcesu. Gdyby nowa gra CDP RED ukazywała się co jakieś dwa lata, byłby to wspaniały wynik.

Dołącz do dyskusji

Advertisement