Tak działa transfer danych przez… żarówkę

Artykuł/Nauka 04.12.2015
Tak działa transfer danych przez… żarówkę

Tak działa transfer danych przez… żarówkę

Ludzkość używa sygnałów świetlnych do przesyłania informacji od niepamiętnych czasów. Zazwyczaj polegało to na zasłanianiu źródła światła tak, aby impulsy układały się w treść – na przykład za pomocą alfabetu Morse’a. Łatwo zauważyć, że dla tradycyjnych żarówek tego typu transfer danych ma dość niską przepustowość. Żarówka zbyt dużo czasu traci na stygnięcie i rozgrzewanie się, przez co nie może migać ze zbyt dużą częstotliwością.

Co jednak z nowoczesnymi żarówkami LED? Mogą one nie tylko bardzo szybko włączyć się i wyłączyć, ale i mogą zmieniać natężenie światła z bardzo dużą precyzją tysiące razy na sekundę. Technologia przesyłająca informację za pomocą modulacji natężenie żarówki LED już istnieje, i nazywa się Li-Fi.

Według informacji udostępnionych przez firmę stojącą za Li-Fi, czyli Velmini, za pomocą zwykłej żarówki LED i odbiornika w komputerze, jesteśmy w stanie uzyskać prędkość stałą około gigabitu na sekundę, z prędkościami chwilowymi sięgającymi nawet 224 gigabitów na sekundę.

Pomysłodawcą i głównym wykonawcą prototypów technologii Li-Fi jest niemiecki fizyk Harald Haas. W swojej prezentacji na konferencji TED przytoczył kilka zalet tego typu transmisji danych, jak również zademonstrował tę technologię w działaniu.

Zaletami Li-Fi mogą być następujące cechy:

  • Jest ona bezpieczna. Sami decydujemy w którym kierunku wysyłamy dane, po prostu kierując tam źródło światła (dane nie są rozsyłane we wszystkich kierunkach, tak jak to się dzieje w przypadku zwykłego Wi-Fi). Podobnie, jesteśmy w stanie szybko przerwać transmisję – po prostu zasłaniając światło.
  • Do budowy infrastruktury opartej na Li-Fi można wykorzystać istniejące już źródła światła, takie jak systemy oświetleniowe budynków, czy diody LED w telefonach komórkowych lub nawet lampy samochodowe. Haas w swojej prezentacji wspomina o możliwych samochodach, wymieniających się informacjami na drodze.
  • Transmisja danych nie przeszkadza w zastosowaniu źródła światła jako oświetlenia. Zmiany w natężeniu są tak szybkie i subtelne, że ludzkie oko nie jest w stanie ich zarejestrować.
  • Światło widzialne nie jest zakresem częstotliwości podlegającym regulacjom. Oznacza to, że można swobodnie z niej korzystać. Nie powoduje też zakłóceń np. w urządzeniach pokładowych.

Niestety, wśród wielu zalet, istnieją też wady.

Wadą może być konieczność usytuowania odbiornika informacji w polu widzenia nadajnika – w odróżnieniu od zwykłego Wi-Fi, które działa nawet przez ściany.

Największą zaś wadą, którą zdaje się przeoczyli wszyscy piszący o Li-Fi, jest… brak możliwości przesłania informacji zwrotnej. O ile żarówka może być doskonałym nadajnikiem, to nie jest przecież odbiornikiem sygnału. Trzeba by więc i tak zastosować jakiś istniejący model komunikacji zwrotnej – np. sygnał komórkowy.

Li-Fi jest przez Haralda Haasa bardzo skutecznie promowane – występuje on na wielu konferencjach i sympozjach. Jednak z mojego punktu widzenia nie jest to żadna przełomowa technologia – przecież sygnały świetlne znane są od lat, tutaj zastosowana po prostu większą częstotliwość. Mimo to warto zobaczyć, jak w trakcie konferencji TED Haas przesyła film za pomocą lampy – jest to dość widowiskowe.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement