Próbowałem namówić wiceprezesa Netfliksa, by powiedział mi, jak serwis radzi sobie w Polsce. Częściowo mi się udało

Relacja/RTV 24.02.2016
Próbowałem namówić wiceprezesa Netfliksa, by powiedział mi, jak serwis radzi sobie w Polsce. Częściowo mi się udało

Próbowałem namówić wiceprezesa Netfliksa, by powiedział mi, jak serwis radzi sobie w Polsce. Częściowo mi się udało

W Barcelonie miałem okazję spotkać się z wiceprezesem Netfliksa, Chrisem Jaffe’em. Wprawdzie rozmawiać chciał tylko na temat lekkich usprawnień w aplikacjach serwisu, ale udało mi się wydobyć z niego kilka odpowiedzi na sprawy polskie. I niestety, nie napawają one optymizmem.

Zanim jednak o nich, kilka informacji, które Netflix przekazać chciał bez problemu.

Serwis działa już na ponad 1,5 tys. rodzajach urządzeń. Najczęściej klienci korzystają z Netfliksa na telewizorach, szczególnie tych smart. To raczej nie jest zaskakujące, bo przecież seriale i filmy lubimy oglądać na jak największych ekranach, które mamy pod ręką lub w zasięgu wzroku.

Netflix to jednak także bardzo popularne aplikacje mobilne i to właśnie o usprawnieniach im dedykowanych Jaffe chciał w Barcelonie mi szczegółowo opowiadać.

Dzisiejsza aktualizacja aplikacji Netfliksa na iOS przynosi kilka fajnych nowości.

Przede wszystkim obsługuje ona od teraz 3D Touch na nowych iPhone’ach, co na pewno jest miłym dodatkiem. Ważniejsze jest jednak co innego – od teraz aplikacja mobilna przejmuje kilka ważnych funkcji z aplikacji na telewizory:

autoplay: jeśli oglądasz odcinek serialu i dobiega on końca, to aplikacja automatycznie odtworzy kolejny;

odtwarzanie w tle: Netflix zauważył, że klienci dużo chętniej oglądają materiały, gdy włączy im się automatycznie podgląd wideo przeglądanego serialu czy filmu. No to wprowadził to do mobile’a i liczy na to, że bardzo wzrośnie czas przebywania w aplikacji.

W niedalekiej przyszłości zadebiutują z kolei inne, mocno oczekiwane nowości:

– tryb oszczędzania transferu mobilnego poprzez wybór jakości streamu wideo;

– funkcje tzw. drugiego ekranu.

Do tej drugiej opcji Netlix przywiązuje dużo uwagi – chodzi o to, by użytkownicy, którzy mają pod ręką kilka urządzeń, mogli jednocześnie oglądać serial na jednym, a na drugim przeglądać informacje nt. aktorów, reżyserów i innych twórców w nim grających. Ta nowość ma być dostępna najpierw na… Chromecasta, dopiero potem na Androida i iOS. Ciekawa strategia.

Netflix a sprawa polska

House-of-Cards-Netflix-w-Polsce-min

Netflix zadebiutował w Polsce na początku stycznia. Wprawdzie wiceprezes amerykańskiego serwisu nie chciał mi powiedzieć ilu klientów zyskała usługa w naszym kraju, ale zdradził mi za to inny ciekawy parametr – otóż okazuje się, że współczynnik utrzymania klientów po 1-miesięcznym darmowym okresie jest w Polsce bardzo zbliżony do średniej światowej.

To o tyle istotna informacja, że po kątach mówiło się, że mnóstwo osób rezygnuje w Polsce z Netfliksa po okresie próbnym, głównie ze względu na brak polskich napisów lub lektorów oraz ubogą ofertę w porównaniu do innych rynków. Okazuje się jednak, że tak nie jest.

Wprawdzie Chris Jaffe przyznawał, że rozumie problem polskich klientów, którzy narzekają na brak obsługi naszego języka, ale z tonu wypowiedzi wnioskowałem, że nie należy się spodziewać rychłych zmian na lepsze pod tym kątem.

Może nieco lepiej będzie z biblioteką Netflixa w Polsce, szczególnie jeśli chodzi o rodzime produkcje tego studia. Pytałem na przykład o dostępność House of Cards w Polsce i wiceprezes amerykańskiego serwisu powiedział, że jego firma negocjuje na kilku rynkach odkupienie praw do pokazywania serialu.

Oczywiście zapewniał mnie wylewnie, że Netflix robi wszystko, by polscy klienci mieli te same doświadczenia z korzystania z serwisu co ci w Ameryce, ale wiadomo jak to jest – mogą minąć nawet lata, zanim tak się stanie.

Dołącz do dyskusji