Huawei rozpoczyna współpracę z niemiecką Leiką. Szykuje się wielki mezalians

Artykuł 25.02.2016
Huawei rozpoczyna współpracę z niemiecką Leiką. Szykuje się wielki mezalians

Huawei rozpoczyna współpracę z niemiecką Leiką. Szykuje się wielki mezalians

Targi MWC 2016 powoli przechodzą do historii, ale natura nie znosi próżni. Właśnie rozpoczynają się w Japonii fotograficzne targi CP+, z których nadciąga pierwsze mocne uderzenie. Huawei rozpoczyna współpracę z absolutną legendą świata foto, czyli niemiecką Leicą. To genialne posunięcie wizerunkowe dla Huawei i groteskowa decyzja dla Leiki. O co tu chodzi i kto chce na tym zarobić?

Fanom smartfonów spieszę z wyjaśnieniem, że Leica to jeden z najbardziej zasłużonych producentów w historii fotografii. Dzięki niej powstały takie dziedziny jak fotografia uliczna, czy np. reportaż wojenny (i nie tylko).

Dziś aparat z charakterystyczną czerwoną kropką jest symbolem prestiżu. To tak, jakbyśmy wzięli najnowszego iPhone’a i pomnożyli go razy dziesięć. Bo tak właśnie wygląda korelacja cenowa między smartfonem Apple, a nową Leicą z podstawowym obiektywem. Oczywiście w praktyce na jednym obiektywie się nie kończy, więc lepszym odnośnikiem cenowym byłoby małe miejskie auto.

Leica M
Leica M

Z kolei Huawei to prawdziwy chiński tygrys, który ze swoimi smartfonami wskoczył już na trzecie miejsce sprzedaży na świecie, tuż po duecie Apple-Samsung. Chińczycy mierzą wysoko, ale nigdy nie spodziewałbym się, że aż tak wysoko. Huawei ogłosiło bowiem współpracę z Leicą.

Jak pies z kotem, jak Chińczyk z Niemcem

Na razie szczegóły współpracy nie są znane, ale najrozsądniejszym wyjściem wydaje się rozwiązanie, w którym Leica będzie produkować optykę do smartfonów Huawei. Szefowie obu form podkreślają, że kierują nimi te same wartości, czyli chęć dostarczenia produktu premium. Szef Huawei dodatkowo zaznacza, że smartfony mogą być kolejnym naturalnym krokiem w rozwoju fotografii.

Leica miała już jeden epizod w świecie smartfonów. Firma wyprodukowała obiektyw do fotograficznego smartfona Panasonic CM1. Ta współpraca nikogo jednak nie dziwi, bowiem na rynku foto Panasonic również wykorzystuje czasem optykę Leiki. Poza tym CM1 jest smartfonem bardzo niszowym, niedostępnym i stojącym gdzieś obok głównego nurtu, co dość dobrze wpisuje się w filozofię niemieckiego producenta.

Leica_M-P_Close-Up_2

Z kolei Huawei jest firmą bez większych tradycji. Chińczycy bardzo szybko przeskoczyli z etapu produkcji smartfonów średnich i nijakich do absolutnie pierwszej ligi. Nie było tu okresu powolnego budowania zaufania klientów. Nie było filozofii małych kroczków, a był jeden wielki przeskok.

Właśnie z tego względu nikt nie wie, jak wygląda przyszłość Huawei. W końcu mieliśmy już kilka podobnych przypadków, których kariera była krótka, a którzy dziś są cieniem samych siebie. Taki producentem jest chociażby Meizu.

Leica i Huawei czyli delikatnie rzecz mówiąc mezalians.

Nie zrozumcie mnie źle. Lubię Huawei i bardzo kibicuję tej firmie. Widzę też, że smartfony tego producenta są dziś naprawdę świetne i mogą iść łeb w łeb z największą globalną konkurencją. Jeśli chodzi o jakość wykonania i projekt, chylę czoła.

huawei-mate-8-press-1

Huawei jest jednak całkowitym przeciwieństwem Leiki. Tak skrajnym, że nie mogę uwierzyć w tę współpracę. To tak, jakby Maybach postanowił upchnąć swoje luksusowe wnętrze do Yarisa.

Z całą sympatią do Huawei, jest to po prostu inna liga. Ambicje chińczyków są przeogromne i ta współpraca z pewnością będzie dla Huawei ogromną nobilitacją. Producent wizerunkowo bardzo na tym zyska. Pytanie tylko, co z Leicą. Gdybym był posiadaczem aparatu tej firmy, byłbym – delikatnie mówiąc – zmieszany.

Odstawiając nieuchwytną kwestię prestiżu na bok, widać w jakim kierunku będzie podążać Huawei. Możemy oczekiwać smartfonów droższych, które mają nie tylko konkurować z Samsungiem i Apple, ale wręcz przyćmić te firmy. Sądząc po słupkach wzrostu Huawei, jest to całkiem realna perspektywa.

Dołącz do dyskusji