Powietrze sprzedawane w pojemniku to świetne, ale też brutalne podsumowanie tego świata

Felieton/Nauka 08.01.2016
Powietrze sprzedawane w pojemniku to świetne, ale też brutalne podsumowanie tego świata

Powietrze sprzedawane w pojemniku to świetne, ale też brutalne podsumowanie tego świata

Nie wierzę, nie chcę wierzyć że to prawdziwy produkt. Raportują o nim poważne źródła, strona producenta wydaje się prawdziwa, ale koncept świeżego powietrza w aluminiowych butlach jest po prostu zły, wręcz uwłaczający podstawowym prawom człowieka. Bo wybaczcie, prawo do oddychania czystym powietrzem które nie szkodzi powinno tkwić gdzieś na dole każdej piramidy potrzeb.

Vitality Air to powietrze rzekomo pochodzące z Kanady z parków narodowych, dostępne w aluminiowych pojemnikach różnych rozmiarów, w cenach które każą krzyczeć o niesprawiedliwości. Firma produkująca te cudeńka została założona przez dwóch mężczyzn, którzy kiedyś dla żartu sprzedawali powietrze w woreczkach za 99 centów.

Widocznie wyczuli pismo nosem, bo okazuje się, że czyste powietrze sprzedaje się już w tysiącach sztuk.

vitality air
Czyste powietrze do kupienia w aluminiowym pojemniku

Telegraph raportuje, że w Chinach w kupowaniu powietrza (tak, widzę jak absurdalnie to brzmi) przodują kobiety z klasy, która w ostatnich latach się wzbogaciła. Powietrze sprzedaje się też wśród klubów nocnych i domach dla seniorów.

O ile jestem w stanie zrozumieć potrzebę dotlenienia przez sportowców, o tyle sprzedaż powietrza jest skutkiem zmian, jakich dokonaliśmy my sami, ludzie. Chiny od dawna mają problem z czystością powietrza, a smog jest w wielu miejscach codziennością. Smog zresztą pojawia się w wielu miejscach na świecie a jakość tego, czym oddychamy spada powodując wiele problemów zdrowotnych.

Wielką ironią, ale też idealnym podsumowaniem tych problemów jest popularność Vitality Air w Chinach.

Oto nowobogacka klasa która dorobiła się w większości na przemyśle zanieczyszczającym powietrze i na otwarciu rynku na dzikokapitalstyczną (choć wciąż kontrolowaną) gospodarkę kupuje ostateczny produkt wolnego rynku – importowane powietrze z Kanady sprzedawane w aluminiowych pojemnikach. Samo aluminium, jeden z najpopularniejszych surowców, odpowiada za 1% zanieczyszczeń powodujących globalne ocieplenie. Viva człowiek!

Tymczasem wciąż będziemy udawać, że spiskowcy uważający, iż globalne ocieplenie to mit mają trochę racji, będziemy słuchać ministrów twierdzących, że CO2 to bardzo potrzeby gaz i im więcej go w powietrzu, tym lepiej. Wciąż będziemy liczyć, że wzrost temperatury nie będzie miał tragicznych konsekwencji – choć już ma. Co najważniejsze, wciąż będziemy spychać zanieczyszczające powietrze przemysły do krajów, które niemal nie mają regulacji i liczyć na to, że potem jeszcze kupią nasze powietrze.

Miło jest dyskutować nad potencjalną nieśmiertelnością i zastanawiać się, jak ją osiągniemy. Zestawienie tych rozważań z potencjalnym losem planety, która utrzymuje życie nie jest już takie różowe, bo okazuje się, że krótkowzroczność może popsuć nam wszystkie plany życia bez końca.

Teraz wydaje się to ciekawostką, ale co jeśli za 10 lub 20 lat sami będziemy zastanawiać się, czy nie kupić czystego powietrza by choć raz odetchnąć pełną piersią?

Co, jeśli takiego powietrza już po prostu nie będzie?

* Grafika: Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement