Druga warstwa Internetu

Artykuł/Blog Forum 09.02.2016
Druga warstwa Internetu

Druga warstwa Internetu

Czy surfując po sieci zdajecie sobie sprawę, że poza powszechnie znanymi pokładami Internetu istnieje również wiele innych jego warstw, takich, których nie odwiedzicie za pośrednictwem ogólnie znanych przeglądarek czy wyszukiwarek? Internet to nie jedna, lecz wiele sieci…

Środowisko sieciowe kojarzy się większości z nas z jedną płaszczyzną stron i portali. Nic bardziej błędnego! Internet to w rzeczywistości struktura warstwowa, jak… cebula. Ogólnie znana jest wyłącznie jej wierzchnia warstwa – ta, którą odwiedzamy za pośrednictwem adresów wpisywanych w okno przeglądarek lub zapytań dla powszechnych wyszukiwarek.

Dark Net

Niedostępne warstwy Sieci skrywają w sobie zasoby o wiele bardziej obszerne i co ważniejsze, będące poza wszelką kontrolą czy cenzurą. Jedną z takich sfer jest tak zwany Dark Net lub inaczej nazwany Deep Web.

Jest to środowisko wysoce anarchistyczne, w którym poza treściami podobnymi do tych, jakie spotykamy w tradycyjnym Internecie, znajdują się również zasoby, których zaistnienie nie było by możliwe w ogólnie dostępnej Sieci, która rządzi się określonymi prawami i przepisami. Dark Net jest wolny zarówno od cenzury, jak również od wszelkich ograniczeń. Wszystko jest tu dostępne dla wszystkich i pozostaje poza wszelaka kontrolą, zapewniając jednocześnie (prawie?) pełną anonimowość… Jest to również ciemna strona Sieci.

Zanim spróbuję wyjaśnić, czym jest Dark Net, zastanówmy się, czym właściwie jest powszechny Internet.

Jeżeli mówiąc Internet mamy na myśli wszystkie zasoby dostępne dla każdego, to jesteśmy w ogromnym błędzie. Korporacje i rządy w pewnych krajach ograniczają dostęp do informacji – oczywistym przykładem na to mogą być Chiny czy Koreańska Republika Ludowo – Demokratyczna, gdzie obywatele są odcinani od Internetu. Również w naszym kraju i środowisku międzynarodowym znamy takie zakusy (ACTA).

Jednak nie tylko totalitarne rządy niektórych krajów, lecz również niektóre wielkie korporacje (np. Google) czy też producenci filmowi, muzyczni i wydawcy innych mediów ograniczają prawa do odbioru dzieł stosując DRM – przykładowo na YouTube pojawia się komunikat niemożności wyświetlenia filmu z powodu braku przyzwolenia dla danego kraju. Działanie takie jest uzasadnione ekonomicznie, gdyż producenci różnicują ceny na poszczególnych rynkach by zyskać wygórowane dochody. Poczynania takie są jednak wysoce nieetyczne…

Kwestie dostępności informacji i ograniczenia związane z ochroną praw autorskich to jednak nie podstawowe ograniczenia Sieci… Największym biznesem jest bowiem kontrola dostępu do personalnych danych osobowych internatów, w rozumieniu potencjalnych klientów, jak również obywateli kraju (ich dane osobowe, informacje o stylu życia, zainteresowaniach czy potrzebach).

Przykładowo, powszechnie uwielbiany Facebook potrafi wyciągnąć bardzo szczegółowe informacje od swoich użytkowników udostępniających je nieświadomie na swoich profilach. Powiedz nam kim jesteś, jakie masz wykształcenie, gdzie pracujesz, gdzie mieszkasz, gdzie byłeś, co robiłeś, z kim, kiedy itd. Inne serwisy, których zadaniem jest gromadzenie danych osobowych wprost blokują dostęp do określonych usług, wymagając podania danych takich jak numer telefonu czy numer karty kredytowej albo innych, często bardzo szczegółowych danych i informacji osobowych. Dobrym przykładem serwisu, który wymaga tego już na poczatku rejestracji jest np. Amazon czy nawet Gogle Play.

Korzystając z Sieci, o jakiejkolwiek prywatności nie ma co w ogóle marzyć.

Na fali buntu przed powszechną inwigilacją i wprowadzaniem cenzury oraz mniej lub bardziej uzasadnionych ograniczeń do treści i zasobów Sieci powstała inicjatywa, której początkiem był projekt militarny Stanów Zjednoczonych, mający na celu zabezpieczenie przekazu danych przez sieć internet. Zasada zachowania anonimowości użytkownika polega tutaj na przepływie informacji poprzez “zapętlanie jej” pomiędzy losowymi serwerami z jednoczesną ustawiczną zmianą adresu IP. Taki zabieg skutecznie uniemożliwia kontrolę aktywności sieciowej internauty.

To jednak nie wszystko. DarkNet umożliwia również tworzenie stron, portali, forów i społeczności w pełni zabezpieczonych przed dostępem z przestrzeni wyszukiwarek. Jest to swoista tajna sieć, do której dostęp mają wyłącznie osoby znające specyficzny adres szukanej strony (diametralnie inny od tych, które znamy z powszechnego Internetu) i posiadające odpowiednie oprogramowanie szyfrujące informacje oraz stosowną przeglądarkę umożliwiającą serfowanie po zaszyfrowanych stronach.

Zasoby te pozostają poza wszelką kontrolą i nie obowiązują ich żadne ograniczenia… Można tutaj natknąć się dosłownie na wszystko. Właśnie dlatego jedne środowiska definiują Dark Net jako przejaw wolności mediów, a inne jako bezprawie. I jedni i drudzy mają rację, lecz nie o to tutaj chodzi…

Celowo nie podaję tutaj gotowych instrukcji jak poruszać się po Dark Necie. Artykuł ten nie ma bowiem być zachętą czy tutorialem. Moja intencja to nie promocja czy krytyka tego środowiska. Chcę jednak zwrócić uwagę że “to, co widzimy, nie jest wszystkim tym, co istnieje”. Warto również pamiętać, że nurkując w głębokim Internecie czynicie to na własną odpowiedzialność…

Dark Net to zaledwie druga warstwa Internetu… Pytanie ile w rzeczywistości jest tych warstw?

Dołącz do dyskusji

Advertisement