Android Auto i Apple CarPlay mają poważnego rywala. Najwięksi gracze rynku moto wzięli sprawę we własne ręce

News/Motoryzacja 07.01.2016
Android Auto i Apple CarPlay mają poważnego rywala. Najwięksi gracze rynku moto wzięli sprawę we własne ręce

Android Auto i Apple CarPlay mają poważnego rywala. Najwięksi gracze rynku moto wzięli sprawę we własne ręce

Nie bójmy się tego powiedzieć – w tej chwili w samochodowych systemach rozrywkowo-informacyjnych panuje niezły chaos. Przez lata każdy starał się opracować własne rozwiązania – zarówno jeśli chodzi o współpracę ze smartfonami, jak i obsługę aplikacji, powodując ból głowy zarówno u programistów, jak i użytkowników końcowych. Na szczęście teraz może się to zacząć zmieniać.

Mogło się w pewnym momencie wydawać, że rozwiązania tych problemów już otrzymaliśmy – w postaci Android Auto dla tych, którzy jako główny smartfon wybrali urządzenie z zielonym robotem, albo CarPlay – dla tych, którym bliżej jest do produktów Apple’a. Po jednym systemie dla każdej z wiodących platform mobilnych, identycznym w funkcjonowaniu i obsłudze w każdym aucie, niezależnie od tego, do pojazdu jakiej marki właśnie wsiadamy.

Zdecydowanie ułatwiało to też pracę twórcom aplikacji, którzy mogli skupić się na mniejszej liczbie platform, zamiast próbować nadgonić decyzje producentów samochodów.

A jednak nie wszystko poszło tak, jak planowano.

Przede wszystkim sam proces dodawania CarPlay i Android Auto trwa koszmarnie długo, przynajmniej według standardów, do których przyzwyczaił nas rynek mobilny. Owszem, opcje te są dostępne już u kilku producentów, a kolejni dołączają do tej stawki, ale właśnie tu jest problem – „kilku” nie oznacza „u większości”. Chociażby w Polsce CarPlay jest dostępny w pojedynczych autach.

Nic więc dziwnego, że producenci aut nie składają broni. Wręcz przeciwnie – sięgają po nową. Tym razem ma nią być SDL, czyli SmartDeviceLink – rozwiązanie opracowywane od jakiegoś czasu przez Forda, które teraz zyskało dwóch potężnych partnerów – Toyotę, która od teraz będzie rozwijać SDL wraz Fordem, oraz QNX.

To jednak nie koniec – nowym, otwartoźródłowym standardem interesować się mają również Mazda, PSA, Honda, Subaru. Nie wiadomo wprawdzie kiedy zapadną ostateczne decyzje w przypadku tych firm, ale pewne jest jedno – SDL właśnie staje przed sporą szansą na stanie się faktycznym standardem, a nie tylko „standardem jednego producenta”. Choć biorąc pod uwagę skalę Toyoty (której samochody od 2017 będą dodatkowo podłączone do sieci LTE) i Forda, być może taka pomoc z zewnątrz nie będzie aż tak potrzebna.

Nie ma jednak wątpliwości, że dla klientów dobrze by było, gdyby jednak do grupy zainteresowanych dołączyło jak najwięcej firm.

Czym jest SmartDeviceLink?

W dużym skrócie, SDL jest platformą, która ma ułatwić programistom tworzenie aplikacji smartfonowych, które w łatwy sposób można zintegrować z obsługą typową dla systemów samochodowych, tj. za pomocą przycisków (na kierownicy, etc.) albo innych urządzeń nawigacyjnych, w tym i ekranu dotykowego, czy obsługi głosowej. Wszystko po to, aby w trakcie jazdy jak najrzadziej sięgać po telefon. A najlepiej nie sięgać w ogóle.

Programiści, którzy zdecydują się na skorzystanie z możliwości SDL mogą w ten sposób za jednym zamachem zapewnić poprawne funkcjonowanie ich aplikacji we wszystkich systemach samochodowych, który ten standard wspierają, niezależnie od tego, kto jest producentem danego auta.

Z drugiej strony, producenci mogą przygotowywać całe systemy po swojemu (np. różnicując je pomiędzy modelami czy markami w ramach koncernu), jednocześnie nie zakłócając współpracy na linii system samochodowy – smartfon. A prawdopodobnie właśnie to boli gigantów rynku motoryzacyjnego najbardziej – fakt, że na ich system nakłada się na końcu docelowo Android Auto albo CarPlaya i nagle i Bentley i Golf (o ile obsługiwałyby AA/CP) wyglądają pod tym względem dokładnie tak samo.

Zresztą czy ktokolwiek, znajdując się na miejscu producentów samochodów, chciałby oddawać jeden z jego najważniejszych elementów, we władanie – w pewnym sensie – konkurencji? A Apple’a i Google’a trzeba w ten sposób traktować. Zresztą oddanie bez walki tak smakowitego kąska, jakim są samochodowe systemy informacyjno-rozrywkowe, po prostu nie wchodzi w grę.

Każdy otrzyma więc potencjalnie to, czego potrzebuje.

Klienci – aplikacje działające bez problemu na milionach różnych samochodów, niezależnie od tego, czy mamy telefon z Androidem czy iOS. Producenci – możliwość tworzenia własnych systemów i różnicowania w ten sposób poszczególnych modeli i marek. Programiści będą mogli tworzyć aplikacje, które od razu będą zgodne z milionami pojazdów. Android Auto i CarPlay mogą natomiast otrzymać godną konkurencję, której do tej pory właściwie im brakowało.

Bez odpowiedzi pozostaje na razie tylko jedno, kluczowe pytanie – czy to się w ogóle przyjmie. Nie da się ukryć, że producenci samochodów w kwestiach multimedialnych i smartfonowych przespali rewolucję mobilną i nie wszystkie ich próby dogonienia współczesnych trendów są udane.

Oby jednak z SDL było inaczej i Google i Apple nie poczuli się zbyt pewnie na kolejnym rynku.

Dołącz do dyskusji

Advertisement