Karol Kopańko / 05.12.2015

Miałem w kieszeni tylko kilka dolarów, ale to wystarczyło na najbardziej niezwykłe zakupy w życiu

45 interakcji Przejdź do dyskusji

Budżet: kilka dolarów. Kupiłem za to betel, odznakę policyjną i najnowsze filmy. A oprócz tego jeszcze wiele ciekawych rzeczy, jak strzyżenie u filipińskiego fryzjera, przeprawienie się przez rzekę, czy mięso z krokodyla. Kontynuuję swój cykl “Skromnego budżetu” – tym razem w Mjanmie, Kambodży i na Filipinach.

Pierwsza część:

Co można kupić za 2 dolary?

Posted by Karol Kopańko on Wednesday, November 25, 2015

Filipiny

Powitalny filmik z Sagady – przepięknej górskiej prowincji:

#jest #mega #sagada

Film zamieszczony przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Internet

Choć nie wygląda, to poniżej na zdjęciu przedstawiona jest kafejka internetowa. Pokój zbudowany jest w kształcie kiszki, więc musiałem się nieźle nagimnastykować, aby wykonać nawet takie zdjęcie jak poniżej. Jednostki ustawione bokiem na górnej półce, a na blacie płaskie 15-calowe monitory.

Godzina takiej przyjemności z internetem szybkim jak modem telefoniczny kosztuje jednak tylko 20 PHP (1,7 zł).

 

Powyżej kafejka w Sagadzie.

Poniżej kafejka Baguio.

 

 

Profesjonalnie wykonana, zbita z desek kafejka na wyspie Bohol:

 

 

Miód i banany

Dwie najsłodsze rzeczy jakie spotkałem na Filipinach. Pierwsza kosztuje 200 PHP (17 zł), a druga ok. 5 PHP (40 gr) za banana – obie niespotykanie pyszne.

Co prawda w Polsce również można trafić na miód “prosto z pasieki”, ale jest o wiele droższy, a banany… powiedzmy tylko, że po powrocie do Polski nie mogłem przestawić się na jedzenie żółtych bananów, bo smakowały jak… papier.

 

 

Woda

A oto znamienity przykład inflacji cen. Przedsiębiorcza pani rozstawiła swój sklepik pośrodku tarasów ryżowych. Przedstawcie więc sobie, że kilka godzin idziecie wąską wybetonowaną, lub wyłożoną kamieniami dróżką pośród pól – to w górę, to w dół i nagle przed oczyma pojawia się wam oaza dobroci. Pełne cukru batoniki i napoje, a przede wszystkim woda, której nie chciało się wam pakować do plecaka.

A tu właśnie na klifie wystającym z Malboro Mountain w Sagadzie nagrywam dla Was materiał :)Jest jeszcze szansa, że odzyskam choć kartę pamięci, więc nie tracę nadziei 🙂

Posted by Karol Kopańko on Monday, October 13, 2014

Nie umniejszając pani – na pewno wcześniej ona sama, lub ktoś z jej otoczenia musiał się napracować, aby przenieść te wszystkie towary ze sklepu w miejsce, gdzie ich cena będzie znacznie wyższa.

 

 

Puerto princessa wita!

Posted by Karol Kopańko on Thursday, October 9, 2014

 

Masaż

Po ciężkiej wspinaczce wracasz do hostelu. Jesteś cały obolały i czujesz każdy najmniejszy nerw swojego ciała. Wtem pojawia się starsza pani, która miłym, cichutkim głosikiem zaprasza cię piętro niżej na masaż i pokazuje wonne olejki.

Nie miałem serca powiedzieć nie… Koszt 200 PHP (17 zł) za pół godziny. Przyjemność niespotykana.

 

 

Betel

Czwarta najpopularniejsza używka na świecie. To przez nią większość Filipińczyków ma czerwone usta i pluje czerwoną cieczą – śliną zmieszaną z przeżutą tabaką i betelem.

Na ulicy można spotkać wiele małych stoisk, gdzie za 10 PHP (85 gr)  można kupić jedną taką “gumę”. Pamiętajcie o jednym – działa psychoaktywnie, więc nie polecam jej żucia np. przed jazdą skuterem.

 

 

Ładowanie baterii

Kiedy wokół strome góry, to ciężko o elektryczność. Wówczas trzeba zaopatrzyć się w indywidualny generator, ale za to można sprzedawać prąd.

W hostelu w Sagadzie za naładowanie telefonu zapłacimy 2 zł, a laptopa złotówkę więcej.

(obrazek Jezusa grającego na gitarze to oczywiście nie przypadek – Filipiny to kraj z najżywszym katolicyzmem, jaki widziałem)

 

Mięso z krokodyla

Aby łatwiej przechodziło przez gardło nazywa się je “crocodobo”. Kosztuje ok. 6 zł za małą miseczkę, a przyrządza się je na bardzo ostro. W smaku zaś “krokodylina” przypomina wieprzowinę.

Co nadaje potrawie smaku, to fakt, że można jej spróbować zaraz obok ośrodka, który szczyci się, że pomaga ratować populację krokodyli na Filipinach…

 

Polska czapka

Prawdziwy rarytas, bo wielu biało-czerwonych emblematów w Azji spotkać raczej nie sposób. Jeśli już to na Filipinach przeważnie łączą się z Janem Pawłem II, który jest tu traktowany prawie jak bohater narodowy. Jego imię zna każdy, bo i prawie każdy ma krzyżyk na szyi.

Widok polskich barw na obczyźnie – bezcenny. Kosz czapki – 150 PHP (18 zł).

 

 

Fryzjer

Trzeba dobrze wyglądać, aby jakoś prezentować się na zdjęciach z podróży, prawda? Niestety na własnej skórze przekonałem się, że lepiej nie korzystać z usług wiejskich fryzjerów, którzy z angielskiego rozumieją piąte przez dziesiąte, i oddać się w ręce profesjonalistów.

FRYZJER W SAGADZIEWchodzę do miejscowego centrum handlowego – pięciopietrowego budynku na klanie ośmiokąta, wypeł…

Posted by Karol Kopańko on Friday, October 3, 2014

Nauczkę i wspomnienia z fryzury amerykańskiego rekruta zyskałem za 70 PHP (6 zł).

 

 

“Piraty”

 

 

 

Toaleta

Zwykle płatne toalety rozlokowane są w bezpośrednim sąsiedztwie przystanków autobusowych. Towarzyszą im babcie klozetowe, aby nikomu nie wydawało się, że może skorzystać z dogodności łazienki za darmo.

Przyjemność powrotu do cywilizacji kosztuje 3 PHP, czyli ok. ćwierć złotego.

 

 

Kambodża

Policyjna odznaka

Upalny dzień “kambodżańskiej zimy” – 30 stopni w cieniu. Podczas zwiedzania świątyń w Angkor Wat przysiadam obom strażnika tychże starożytnych budowli. Jak przystało na stróża prawa, Khmer pewnym głosem rozpoczyna naszą rozmowę pytaniem:

Może chciałbyś kupić moją odznakę za 10 dol.?

 

 

Mjanma

#began #bagantrip #bagantemples #myanmar #myanmarkk #buddism #temple #travel #traveling #bluesky #asia #village #blogger #pagoda

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Przeprawienie się przez rzekę

Prawie nigdy nie trzeba z dużym wyprzedzeniem planować transportu w odwiedzanej “miejscówce”. Zawsze można skorzystać z nadarzających się okazji. Spacerując  wokół malowniczo położonych buddyjskich pagód spostrzegłem, że do brzegu rzeki przybija niewielka łódeczka. Wysiadającego rybaka zagadnąłem w języku migowym, czy nie zgodziłby się przetransportować mnie na drugi brzeg rzeki. Po krótki targu stanęło na 5 dolarach, do których dodałem nieco machania wiosłami z własnej strony.

#myanmar #river #fisherman #nature #fish #fishing #myanmarburma #myanmarphotos #myanmartrip #myanmarKK #people #fun #Travel #travelling #bloger   Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

 

 

Jajka

Można kupować na sztuki, a można na kosze, jak na zdjęciu poniżej. Za 10 zł spokojnie można byłoby wyjść z rynku z tym najmniejszym pod pachą.

 

 

Mydło

Mjanmańczycy wydają się raczej fanami praktycznych stron użytkowanych przedmiotów. Jeśli mydło to bez żadnych przedziwnych wzorków i w najprostszym kształcie.

Niestety się na nie nie skusiłem, choć stosik ułożony z mydełek wyglądał nader zachęcająco. Nie przeszkodziło mi to w zapytaniu o cenę – 0,5 dol.

 

 

Przeciętny posiłek

Makaron, jajko, warzywa i wywar z… Czegoś 😉 wygląda najgorzej a smakuje najlepiej!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)


Na zdjęciu poniżej chyba najciekawszy z posiłków jakie dane mi było zjeść w Mjanmie. Porcja dla dwóch osób kosztowała jedynie 2,5 dol., a gratis dostaliśmy przygotowywanie – smażenie na naszych oczach. Głęboki olej towarzyszy tu każdej potrawie, nawet na śniadanie takie jak to.

 

 

Papierosy

Papierosy nie są w Mjanmie tak popularne jak betel i przez to są dość tanie. Paczkę spokojnie można dostać za 1,5 dol i mam tu na myśli markowe papierosy – Marlboro.

Droższe są jednak ręcznie produkowane, oryginalne mjanmańskie wyroby, w które oprócz tabaki zawija się jeszcze lokalne trawy i zmieloną korę drzew. Jeden to wydatek rzędu 50 gr.

 

 

Pranie

Co ma wspólnego nagłówek z fotografią? Po pierwsze w takiej właśnie pomarańczowej rzece pierze się ubrania. Po drugie, z mojej perspektywy musiałbym chyba wyprać swoje ubrania w razie wpadnięcia do takiej rzeki…

A było blisko – jak widzicie mostek był praktycznie obmywany przed niosącą muł rzekę.

 

 

Rower

Niezmiennie najlepszy – najwygodniejszy, najwszechstronniejszy i najszybszy – sposób przemieszczania się po drogach i bezdrożach Mjanmy. Dzięki temu, że jest bezgłośny nie odrywa okolicznych mieszkańców od pracy i pozwala obserwować zajęcia bez ingerencji i zwracania na siebie uwagi.

Koszt 2 dol./dzień.

 

PS Jeśli chcesz wiedzieć więcej o podróżach to zapraszam na mojego Snapa – tam zawsze szerzej omawiam wpisy.

12168140_1075888852451624_2046202008_n