Ten głośnik rozwiąże problemy z… aranżacją mieszkania. Samsung R7 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/RTV 26.02.2016
Ten głośnik rozwiąże problemy z… aranżacją mieszkania. Samsung R7 – recenzja Spider’s Web

Ten głośnik rozwiąże problemy z… aranżacją mieszkania. Samsung R7 – recenzja Spider’s Web

Zależy ci na ładnym wystroju twojego salonu czy sypialni. Chcesz, by wszystko było super. Zależy ci też na przyzwoitym nagłośnieniu, wszak lubisz jak przyjemna muzyka leci w tle. Tylko gdzie postawić te kolumny…? Samsung R7 360 Wireless Speaker to odpowiedź na tego typu problemy.

Samsung R7 (WAM7500) nie jest czymś absolutnie nowym na rynku. To rozwinięcie idei zapoczątkowanej przez głośnik R6. W zasadzie, w pewnym sensie R7 jest młodszym, ale bardziej wyrośniętym bratem R6. Również stanowi część Samsungowego ekosystemu urządzeń multiroom i tak samo jak R6, opisywany głośnik wypożyczony mi przez Samsunga do testów ma jedno zadanie: zapewniać jak najlepszy dźwięk w każdym kierunku. Ten głośnik nie ma tyłu czy przodu.

Jest tylko jeden problem: ten bajer kosztować nas będzie około 1500 złotych. Czy warto?

Pierwsze wrażenia z obcowania z głośnikiem, po wyjęciu go z pudełka, są bardzo dobre. Prezentuje się on na żywo jeszcze lepiej, niż na zdjęciach. I tak, w tego typu sprzęcie wygląd ma znaczenie. R7 na szczęście trudno coś zarzucić.

Choć gust jest z natury subiektywny, tak R7 jest stylowy, dopracowany, wykonany ze znakomitej jakości materiałów. Oprócz wypożyczonej przez nas wersji białej głośnika, Samsung oferuje też edycję czarną. R7 będzie jednym z najatrakcyjniejszych wizualnie dodatków do twojego pokoju. Urządzenie ma 42 cm wysokości i waży 3,4 kg. Ciężko go nazwać przenośnym urządzeniem.

Do zestawu dołączony jest stojak, można też dokupić do niego trójnóg lub zestaw do montowania na suficie.

Samsung R7

Co potrafi Samsung R7?

Głośnik ten jest bezprzewodowy w pełnym tego słowa znaczeniu. Jedyny kabel, jaki zdołasz (a wręcz musisz) do niego podłączyć, to ten zasilający. Nie doprowadzisz do niego ani nie wyprowadzisz z niego sygnału dźwiękowego. Wszystko odbywa się bezprzewodowo.

R7 ma wbudowaną kartę sieciową (2,4 / 5 GHz) i Bluetooth 4.0. Pierwsze pozwala na łączenie głośnika w sieć Samsung Multiroom i funkcjonowanie jako urządzenie SoundConnect, wymaga stosowania aplikacji (Android, iOS, niestety brak dla Windows) lub innego zgodnego urządzenia. Drugiego, mam nadzieję, tłumaczyć nie trzeba. R7 obsługuje 24-bitowy, 192-kilohercowy strumień dźwięku.

Samsung zakłada, że głośnikiem sterować będziemy za pomocą aplikacji Multiroom.

Niestety, z uwagi na to, że nie jest ona dostępna na mój prywatny, wykorzystywany na co dzień sprzęt (sprawdziłem ją na rzadko wyciąganym przeze mnie z szuflady tablecie Nexus 7), musiałem się bliżej zapoznać z kontrolkami fizycznymi, a więc tymi umieszczonymi na głośniku. Są one dotykowe i pozwalają na przełączanie się pomiędzy źródłami (Wi-Fi/Bluetooth), regulację głośności czy wstrzymanie odtwarzania dźwięku.

O stanie głośnika (a więc czy jest sparowany czy włączony) informuje nas znikające po chwili, przyjemne dla oka podświetlenie LED obudowy głośnika.

Samsung R7

Głośnik, z uwagi na swoje przeznaczenie, a więc zapewnianie tego samego brzmienia dźwięku w dowolnym miejscu w pokoju, jest oczywiście monofoniczny. Wykorzystuje 25-milimetrowy moduł wysokotonowy i 125-milimetrowy niskotonowy. Za pomocą aplikacji możemy głośnik podłączyć do większego zestawu dźwiękowego – może zarówno monofonicznie reprodukować otrzymywany dźwięk bądź służyć jako jeden z wielu kanałów dźwiękowego zestawu.

Aplikacja pozwala na strumieiowanie dźwięku z innych aplikacji oraz obsługuje pliki AAC, OGG, MP3, WMA, WAV, ALAC, AIFF i FLAC. Konfiguracja wszystkiego jest banalnie prosta.

Wiemy już, że to śliczny, innowacyjny głośnik, ale najważniejsze jest… jak on gra.

Najpierw zacznę od potwierdzenia jego największej zalety, a więc tego, że R7 faktycznie spełnia swoją obietnicę: z którejkolwiek strony nie staniemy obok głośnika, dźwięk jest zawsze tak samo dobrze reprodukowany. W dowolnym kierunku. A jaki to dźwięk? Oj, naprawdę dobry. Reprodukcja tonów średnich i wysokich stoi na bardzo wysokim poziomie.

Jedyne, co rozczarowuje, to tony niskie. Cudów nie ma: 125-milimetrowy moduł nie zastąpi nam potężnego subwoofera. A to oznacza, że wspaniale się na nim słucha jazzu, muzyki symfonicznej czy utworów śpiewanych przez wyższe głosy, na przykład kobiece. Fani hip hopu, elektroniki i większości odmian muzyki metalowej nie będą jednak zachwyceni, choć tę uwagę należy brać dosłownie: brak zachwytu nie oznacza porażki. Jest dobrze. Ale tylko dobrze.

Samsung R7

Samsung R7 – czy warto?

To nie jest sprzęt dla audiofilów i Samsung nawet nie próbuje tak go promować. To bardzo specyficzne urządzenie dla specyficznych potrzeb. To głośnik, który ma być ładny, ozdobny i fajnie się komponować z wnętrzem twojego mieszkania. To głośnik, który może stać w dowolnym miejscu i nie powodować, że niektóre elementy odsłuchiwanej przez nas muzyki są wyciszone, bo puszczone na kanał oddalonej od nas drugiej kolumny. To głośnik, który może stać nawet na środku pokoju i zadowolić słuchacza niezależnie od miejsca, w którym ten się aktualnie znajduje. I to zadanie spełnia wzorowo.

Samsung R7

Na szczęście na tym nie poprzestaje. Jest nie tylko bajerancki, ale też solidny. Wspaniała jakość wykonania, znakomita aplikacja (choć użytkownicy Windows będą mieć problem) i bardzo dobra jakość dźwięku z zastrzeżeniem, że tony niskie są „tylko” dobrze odwzorowane.

Sumując to do kupy oraz zastrzegając, że konkurencji na rynku brak, wysoka cena staje się uzasadnioną. R7 dla sporej części z nas będzie zbędnym, zbyt wysokim wydatkiem. Eleganckie kolumny 2.1 dla wielu nadal będą lepszym rozwiązaniem.

Jeżeli jednak szukałeś czegoś takiego, jak Samsung R7, nie szukaj dalej. To świetny sprzęt, pozbawiony jakiejkolwiek konkurencji. Jest po prostu przeznaczony dla konkretnego, specyficznego rodzaju odbiorcy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement