Facebook informuje: 2016 będzie rokiem śmierci numerów telefonów. Tęsknił nie będę

Artykuł/Social media 08.01.2016
Facebook informuje: 2016 będzie rokiem śmierci numerów telefonów. Tęsknił nie będę

Facebook informuje: 2016 będzie rokiem śmierci numerów telefonów. Tęsknił nie będę

Znikanie numerów telefonów to wg twórców Messengera od Facebooka najważniejszy trend na 2016 rok. Czy w świecie, gdzie 800 mln osób jest na Messengerze, a dwa razy tyle na Facebooku potrzebujemy jeszcze własnego numeru? Oczywiście! Choćby po to, aby nie dać się monopolowi Zuckerberga, ale numery będą znikały, choć tak powoli, że prawie tego nie zauważymy.

Jak pisze David Marcus, wiceszef komunikatorów w Facebooku:

SMS-y były na topie w erze telefonów z klapką. Dziś możemy robić znacznie więcej, bo mamy komputery w kieszeni. I tak jak znikają telefony z klapką, tak odchodzą i stare sposoby komunikacji. Na Messengerze również możesz wysłać tekst, ale też naklejki, zdjęcia, wideo, klipy głosowe, GIF-y, lokalizację i pieniądze. Możesz dzwonić i prowadzić wideo rozmowy.

Numery telefonów znikną w 2016? To bardzo zuchwałe ze strony Facebooka, aby tak uważać.

Social-mediowy gigant rozsiewa takie defetystyczne pogłoski z jasnych pobudek. Im mniej ludzi korzysta z telefonów do dzwonienia i SMS-owania, tym więcej osób korzysta z komunikatorów znajdujących się we władzy Facebooka – Messengera i WhatsAppa.

WhatsApp

Ciekawie w zestawieniu wygląda pozycja tego drugiego, który do działania wymaga przecież spięcia z numerem telefonu. Czy więc wobec tak daleko idących przewidywań Facebook usunie tę „przeszkodę” spod palców użytkowników? Jaka będzie wówczas przewaga jednego nad drugim i czy sensowne byłby utrzymywanie dwóch konkurencyjnych platform, które różnią się jedynie dystrybucją użytkowników na Ziemi?

Z czysto ekonomicznego punktu widzenia korzystanie z komunikatorów jest tańsze. Nie wspominając o chwilach, kiedy jesteśmy w zasięgu WiFi, to nawet korzystając z pakietów danych u polskich operatorów płacimy mniej za pisanie z kimś na Messengerze niż  SMS-owanie. Różnicę zniwelować mogą jedynie umowy bez limitu.

Komunikatory są także zdecydowanie wygodniejsze. Są o wiele bardziej rozbudowane i można za ich pomocą przekazać więcej treści.

messenger2016

Choć mój przypadek nie będzie zapewne reprezentatywny dla przeciętnego internauty, to w swej megalomanii zaryzykuję stwierdzenie, że przedstawia on model z przyszłości. Otóż „staromodnych” funkcji telefonu używam niezwykle rzadko. W ciągu ostatniego roku dzwoniłem do kogokolwiek i SMS-owałem z kimkolwiek pewnie „naście” razy.

Telefonu (rozróżniam pojęcie smartfona) używam zaś głównie do potwierdzania przelewów. Kto wie, może to właśnie on stanie się czymś w rodzaju tokenu?

Wielka Czwórka polskich operatorów nie ma się jednak co obawiać Armagedonu, bo zanim będzie musiała się przebranżowić, jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie. Niemniej już teraz musimy dbać, aby nie obudzić się z ręką w… monopolu Facebooka.

Już teraz decyzję o pozwoleniu na kupno Instagrama i WhatsAppa nazywa się błędem, bo pozwoliło to Zuckerbergowi na przesadzenie potencjalnie groźniej konkurencji do własnego gniazda. Kto teraz zagrozi jego pozycji w social mediach, kiedy facebook (celowo napisany małą literą) jest dla wielu synonimem internetu (małą literą? Przypadek?).

Mamy alternatywy w postaci komunikatorów opartych choćby o block chain, ale czy będziemy w stanie oprzeć się wygodzie unifikacji internetowego życia pod niebieskim szyldem?

Dołącz do dyskusji

Advertisement