Szef Twittera uspokaja: serwis nie zamieni się w Facebooka. Przynajmniej na razie

News/Social media 08.02.2016
Szef Twittera uspokaja: serwis nie zamieni się w Facebooka. Przynajmniej na razie

Szef Twittera uspokaja: serwis nie zamieni się w Facebooka. Przynajmniej na razie

Doniesienia o tym, że Twitter zmieni sposób prezentacji treści wracają jak bumerang co kilka miesięcy. W weekend nawet przebijał się do trendów hashtag #TwitterRIP, pod którym użytkownicy wyrażali swoje oburzenie. Jack Dorsey uspokaja jednak fanów ćwierkacza: niechronologiczny Twitter, przynajmniej na razie, nam nie grozi.

Twitter i Facebook konkurują ze sobą od lat, ale to serwis Marka Zuckerberga wygrał starcie o legion dusz internautów. Twitter stał się strasznie hermetyczny i ma ogromny problem z dalszym rozwojem. Użytkowników nie przybywa, a Jack Dorsey mimo szumnych zapowiedzi nadal nie pokazał planów odwrócenia tego trendu.

Nadal nie wiemy, w jaki sposób Jack Dorsey chce uratować Twittera.

Jak na razie redesign aplikacji do OS X okazał się porażką, a aplikacja chociaż robiła dobre pierwsze wrażenie okazała się bublem wymagającym licznych poprawek. Nowa funkcja Moments przeszła bez echa i bynajmniej nie odwróciła trendu.

Twitter Moments nie tylko dostępne jest w wyłącznie w anglojęzycznych regionach, ale sam pomysł na nową zakładkę jest dość skomplikowany – tak jak zresztą cały Twitter. Co i rusz pojawiają się plotki, jakoby serwis miał stać się nieco bardziej przyjazny nowym użytkownikom.

Wiele osób wróży upodobnienie Twittera do Facebooka poprzez umożliwienie pisania dłuższych wiadomości i skopiowanie mechanizmu Edgerank.

To co charakteryzuje Twittera to wiadomości o długości do 140 znaków oraz układanie wpisów w kolejności chronologicznej. Co prawda webowa wersja Twittera i aplikacje mobilne łączą niektóre wiadomości w konwersacje, to cały timeline prezentuje zawsze najnowsze wpisy na górze.

Twitter to “tu i teraz”. Sam przeglądam zwykle tylko kilkanaście lub kilkadziesiąt ostatnich wiadomości. Jeśli coś ważnego wydarzyło się wcześniej, to… pewnie i tak trafię na tę informację innym kanałem – np. na Facebooku. Jak otwieram “ćwierkacza” to szukam tego, co aktualnie “grzeje”.

Obecni użytkownicy Twittera nie chcą zmiany status quo.

Twitter nie ma szans wygrać z Facebookiem, jeśli nawiąże z nim bezpośrednią konkurencję. Umożliwienie pisania dłuższych wiadomości niż 140 znaków i sortowanie wpisów na bazie popularności byłoby ryzykownym zagraniem, bo wywróciłoby to do góry nogami to, na czym Twitter zbudował swoją pozycję.

Po pierwsze i najważniejsze – jednego Facebooka już mamy i nie potrzebujemy kolejnego. Facebook i mechanizm Edgerank w dodatku pokazują przy tym, że nawet mając tyle informacji o użytkowniku co firma Marka Zuckerberga szalenie trudno jest stworzyć uniwersalny algorytm dobierający treści.

Niechronologiczny Twitter? Jak na razie nie ma takich planów.

Jack Dorsey odniósł się do ostatnich plotek dotyczących zmian w układzie treści wyświetlanych przez Twittera. Zdementował informację, jakoby jakaś zmiana miała nastąpić już za tydzień. Zaznaczył też, że Twitter słucha swojej społeczności. Dorsey do tematu podchodzi dość ostrożnie.

Jak widać masowo wysyłane tweety przez użytkowników niezadowolonych z domniemanych zmian w ramach akcji #TwitterRIP nie przeszły bez echa. Nie ma jednak wątpliwości, że obecny model funkcjonowania Twittera nie zdaje egzaminu, a jego rozwój zatrzymał się w miejscu.

Twitter kontra Facebook?

Twitter nie jest dzisiaj konkurencją dla Facebooka, który wyprzedza go o rząd wielkości pod względem bazy użytkowników – o zaangażowaniu nie wspominając. Twitter żyje głównie dlatego, że Mark Zuckerberg nadal nie znalazł sposobów agregowania newsów w czasie rzeczywistym.

Dla Twittera konkurencją teraz jest… Snapchat, który przebojem wdarł się na salony i ma już setki milionów użytkowników – gdzie to nowe medium jest jeszcze bardziej “teraz” niż nieco zakurzony ćwierkacz. Antagonizowanie obecnych użytkowników nie jest jednak sposobem na to, by Twitter znów stał się “trendy”.

Nie uważam też, że proponowane zmiany byłyby złe per se.

Niechronologiczny Twitter to za dużo, ale rozbudowanie sekcji “kiedy Cię nie było” mogłoby przynieść dobry efekt wśród niedzielnych użytkowników. Sam jestem entuzjastą tej funkcji, która po dłuższej przerwie prezentuje mi wybór najciekawszych zdaniem algorytmu wiadomości z ostatnich kilku godzin.

 

Jestem też za… zniesieniem limitu znaków, o czym Jack Dorsey już przebąkiwał, ale pod jednym warunkiem. Długie tweety w opozycji do 140-znakowych tweetów długości SMS-a widziałbym w formie postów blogowych a là Medium w domenie twitter.com zwiniętych do linka.

Długie tweety w formie postów blogowych mogłyby mieć formę podobną do niezależnych serwisów pokroju Tweet Longer. Nie byłby to zresztą pierwszy raz, kiedy Twitter zapożyczyłby i wdrożył rozwiązanie, które wcześniej wymyśliła społeczność.

To wszystko jednak tylko dywagacje i wróżenie z fusów. Nadal nie wiemy, jak Twitter będzie wyglądał w przyszłości.

Jack Dorsey uspokaja nas jednak, że fundamentów ruszać nie zamierza. Oby tylko nowy-stary CEO firmy dotrzymał słowa.

* Grafika: Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement