Chromebooki dla uchodźców: szlachetny gest Google’a, ale też niebezpieczny sygnał wysłany w świat

Felieton/Technologie 26.01.2016
Chromebooki dla uchodźców: szlachetny gest Google’a, ale też niebezpieczny sygnał wysłany w świat

Chromebooki dla uchodźców: szlachetny gest Google’a, ale też niebezpieczny sygnał wysłany w świat

W sytuacji, w której Europa zastanawia się, czy pomagać uchodźcom, jak to robić i na jaką skalę, są podmioty, które zamiast gadać, debatować i sprzeczać się, zaczynają działać. Taką taktykę przyjął Google, przeznaczając spore pieniądze na pomoc uchodźcom.

Imigranci zalewają Europę, rządy krajów, które zostały obrane za cel podróży oraz działające tam organizacje charytatywne mają pełne ręce roboty. Imigranci to nie tylko osoby, którym trzeba znaleźć i zapewnić dach nad głową – przecież mamy zimę – ale również szereg innych wyzwań, z którymi będziemy musieli się zmierzyć w najbliższych miesiącach i latach.

Uchodźcy oraz migranci, którzy przybyli do Europy, aby podnieść swój standard życia, oczekują wsparcia. Wsparcia, które wielu polityków chyba zbyt spontanicznie im obiecało. Imigranci liczą na lokale mieszkalne, pracę i pomoc finansową. Choć oczywiście nie wszyscy, bo są tacy, którzy mówią wprost, że chcą tylko regularnych wypłat pieniędzy.

Na drodze do rozwiązania tych problemów pojawiają się przeszkody w postaci różnic kulturowych, barier językowych, ogromnego bezrobocia i wykluczenia cyfrowego, które dotyczą imigrantów.

Google wie, jak pomóc

Firma we wrześniu 2015 roku przekazała 10 mln dol. na pomoc medyczną dla uchodźców. Kwota ta została przekazana organizacjom charytatywnym, które pomagają tej grupie potrzebujących.

Google jednak nie osiadł na laurach. Po pomocy medycznej, przyszła kolej na inną, ale również bardzo istotną. Mianowicie chodzi o zapewnienie uchodźcom dostępu do urządzeń komputerowych, które pozwolą na wypełnienie dokumentów wymaganych do rejestracji w odpowiednich urzędach i placówkach, zajmujących się obsługą imigrantów. Te same komputery mogą być idealnym narzędziem wspomagającym naukę języków, czy ułatwiającym znalezienie pracy.

Google poinformował o przekazaniu Chromebooków o łącznej wartości 5,3 mln dol., które za pośrednictwem fundacji charytatywnych mają trafić w ręce potrzebujących.

Google wierzy, że proste komputery, które pozwalają na instalowanie bezpiecznych aplikacji, idealnie nadadzą się do takich celów. Mocnym atutem Chromebooków ma być właśnie odporność na wirusy, które często stają się realnym problemem, gdy za obsługę sprzętu komputerowego biorą się dzieci lub osoby mniej obyte z nowymi technologiami.

Druga strona medalu

Z jednej strony cieszy mnie to, że Google pomaga uchodźcom, zapewnia finansowanie pomocy medycznej oraz dba o inne sprawy, takie jak dostęp do komputera.

Jednak oglądając filmy z imigrantami, wśród, których są tacy, co mówią: “obiecano nam 2500 euro, gdzie są nasze pieniądze?” lub “jestem zadowolony, bo w Syrii miałem starą Nokię, a tutaj mam iPhone’a”, autentycznie obawiam się, co będzie, gdy w świat pójdzie informacja, że w Europie przyjezdnym rozdaje się komputery.

Już teraz w głowach osób, które myślą o migracji do Europy kontynent ten rysuje się jako obraz wspaniałej krainy mlekiem i Chromebookiem płynącej: bogaty social, który pozwala na godne życie, darmowa edukacja, darmowa służba zdrowia, samoloty rozpylające perfumy nad miastami – żeby ładnie pachniało. To nie żart! Niektórzy imigranci przyznają, że takie opowieści o Europie rozpowiadają osoby zajmujące się nielegalnym przerzucaniem osób do Europy. A teraz do tej puli dochodzą darmowe komputery. Nietrudno przewidzieć, jacy ludzie skuszą się na taką reklamę Europy. Tak, ci bardziej leniwi, bez ochoty do pracy, oczekujący wszystkiego za darmo.

A przecież już teraz mamy problem ze spełnieniem niektórych naprędce zadeklarowanych obietnic wobec imigrantów, więc pamiętajmy, że może być jeszcze gorzej.

Dołącz do dyskusji