Gdybym miał teraz kupić smartwatch, wybrałbym właśnie ten. Moto 360 2015 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 08.01.2016
Gdybym miał teraz kupić smartwatch, wybrałbym właśnie ten. Moto 360 2015 – recenzja Spider’s Web

Gdybym miał teraz kupić smartwatch, wybrałbym właśnie ten. Moto 360 2015 – recenzja Spider’s Web

W ubiegłym roku kategoria inteligentnych zegarków zdecydowanie nabrała rozpędu. Wreszcie na rynku pojawił się jakiś wybór, a producenci zdali sobie sprawę, że zegarek to w drugiej kolejności gadżet, a w pierwszej – akcesorium… modowe. Moto 360 drugiej generacji jest tego doskonałym przykładem.

Mówiąc szczerze, gdy kurier przywiózł mi paczkę z Moto 360 2015, miałem wobec tego zegarka bardzo wysokie wymogi, zanim jeszcze włożyłem go na nadgarstek. Nie tylko musiał być znacząco lepszy od swojego poprzednika, który – choć był ciekawym produktem – miał mnóstwo wad i niedociągnięć. Chwilę przed Moto 360 zakończyłem testy Samsunga Gear S2, który kompletnie zmienił moje postrzeganie tej kategorii urządzeń swoim działaniem.

Moto 360 drugiej generacji nie będzie też miała lekko na rynku, mając takich rywali jak wspomniany Samsung, czy Huawei Watch. I teraz, po kilku tygodniach testów, muszę podtrzymać to stwierdzenie – nie będzie miała lekko, ale mam nadzieję, że wyjdzie z tej potyczki zwycięsko, bo ma do zaoferowania naprawdę wiele

Zapraszam jeszcze do obejrzenia naszej wideo-recenzji i subskrybowania kanału Spider’s Web TV na YouTubie.

Moto 360 2015 to smartwatch przez duże “S”. W trzech smakach.

Egzemplarz testowy, który do mnie trafił, to wariant z 42 mm, czarną tarczą i czarnym, skórzanym paskiem ze skóry Horween o szerokości 20 mm. Jego cena w tej chwili wynosi około 1300 zł. Na polskim rynku dostępne są także dwa inne warianty tego zegarka: większy, z 46 mm, srebrną tarczą i brązowym, skórzanym paskiem o szerokości 22 mm (cena: około 1500 zł), a także wariant kobiecy za ok. 1350 zł – tarcza to nadal 42 mm, ale pasek mierzy sobie już tylko 16 mm szerokości. Do tego kobiecy wariant dostępny jest wyjątkowym, “miedzianym” kolorze z bodajże beżowym paskiem. Z góry proszę o wybaczenie, jeśli okaże się, że to jednak odcień o nazwie, której nie potrafiłbym nawet wymówić.

Moto_360_(2nd_Gen)_Combo_3_OH

Jak widać, nie jest przesadnie tanio, ale też nie jest wcale przesadnie drogo. Konkurencyjny Gear S2 kosztuje 1600-1700 zł, a najtańszy wariant Huawei Watcha to w tej chwili nieco ponad 1500 zł. Moto 360, szczególnie w 42 mm, czarnej wersji, wypada na tym tle dość korzystnie.

Ogromnie szkoda, że – tak jak i w przypadku smartfonów Moto – w Polsce niedostępny jest Moto Maker. Możliwości konfiguracji i stworzenia własnego, unikatowego zegarka są w tym konfiguratorze przeogromne, i choć te dostępne na naszym rynku absolutnie nie wyglądają źle (wprost przeciwnie), to miło by było móc taki zegarek spersonalizować.

Moto-360-v2-5

Co różni od siebie różne warianty prócz ceny?

W przypadku mniejszej edycji “męskiej” i edycji “kobiecej” różnica leży tylko w kolorystyce i szerokości paska. Obydwie mają identyczny, okrągły wyświetlacz o rozdzielczości 360×325, co daje zagęszczenie pikseli na poziomie 267 PPI. Jak widać na zbliżeniach, w niewielkiej odległości można faktycznie dopatrzyć się poszczególnych pikseli, jednak w codziennym użyciu nie przykuwało to mojej uwagi. Ale o tym za chwilę.

Dwie wersje łączy też akumulator – 300 mAh. W przypadku wersji 46 mm mamy do czynienia z nieco większym ogniwem, o pojemności 400 mAh, oraz wyświetlaczem nieco większym, ale za to o mniejszej gęstości pikseli – 233 PPI przy rozdzielczości 360 na 330.

Dla wszystkich wariantów wspólne są natomiast pozostałe elementy:

  • Powłoka ekranu Gorilla Glass 3
  • Procesor Qualcomm Snapdragon 400
  • 512 mb RAM
  • 4 GB pamięci wbudowanej
  • Certyfikat IP67 (wodo- i kurzo-odporność)
  • Bluetooth 4.0 LE
  • Wi-Fi 802.11 b/g
  • Dwa wbudowane mikrofony
  • Optyczny pulsometr
  • Żyroskop
  • Akcelerometr
  • Czujnik oświetlenia

W zestawie z każdym z nich znajdziemy również stację dokującą, na której naładujemy Moto 360 bezprzewodowo. Warto też dodać, że smartwatch byłej Motoroli (teraz Lenovo Moto) wspiera standard Qi, więc można go ładować na dowolnej macie ładowania bezprzewodowego o tym standardzie. Dla niektórych drobnym minusem będzie jednoczęściowa ładowarka – dla mnie jednak nie stanowiło to żadnego problemu.

Warto w tym momencie wspomnieć, że do pierwszej konfiguracji i synchronizacji aplikacji wymagane jest minimum 50% naładowania akumulatora. Jeżeli po wyjęciu z pudełka nie będzie dostatecznie dużo energii w zegarku, na ekranie wyświetli się nam stosowny komunikat.

moto-360-2015-6

Zakładamy zegarek na rękę.

Podobnie jak pozostałe smartzegarki, Moto 360 może nie jest już behemotem jeśli chodzi o średnicę tarczy, ale nadal pozostaje dość gruba. Jej wysokość to 11,4 mm (w każdym wariancie) i początkowo obawiałem się, że przez to zegarek będzie bardzo odstawał i wyglądał komicznie – na szczęście tak nie jest. O ile Gear S2 wyglądał nieco smuklej, to już Huawei Watch, ze względu na ramkę wokół ekranu, wygląda zdecydowanie gorzej. Tutaj Moto 360 zyskuje więc punkt nad swoim rywalem z Android Wear.

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie pasek. W pierwszej generacji Moto 360 był on najwyżej przeciętny i dość sztywny. Tutaj, pomimo tego, że miał pewną sztywność (typową dla skórzanych pasków), to bardzo łatwo dopasował się do nadgarstka i mogłem go od razu zapiąć dostatecznie ciasno, zanadto się z nim nie siłując. Cieszy też fakt, że w przeciwieństwie do pierwszej generacji, Moto 360 2015 posiada uniwersalne mocowanie paska (20/22/16 mm, zależnie od wersji), więc pasek z zestawu możemy bardzo łatwo wymienić np. na stalową bransoletę. Pomaga w tym system szybkiego odpinania paska od koperty.

Moto-360-v2-24

Kilka tygodni spędzonych z zapiętą na nadgarstku Moto 360 mogę podsumować w ten sposób – absolutny komfort. Ze smartwatchami w tej kwestii bywa bardzo różnie. Niektóre z nich potrafią uwierać kopertą, niektóre mają zintegrowane paski, które ocierają lub wręcz odparzają skórę (czasem zdarza się to w moim Pebble Time, narzekają też na to użytkownicy Apple Watcha). Tutaj nie mogłem powiedzieć ani jednego, złego słowa. Zegarek jest lekki, ale też odpowiednio ciężki, żeby dawać solidne wrażenie. Pasek doskonale oplata nadgarstek i nic nie powoduje żadnego powodu do ustykiwań. Podobnie jak w przypadku swoich smartfonów i tutaj Motorola stanęła na wysokości zadania względem ergonomii.

W czasie moich testów nie zauważyłem także, aby czarna powierzchnia koperty czy też powłoki Gorilla Glass 3 na wyświetlaczu choćby delikatnie się zarysowała. Nie obchodzę się z zegarkami przesadnie delikatnie, więc to dobrze wróży na przyszłość i pokazuje kolejny krok naprzód względem pierwszej generacji.

Wart uwagi jest też jedyny fizyczny przycisk nieco powyżej środka prawej krawędzi zegarka – jest on bardzo solidny i naciśnięcie go, choć z początku nieco trudne, daje bardzo satysfakcjonujące kliknięcie. Jeśli chodzi o jakość wykonania i ergonomię, Moto 360 to czołówka swojej kategorii.

LCD i sflaczała opona, czyli rzecz o ekranie.

Z początku byłem święcie przekonany, że panel w Moto 360 to OLED. Ba, nawet po wyjęciu zegarka i pierwszym uruchomieniu nada wydawało mi się, że mam do czynienia z tą technologią. Byłem jednak w błędzie, ale mój błąd podkreśla tylko, jak dobrą robotę wykonali inżynierowie tworząc ten wyświetlacz.

Czy wolałbym zobaczyć panel OLED zamiast LCD? Oczywiście. Czernie byłyby wtedy głębsze, możliwe też, że zegarek zyskałby kilka dodatkowych godzin na baterii. Czy jest to dla mnie powód, aby zrezygnować z potencjalnego zakupu Moto 360 2015? Ależ skąd!

moto-360-2015-2

Jak wspomniałem wyżej, kiedy uważnie i z bliska wgapiamy się ekran, nieco mogą razić widoczne piksele. Zazwyczaj jednak nie trzymam zegarka bliżej, niż na długość zgiętego ramienia, a w takiej odległości pikseli po prostu nie widać. Widać za to świetne kolory i doskonale dopasowującą się jasność wyświetlacza.

Wewnątrz “sflaczałej opony”, jak przezwano czarny pasek u dołu wyświetlacza, znajduje się czujnik oświetlenia, który pracuje wzorowo. Dlatego też nie mam zamiaru powiedzieć złego słowa o obecności tego “flaka”. W codziennym użytkowaniu w ogóle się go nie zauważa, a korzyści płynące z płynnej regulacji podświetlenia są warte tej minimalnej skazy na estetyce.

Zauważyłem, że gdzieniegdzie w Internecie pojawia się informacja, iż Moto 360 drugiej generacji nieco wolno reaguje na zmieniające się warunki oświetleniowe. Być może jest to kwestia konkretnej partii produkcyjnej lub wersji oprogramowania, bo w moim egzemplarzu zmiana następowała natychmiastowo. Nigdy też ekran nie był ani za ciemny, ani za jasny używając go w mieszkaniu, a na zewnątrz zawsze świecił dostatecznie mocno, żeby pokonać promienie słońca.

moto-360-2015-8

Nieco martwiło mnie, iż zastosowanie ekranu LCD zamiast OLED może negatywnie wpłynąć na czas pracy podczas korzystania z funkcji “ambient display”, czyli ciągłego wyświetlania godziny/wskazówek zegarka. Po kilku dniach naprzemiennego utrzymywania tej funkcji przez cały dzień i wyłączania jej na cały kolejny, okazało się, że moje obawy były bezpodstawne – technologia wyświetlacza w żaden zauważalny sposób nie wpływa na czas pracy Moto 360 na jednym ładowaniu (o którym za chwilę).

Przykryta szkłem Gorilla Glass 3 warstwa dotykowa również nie pozostawia prawie nic do życzenia, ekran jest odpowiednio czuły na dotyk i pracuje bez zarzutu. Moje “prawie” dotyczy braku obsługi w rękawiczkach. Zauważyłem to dopiero w ostatnim tygodniu, kiedy temperatury zjechały do -15 stopni. Na pocieszenie dodam, że zegarek – o dziwo – dzielnie zniósł tak niskie temperatury, choć oczywiście nie polecam wystawiać go na mrozy przesadnie długo.

Ten Android Wear! Ten nieszczęsny Android Wear!

O systemie operacyjnym Google’a dla smartzegarków pisaliśmy już wielokrotnie, odsyłam więc do naszych poprzednich artykułów traktujących o tej tematyce. Ja od siebie mogę powiedzieć tylko tyle – korzystając z Android Wear czuję się tak, jakbym korzystał z Androida Lollipop w pierwszych tygodniach od jego premiery. Jest to mieszanka zachwytu prostotą obsługi i irytacji spowodowanych rozlicznymi problemami wieku dziecięcego.

Android potrzebował sześciu generacji, żeby stać się stabilnym, dobrze działającym systemem. Mam nadzieję, że Android Wear osiągnie to stadium znacznie wcześniej.

Moto-360-v2-12

Moto 360 z Android Wear na pokładzie to bardzo przyjemne doświadczenie, które rujnują powtarzające się przycięcia i ustawiczne crashe aplikacji oraz tarcz zegarka. Platforma Google’a jest cudowanie prosta w obsłudze, bardzo intuicyjna i autentycznie sprawia mi ogromną przyjemność jej używanie. Chciałbym tylko, żeby w końcu przestała się zachowywać jak wersja beta, a stała się stabilna. Naprawdę, powiedzenie komuś, że “zegarek mi się zawiesił” słusznie rodzi spojrzenie pełne politowania. Normalne czasomierze się nie zawieszają, więc miło by było, gdyby ich inteligentne odpowiedniki utrzymały ten standard.

Oczywiście problemem pozostaje też brak języka polskiego w interfejsie zegarka, jednak ten brak ma zostać podobno nadrobiony w tym roku. Choć widząc tempo pracy nad rozwojem Android Wear, równie dobrze może to być rok 2017…

Tak czy inaczej, zegarki z Android Wear możemy połączyć ze smartfonami posiadającymi Androida od 4.3 wzwyż, a także, od niedawna, z iPhone’em. Tego ostatniego rozwiązania jednak nie polecam, gdyż póki co możliwości tego tandemu są wybitnie ograniczone. Jeśli posiadasz iPhone’a, twoim najlepszym wyborem smartzegarka – stety czy niestety – pozostaje Apple Watch.

To jednak narzekania w stronę Google’a, a nie produktu Motoroli (Lenovo Moto). Ten po swojej stronie nie zawodzi. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem były wbudowane mikrofony. Nawet w głośnym otoczeniu, czy we wnętrzu niezbyt dobrze wyciszonego samochodu Moto 360 bez problemu rozumiała moje komendy głosowe i dyktowanie. Dużo zależy tutaj jednak od aplikacji, na to wygląda – o ile komendy i zapytania kierowane prosto do Google Now odczytywały język polski bezbłędnie, o tyle już np. odpowiedź głosowa na SMS bardzo rzadko trafiała celu. Szkoda też, że Moto 360 nie ma wbudowanego głośnika, chociaż z drugiej strony… może to i dobrze, że nie można przez ten zegarek prowadzić rozmów w trybie głośnomówiącym.

moto-360-2015-12

 

Co jeszcze Motorola dodała od siebie do platformy Android Wear? Aplikację fitnessową Moto Body, która niestety jest bardzo słabym i w sumie niewartym uwagi elementem tego zegarka. Pomiar pulsu optycznym pulsometrem jest co prawda dość dokładny, ale oprócz tego pomiary sprowadzają się tylko do mierzenia kroków, co aplikacja Moto Body następnie przeliczy uwzględniając nasz dzienny cel i zliczając spalone w ten sposób kalorie. W praktyce więc z Moto 360 możemy co najwyżej biegać i mierzyć kilometry nabite w czasie spaceru, ale są do dane i statystyki bardziej dla amatora, niż miłośnika sportu. Co więcej, krokomierz bywa niedokładny i potrafi, ni z tego, ni z owego, nabić kilkaset kroków podczas stukania w klawiaturę. A naprawdę… aż tak energicznie na niej nie piszę, żeby spalało to jakieś kalorie, a tym bardziej pokonywało kilometry.

Codzienność z Moto 360 2015

Do czego może nam służyć smartzegarek? O tym opowiedziałem już w wideo-recenzji Moto 360, odsyłam więc do jej obejrzenia i subskrybowania kanału. Chcąc jednak kilka słów dopowiedzieć, muszę się najpierw powtórzyć – smartwatch to przede wszystkim wygoda.

Nie ma co sobie racjonalizować, że inteligentny zegarek jest w tej chwili komukolwiek realnie POTRZEBNY, bo… nie jest. Wszystko, co można na nim zrobić, można też zrobić na smartfonie. Smartwatche nadal są dla wielu ludzi za drogie i oferują za mało. Jednak jeśli o mnie chodzi, oferują już w tej chwili wystarczająco dużo, żeby chcieć je nosić.

W noszeniu inteligentnego zegarka na co dzień przede wszystkim cenię sobie wygodę i prostotę dostępu do informacji, oraz powiadomień. Przede wszystkim powiadomień. Otrzymuję ich dziennie setki, co w pewnym momencie doprowadziło do tego, że chronicznie sprawdzałem telefon co minutę, nawet wtedy, gdy dobrze wiedziałem, że nic tam nie czeka. Odkąd jednak noszę smartwatch, kompletnie się z tego wyleczyłem, bo wiem, że o każdym powiadomieniu poinformuje mnie delikatna wibracja na nadgarstku.

Moto-360-v2-27

W przypadku Moto 360 2015 ta wibracja jest nieco zbyt delikatna jak na mój gust i wolałbym, żeby była nieco silniejsza. Po pewnym czasie się przyzwyczaiłem do jej subtelności, ale zdarzyło mi się przez nią przegapić kilka powiadomień.

Innym drobnym minusem jest dość oporne włączanie się ekranu. Kiedy wyświetlacz jest wygaszony, powinien się rozświetlić po podniesieniu zegarka do oczu. Niestety nie zawsze się tak dzieje, a już szczególnie trudno jest go do tego zmusić siedząc przy biurku.

