Na miejscu kurierów zacząłbym się bać. Ten wynalazek Google’a może zabrać im pracę

Artykuł 11.02.2016
Na miejscu kurierów zacząłbym się bać. Ten wynalazek Google’a może zabrać im pracę

Na miejscu kurierów zacząłbym się bać. Ten wynalazek Google’a może zabrać im pracę

Coraz to więcej wiemy na temat rozwoju i przyszłości autonomicznych samochodów, nad którymi pracuje Google, cz też holding Alphabet. Dotąd nie było jednak jasne, co konkretnie gigant zamierza zrobić ze swoimi samojeżdżącymi pojazdami w pierwszej kolejności, aż tu nagle do Urzędu Patentowego w Stanach Zjednoczonych wpłynął dokument, który może wiele wyjaśnić. Wiele wskazuje na to, że w niedalekiej przyszłości na ulice wyjedzie paczkomat Google.

Co do tego, że pojazdy autonomiczne są przyszłością, nie mamy najmniejszej wątpliwości. Zanim jednak każdy z nas będzie miał na podjeździe swój własny samochód tego typu, a pojazdy z silnikiem spalinowym będą stanowiły odpowiednik dzisiejszej dorożki, samodzielnie poruszające się po drogach samochody pojawią się najpierw w biznesie. Autonomiczne taksówki, autobusy, samochody dostawcze – tak prezentuje się przyszłość.

Google chce do tej przyszłości dołożyć swoją cegiełkę, patentując… mobilny, autonomiczny paczkomat.

Autonomiczny paczkomat Google? Drżyj, branżo kurierska!

Jak możemy przeczytać w dokumencie, który wpłynął do Urzędu Patentowego Stanów Zjednoczonych, Google ma plan wyprowadzić na drogi coś, co śmiało możemy nazwać mobilnym paczkomatem. Patent ujawnia, iż ma to być pojazd autonomiczny, na pace którego umieszczone zostaną zabezpieczone skrytki służące do przewozu towarów. Pojazd będzie mógł także przyjmować płatności gotówkowe oraz elektroniczne, w tym także przy użyciu płatności zbliżeniowej poprzez kartę płatniczą, czy też Google/Apple/Samsung Pay.

Paczkomat Google może niebawem wyjechać na ulice.

Samochody będą poruszać się po odgórnie wyznaczonym sektorze i same wybiorą optymalną logistycznie trasę przejazdu po dostarczeniu pierwszej przesyłki pod wybrany adres. Co bardzo ciekawe, patent uwzględnia też możliwość zmiany miejsca docelowego przez zamawiającego już w trakcie doręczania paczki – to znaczy, że jeśli nie ma nas w domu (np. wyszliśmy do sklepu), a paczkomat Google przyśle nam powiadomienie, możemy go przekierować do miejsca, gdzie się aktualnie znajdujemy, o ile oczywiście będzie ono w zasięgu danego pojazdu.

Na miejscu amerykańskich kurierów już teraz zacząłbym się mocno niepokoić, bo z każdej strony pojawiają się kolejne wynalazki, które – perspektywicznie – odbiorą im pracę.

Albo też zmuszą do znaczącego podniesienia standardów. Wszyscy znamy opowieści o kurierach, niedoręczonych paczkach, paczkach dostarczanych w fatalnym stanie, i tak dalej. Choć sam nie mogę złego słowa powiedzieć na odwiedzających mnie doręczycieli paczek, to sam nasłuchałem się o pracy niektórych z nich dość, żeby mieć pewność, że zapewne większość ludzi ucieszy się na myśl o tym, iż niekompetentnych doręczycieli zastąpi maszyna.

W moim odczuciu autonomiczny paczkomat Google jest dużo lepszym, a na pewno bardziej pewnym rozwiązaniem logistycznym niż roznoszące paczki drony. W tę technologię inwestuje szczególnie Amazon, ale ma ona kilka oczywistych wad – przede wszystkim to, że pomimo bardzo szybkiego czasu dostawy (nawet pół godziny od złożenia zamówienia), nie są w stanie dostarczyć paczki do gęsto zaludnionych ośrodków miejskich. Nie wspominając już o potencjalnych niebezpieczeństwach, jakie stwarzają UAV-y, oraz rozlicznych regulacjach prawnych, zabraniających im poruszania się po wielu obszarach. Tymczasem autonomiczny paczkomat, choć z pewnością będzie dostarczał przesyłki wolniej, może wjechać wszędzie tam, gdzie i dziś dotrze kurier.

Wcale nie będę zdziwiony, jeśli mobilny, autonomiczny paczkomat Google będzie jednym z pierwszych, upowszechnionych zastosowań samojeżdżących pojazdów. I choć wiadomo, że samo wpłynięcie patentu do Urzędu nie pozwala wyciągać wniosków co do daty ewentualnego wyprowadzenia tego rozwiązania na ulice, to sądzę, iż jest to kwestia ledwie kilku lat.

Czytaj również: 

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji