Smutny dzień dla fanów BlackBerry 10. Nowego smartfona z tym systemem już nie kupią

Artykuł/Sprzęt 08.01.2016
Smutny dzień dla fanów BlackBerry 10. Nowego smartfona z tym systemem już nie kupią

Smutny dzień dla fanów BlackBerry 10. Nowego smartfona z tym systemem już nie kupią

Trudno tu mówić o jakimkolwiek zaskoczeniu, ale trzeba przyznać, że tak bezpośredniej i mocnej wiadomości na temat planów związanych z przyszłością autorskiego systemu operacyjnego BlackBerry jeszcze nie mieliśmy. A wiadomość jest krótka: żadnych nowych smartfonów z BB10 w 2016 roku. I nietrudno jest się domyślić, co wyjdzie z tego dalej.

Naprawdę, sam chciałbym udawać zdziwionego deklaracją Chena, która padła w rozmowie z serwisiem Cnet, ale… po prostu się nie da. Zgodnie z nią, w ciągu najbliższych 12 miesięcy firma wprowadzi na rynek zaledwie jeden lub dwa nowe telefony. Obydwa z nich (o ile nie skończy się na jednym) będą pracować – tak samo jak BlackBerry Priv – pod kontrolą specjalnie zmodyfikowanej wersji Androida.

Telefony z BlackBerry 10? Zapomnijcie.

Przynajmniej nie w ciągu najbliższego roku. Prezes kanadyjskiej firmy wprawdzie zaznaczył, że liczy na to, że dobra sprzedaż Priva i kolejnych smartfonów BlackBerry z Androidem pozwoli firmie na nowo zaistnieć na rynku i postawić pod względem finansowym na nogi dział mobilny. To z kolei miałoby pozwolić na kolejne inwestycje w BlackBerry 10 i powrót tego systemu na nowych sprzętach.

Żadne obietnice jednak nie padły i można zacząć się zastanawiać, czy nie jest to tylko zasłona dymna.

Rok w świecie mobilnym to koszmarnie długi okres.

I wystarczy zacząć od tego, że o BlackBerry 10 za rok mało kto będzie już pamiętał, nawet jeśli pomijać obecnie i tak fatalną sprzedaż urządzeń z tym systemem oraz kurczącą się regularnie bazę użytkowników. Zamiast systemu, z którego mało kto korzysta, za 12 miesięcy będziemy mieli system, z którego korzysta jeszcze mniej osób, a do tego od sporo ponad roku nie zaznaczył się on “sprzętowo” na rynku.

Przypomnijmy sobie bowiem, kiedy miała miejsce premiera ostatniego zauważalnego dla rynku urządzenia. Tak, chodzi o Passporta, który zadebiutował ponad rok temu, więc łatwo policzyć, jak starym modelem będzie za kolejny rok. Owszem, od tego czasu pojawił się jeszcze Passport SE czy Classic, ale one zdecydowanie nie miały już tej siły przebicia. Nie wspominając już o tym, że Passport SE opierał się w zdecydowanej większości na starym Passporcie, natomiast Classic, cóż, tutaj lepiej nie wspominać nawet o tym, z jakich podzespołów korzystał.

Może i żadne z tych urządzeń nie potrzebuje ton RAM-u i miliona gigaherców, żeby sprawnie działać, ale BlackBerry nie ma już od dawna mocy, żeby przekonać rynek, że oferowane parametry są “wystarczające”. Mówiąc wprost: BlackBerry ma w swoim portfolio same – z punktu widzenia konsumenta szukającego czegoś ciekawego na rynku – archaiczne sprzęty. Sprzęty, którym pozwoli się jeszcze mocniej zestarzeć, a wraz z nimi zestarzeje się także BlackBerry 10.

Skoro bowiem BlackBerry 10 nie przyniesie zysków, to po co w niego inwestować?

Niektórzy fani BlackBerry mogą jeszcze liczyć na to, że takie “zimowanie” BlackBerry 10 wcale nie musi oznaczać końca rozwoju tej platformy. Ot, na starych telefonach, które doskonale radzą sobie z BB10, system ten będzie rozwijany tak, aby za rok był gotowy do ponownego uderzenia.

Tyle tylko, że takie teorie niespecjalnie mają ręce i nogi. Kto dziś zdecyduje się na zakup sprzętu BlackBerry? Konsumenci? Nie rzucili się na nowe telefony, kiedy jeszcze faktycznie można było powiedzieć, że były nowe. Może więc rzucą się na stare, ale mocno przecenione? Tu z jednej strony dla BlackBerry konkurencją będą bardzo sensowne od dłuższego czasu tanie smartfony z Androidem, a z drugiej sam fakt, że dla firmy jest to po prostu średnio opłacalne.

Po co jeszcze bardziej dopłacać do całego tego przedsięwzięcia? Skoro firma nie chce inwestować w nowy sprzęt, a więc nie zarobi już na BlackBerry 10 tak naprawdę ani grosza na rynku konsumenckim, dlaczego miałaby inwestować miliony dolarów w taki rozwój systemu, który nie przyniósłby absolutnie nic, poza kolejnymi, niemożliwymi do pokrycia startami? Pewnie ktoś tam, przez jakiś czas, będzie przy BB10 dłubał, ale skoro dogonić konkurencji nie dał rady poprzedni pełnowymiarowy zespół pracowników BlackBerry, to czy przy dużo, dużo, dużo mniejszych nakładach będą jakiekolwiek szanse, na zrobienie tego za rok? Wątpliwe.

Pozostają firmy, które nadal z wyboru opierają się w całości na rozwiązaniach oferowanych przez BlackBerry i firmy, które – ze względów bezpieczeństwa – nie mają innego wyboru. To dla nich Kanadyjczycy będą rozwijać swoje oprogramowanie, co zresztą zostało oficjalnie potwierdzone – BlackBerry zadba o to, żeby BB10 był zgodny z jeszcze bardziej wymagającymi normami i certyfikatami bezpieczeństwa.

Jest jednak i druga strona medalu – fakt, że BlackBerry nie planuje wypuścić nawet jednego modelu z BB10 może sugerować, że nie potrzebują go już nawet firmy. Te, które chciały kupić coś od Kanadyjczyków, już to zrobiły. Pozostałym albo całkowicie wystarczy to co jest, albo… nie mają żadnego powodu, żeby sprzętem od BlackBerry się interesować.

Może w pewnym momencie pojawi się na rynku jeszcze jakiś smartfon z BB10, ale jeśli już, to raczej po to, żeby zaspokoić bardzo konkretne potrzeby użytkowników. To nie będzie model, który będzie miał znowu rozkochać w “Jeżynce” miliony klientów z całego świata.

W obliczu tych faktów… trudno się dziwić deklaracjom, że BlackBerry 10 nie zniknie.

Natychmiastowe przerwanie wsparcia byłoby sporym ciosem zarówno dla klientów indywidualnych, jak i dla firm. Zresztą, pewnie Kanadyjczycy, stawiający teraz głównie na oprogramowanie korporacyjne, tym ruchem ostatecznie przekreśliliby swoje imię w tej branży. A tego zrobić po prostu nie mogą, bo wtedy nie zostanie im już zupełnie nic.

Nie oznacza to jednak, że BlackBerry 10 żyje (i przeżyje) w takim samym sensie, jak żyje Android, iOS, Windows Phone czy mniejsze platformy, takie jak Tizen czy może nawet Jolla. Opuszczony przez niezależnych programistów, z bardzo ograniczonymi planami rozwoju ze strony samego producenta nie ma większych szans, żeby za rok wrócić z przytupem.

Owszem, BB10 będzie jeszcze na rynku długo, może nawet bardzo długo. Tyle tylko, że zostanie zmarginalizowany do tego stopnia, że mało kto będzie się nim tak naprawdę interesował.

Dołącz do dyskusji

Advertisement