Oprócz wspominanych już powiadomień i szybkiego dostępu do informacji, moim ulubionym zastosowaniem zegarka jest… sterowanie muzyką. Jako że Moto 360 posiada wbudowany moduł WiFi, nawet w dużym domu czy mieszkaniu zasięg między urządzeniami nie będzie problemem. Z kolei dzięki 4 GB pamięci wbudowanej i modułowi WiFi, możemy w Moto 360 przechowywać nasze własne utwory i używać jej z bezprzewodowym sprzętem audio także wtedy, gdy nie jest podłączona do telefonu.

Powiem jednak wprost, iż nie testowałem tego z każdą aplikacją, nigdzie też nie znalazłem listy kompatybilnych. Funkcja zapisu offline działa jednak w 100% zgodnie z Muzyką Google Play.

Moto-360-v2-14

Jeszcze słowo o prezencji Motoroli na nadgarstku – fizycznych elementów co prawda nie możemy zmodyfikować (no, oprócz zmiany paska na inny), ale za to w kwestii wyboru tarcz można dostać istnego paraliżu. Już te, które są wbudowane w zegarek umożliwiają nam ogromną zmianę wyglądu Moto 360. A co dopiero z tysiącami dostępnymi w Sklepie Play?

To samo dotyczy dostępnych aplikacji. Wiele z nich to nadal aplikacje towarzyszące dla “pełnoprawnych” aplikacji smartfonowych, lecz ich liczba zdążyła już przekroczyć 4 tysiące – jest więc w czym wybierać, nawet jeśli większość z nich to po prostu śmieci.

A jak to wszystko przekłada się na czas pracy?

Osoby, które liczyły na coś więcej, niż jeden, solidny dzień, muszę rozczarować – nawet większy wariant Moto 360 pozwala na maksymalnie dwa dni niezbyt intensywnego użycia i to przy wyłączonym ambient display. Niemniej jednak w czasie moich testów Motorola bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, gdyż obawiałem się, że przy nieustannie włączonym ambient display zabraknie jej energii przed końcem dnia. Tymczasem nigdy jeszcze nie odłożyłem Moto 360 na stację dokującą wieczorem, mając w niej mniej niż 30% naładowania.

Czy to dobry wynik? Oczywiście, że nie. Żaden smartwatch (może wyjąwszy Pebble’a) nie daje satysfakcjonującego czasu pracy na jednym ładowaniu i z tym trzeba się po prostu pogodzić, jeśli interesuje nas zakup takiego urządzenia. Moto 360 daje jednak pewność, że nawet przy długim i bardzo intensywnym dniu zegarek wytrzyma z nami od świtu do zmierzchu. Jeżeli jednak chcemy, żeby mierzył on w nocy jakość naszego snu, czy też spełniał funkcję budzika, to lepiej go przed snem podładować.

moto-360-2015-13

Dodatkowo Moto 360 2015 stojąc na stacji dokującej pełni rolę naprawdę przyjemnego dla oka zegarka nocnego, którego wyświetlacz może mieć jeden z pięciu kolorów.

Codzienne ładowanie okazało się też być o wiele mniejszą bolączką, niż sądziłem, że będzie. I warto to wziąć pod rozwagę, jeśli jest to jedyne, co powstrzymuje was przed zakupem inteligentnego zegarka. Czasem pewne rzeczy niepotrzebnie demonizujemy. Jasne, jednodniowa bateria w zegarku to żart. W smartzegarku to jednak obecnie standard, który naprawdę nie jest przesadnie uciążliwy.

A w Moto 360, nawet w 42 mm wariancie, jeśli się postaramy i dodatkowo wyłączymy ambient display, spokojnie poużywamy zegarka przez 1,5-2 dni.

Czego tu nie lubić?

Z Moto 360 drugiej generacji mam ten sam “problem”, co ze smartfonami firmy z ubiegłego roku, zwłaszcza z Moto X Style. Nie bardzo mam się do czego przyczepić. Pewnie, są drobiazgi, które mogą czasem zirytować, jest platforma Android Wear, która wciąż wymaga pracy i jest czas pracy na baterii, który zawsze będzie mógł być lepszy.

Ale oprócz tego? Moto 360 2015, podobnie jak flagowy smartfon Lenovo Moto, to sprzęt któremu obiektywnie bardzo trudno zarzucić coś konkretnego.

Oferuje też świetny stosunek ceny do jakości i chociaż – szczerze mówiąc – Samsung Gear S2 Classic podobał mi się wizualnie nieco bardziej (a do tego obsługa obrotową koroną to mistrzostwo świata), to gdybym miał w tej chwili wydać pieniądze na inteligentny zegarek, wydałbym je właśnie na Moto 360 drugiej generacji.

Czytaj również:

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement