Spodziewałem się mocnego uderzenia, ale Huawei mnie rozczarował. To nie była konferencja, którą się długo pamięta

Artykuł 05.01.2016
Spodziewałem się mocnego uderzenia, ale Huawei mnie rozczarował. To nie była konferencja, którą się długo pamięta

Spodziewałem się mocnego uderzenia, ale Huawei mnie rozczarował. To nie była konferencja, którą się długo pamięta

Po prezentacji Huawei na CES mówiąc szczerze z początku nie spodziewałem się wiele, co najwyżej oficjalnego pokazania Huawei Mate 8, o którym wiemy już wszystko. Jednak im bliżej było ostatecznego terminu, tym więcej pojawiało się plotek, spekulacji… i kiedy już moja ciekawość zdążyła narosnąć, Huawei niestety przebił ten balonik, a pod koniec prezentacji dosłownie uszło ze mnie do końca powietrze.

Huawei (po słusznym pochwaleniu się swoim niebywałym tempem wzrostu, w tym 11,2% udziałami rynkowymi w Polsce) rozpoczął konferencję od zapowiedzi, że zobaczymy całe “portfolio nowych urządzeń”, więc ciekawość rozpaliła się we mnie na nowo. Przecieki mówiły o możliwej premierze nowego flagowca, P9, oraz Honora X3, więc na moment wstrzymałem oddech, oczekując czegoś naprawdę dużego. Chińska firma najpierw pokazała swoje technologiczne osiągnięcia, w szczególności podkreślając innowacje w Huawei Watch’u oraz aparaty RGBW w modelach P8 i Mate S.

Na początek pokazano jednal to, czego się spodziewaliśmy – Huawei Mate 8, podkreślając to, jak istotny jest czas pracy na jednym ładowaniu we współczesnym smartfonie, oraz jak linia Mate już od poprzedniej generacji przoduje w tym zakresie na rynku. Huawei Mate 8 ma podobno pracować na jednym ładowaniu aż 20 godzin przy przeglądaniu sieci przez LTE (sic!), a do tego wyposażony jest w technologię Rapid Charge.

Osobiście aż takim optymistą nie jestem, żeby wierzyć w tak długi czas pracy, więc z osądem wstrzymam się do naszych testów. O Mate 8 nie dowiedzieliśmy się na prezentacji praktycznie niczego nowego, zapraszam więc do naszej poprzedniej publikacji o nowym flagowcu Chińczyków. Jedyną nowością jest de facto informacja o podniesieniu poziomu zabezpieczeń – czytnik linii papilarnych otrzymał 3 stopień zabezpieczeń, a zawartość smartfona będzie szyfrowana. Tak czy inaczej, zapowiada się jeden z najciekawszych flagowców na rynku. Przynajmniej do czasu innych, dużych premier. Jego cena to 599 dol. za model 3 GB RAM/32 GB oraz 699 dol. za wariant 4 GB RAM/64 GB w czterech stylowych kolorach.

Co dla nas istotne, Polska znalazła się na liście krajów, w których Mate 8 zadebiutuje jako pierwszy.

Czytaj również: Oto i on! Huawei Mate 8, czyli pierwszy smartfon z najlepszym procesorem na rynku

huawei-mate-8-kolory

Huawei Media Pad X2 – nowy styl dźwięku

Premiery tego urządzenia również się spodziewaliśmy, więc tutaj też obyło się bez zaskoczeń. 10,1″ tablet Chińczyków stawia przede wszystkim na doznania dźwiękowe i na tym skupiała się prezentacja. Huawei podjął współpracę z Harmannem, aby stworzyć czterokomorowy system głośników, który ma zapewnić “dźwięk niespotykany w urządzeniach mobilnych”. Oprócz tego najważniejszym wyróżnikiem jest stylus z 2048 poziomami nacisku.

huawei media pad x2

Huawei Watch Jewel i Elegant – inteligentne zegarki dedykowane płci pięknej.

W zeszłym roku Huawei zaprezentował swojego Huawei Watch’a, który przez wielu uznawany jest za najpiękniejszy ze smartzegarków. Edycje Jewel i Elegant wynoszą to na nowy poziom, przynosząc nieco mniejszy, bardziej kobiecy rozmiar, oraz prawdziwe kryształy swarovskiego. Do tego nowy Huawei Watch posiada wbudowany głośnik, umożliwiający rozmowy telefoniczne bez wyciągania telefonu z kieszeni. Nie wiemy niestety więcej na temat specyfikacji nowych modeli i konkretnych różnic między nimi, a oryginalnym zegarkiem. Na te informacje przyjdzie nam jeszcze poczekać. Nieprędko też zobaczymy je w Polsce, gdyż nasz kraj nie załapał się na pierwszą turę krajów, do których zegarki trafią.

huawei-watch-jewel

Na koniec spodziewałem się mocnego uderzenia, zaskoczenia, zapowiadanego Huawei P9… a dostałem okrągłe nic.

Producenci przyzwyczaili nas już, że wzorem Steve’a Jobsa i jego “one more thing” największe mięsko prezentacji zostawiają na koniec. Tymczasem Huawei na koniec prezentacji postanowił pokazać… Nexusa 6P. Tak, tego samego Nexusa 6P, o którym wiemy już wszystko i który jest zagranicą w sprzedaży od dobrych kilku miesięcy. Firma pochwaliła się swoim partnerstwem z Google’em i wstępnymi wynikami oraz pozytywnymi recenzjami mediów z całego świata. Konsternację podkreślała tylko panująca na sali cisza, jakby obecni tam dziennikarze nie do końca wierzyli, czy prowadzący mówi poważnie, czy też w pewnym momencie krzyknie “żartowałem!” i pokaże jakieś nowe urządzenie.

Tak się jednak nie stało, a jedynym nowum jest… złoty kolor, w którym od teraz dostępny będzie Nexus 6P. Co tu dużo mówić – rozczarowałem się.

Na premierę Huawei P9 przyjdzie nam zapewne poczekać jeszcze ponad miesiąc, do odbywających się pod koniec lutego w Barcelonie targów MWC. Mate 8 jest jednak nadal świetnie zapowiadającym się flagowcem i liczę na to, że uda się go niebawem dokładnie sprawdzić.

Dołącz do dyskusji

Advertisement