Od nudy po absolutną fascynację. Taki był rok 2015 u Sony

Artykuł 31.12.2015
Od nudy po absolutną fascynację. Taki był rok 2015 u Sony

Od nudy po absolutną fascynację. Taki był rok 2015 u Sony

Sprzeczność, rozdźwięk, kontrast. Po jednej stronie piony bez pomysłu na siebie, kręcące się w kółko. Po drugiej stronie działy, które wybiegają przed szereg i narzucają tempo dla całej branży. Tak wyglądał rok 2015 u Sony.

W kwietniu bieżącego roku Sony zapowiadało, że 2015 rok będzie przełomowy dla finansów firmy. W bieżącym roku japoński gigant, po trzech latach bycia pod kreską, w końcu miał zakończyć rok budżetowy z zyskami. Całoroczny raport finansowy poznamy dopiero w marcu, ale do tego czasu możemy prześledzić, jak radziło sobie Sony w 2015 roku.

Patrząc w skali całej firmy, rok 2015 w dużej części opierał się na łagodzeniu skutków skandalu związanego ze studiem Sony Pictures. Pod koniec 2014 roku miał miejsce potężny atak hakerski na tę korporację, który jest określany mianem największego incydentu tego typu w całej historii bezpieczeństwa IT. Skutki tego wydarzenia widać było na giełdzie w akcjach Sony.

Działy rozrywki (Sony Pictures Entertainment i Sony Music Entertainment) są bezsprzecznie ciekawe, natomiast nas najbardziej interesuje to, co fani technologii lubią najbardziej, a więc biznes Sony Corporation skupiający całą elektronikę konsumencką.

Jeśli chodzi o elektronikę, trzema głównymi filarami są obecnie biznes gier (PlayStation), biznes obrazowania (aparaty i przetworniki), jak i biznes mobilny. O pierwszym opowie szerzej Szymon Radzewicz, natomiast ja skupię się na pozostałych dwóch.

Sony biznesowo stawia na flagowe smartfony, ale firmie lepiej wychodzą urządzenia ze średniej półki

Niestety kulą u nogi Sony pozostaje dział Mobile, który od dłuższego czasu generuje straty, choć niedawno było pierwsze drgnięcie in plus. Jakiś czas temu mówiono o tym, że marka Xperia może zostać sprzedana, podobnie jak miało to miejsce z laptopami VAIO. Na plotkach się jednak skończyło, a smartfony Sony Xperia póki co nigdzie się nie wybierają. Zamiast odcinać niedochodowy biznes, Sony postanowiło go zrestrukturyzować stawiając na rozwiązania z wyższej półki. Ten trend było widać w 2015 roku.

Jak co roku, Sony pokazało nie jedną lecz dwie generacje swoich flagowych smartfonów serii Z. Tym sposobem w czerwcu miała premierę Xperia Z3+ (znana na niektórych rynkach jako Xperia Z4), a we wrześniu na targach IFA zobaczyliśmy nową rodzinę Xperia Z5.

sony-xperia-z5-006

Xperia Z3+ nie wyróżniała się niczym szczególnym i myślę, że większość osób zgodzi się ze mną, że była to premiera niejako z musu, wynikająca z narzuconego półrocznego cyklu produkcyjnego. Nieco lepiej było z Xperią Z5, która wprowadziła czytnik linii papilarnych i zupełnie nowy moduł aparatu, jednak tu także nie uświadczyliśmy wielkiego przełomu. Pewien powiew świeżości wniosła Xperia Z5 Premium wyposażona w ekran 4K. W dobie rosnącej popularności okularów VR, taki ekran ma naprawdę sporo sensu. Szkoda tylko, że dziś jest tak drogi, ale pierwszy krok w kierunku ultra wysokich rozdzielczości w smartfonach właśnie został wykonany.

Niestety, choć Sony kładzie mocny nacisk na swoją topową linię smartfonów, to od dłuższego czasu brakuje w niej innowacji. Kolejne wersje flagowców są bardzo poprawne i z pewnością będą dobrze służyć użytkownikom, ale brakuje w nich „tego czegoś”. Bryła telefonów jest naprawdę elegancka, ale zdążyła się już mocno opatrzeć. Przydałby się odważny ruch stylistyczny, taki jak wykonał np. Samsung przy modelu Galaxy S6. Bez tego odnoszę wrażenie, że firma kręci się w kółko, czyli de facto stoi w miejscu. A kto stoi w miejscu, ten się cofa, bo przecież konkurencja nie śpi.

Sporo lepiej działo się na średniej półce smartfonów, gdzie zobaczyliśmy całkiem mocnych przedstawicieli w postaci Xperii M4 Aqua a później Xperii M5. Sony pokazało też smartfony z dużymi ekranami: Xperię C4 i C5. Na niektórych rynkach pojawiła się też Xperia A4 będąca lekko odświeżoną wersją Xperii Z3 Compact, natomiast przedstawicielem budżetowej półki była najtańsza Xperia E4.

Rynek tabletów można podsumować jednym słowem: nuda

Zaprezentowany w marcu Xperia Z4 Tablet jest przepięknym, bardzo smukłym urządzeniem, ze świetnym ekranem i bardzo ciekawą opcjonalną klawiaturą, ale… No właśnie, jest tu jedno „ale”, które praktycznie przekreśla wszystkie tablety z Androidem, a mianowicie sam system. O ile smartfony z Androidem w niczym nie ustępują systemowi iOS, tak tablety są kilka lat za iPadami.

Trudno mieć pod tym względem zarzuty do Sony, bo wina leży bardziej po stronie Google’a, a konkretnie po stronie deweloperów, którzy dość niechętnie tworzą aplikacje przystosowane do dużych ekranów tabletów. Każdy, kto miał dłuższą styczność z iPadem doskonale to zrozumie. Nie liczy się bowiem sama liczba aplikacji, ale także ich jakość. Sony może stanąć na rzęsach i zaprezentować perełkę designu i technologii, ale te wysiłki są skazane na niepowodzenie. Nie sądzę, by w najbliższej przyszłości tablety Sony wyszły z niszy.

Urządzenia ubieralne również zaczynają zostawać w tyle

Sony SmartBand Talk Sony SmartWatch 3

Na bardzo gorącym rynku urządzeń ubieralnych konkurencja zaczyna mocno odjeżdżać tej firmie firmie. Japończycy pokazali w tym roku zegarek SmartWatch 3 i opaskę SmartBand 2. Urządzenia są poprawne, ale problem polega na tym, że są zbyt mało innowacyjne. Jeśli ktoś nie jest przekonany do zakupu swojego pierwszego urządzenia ubieralnego, są naprawdę małe szanse, że te urządzenia go do tego przekonają.

Tymczasem konkurencja w 2015 roku naprawdę zaszalała, pokazując zegarki, które w końcu zaczynają nie tylko działać, ale także wyglądać. Huawei Watch, Samsung Gear S2 Classic, Fossil Q, czy w końcu TAG Heuer Connected to urządzenia, które w kwestii designu mocno podniosły poprzeczkę.

Sony na szczęście nadrabia na rynku aparatów

Biznes obrazowania to obok PlayStation i biznesu muzyki najbardziej dochodowa część Sony. Patrząc na ostatnie poczynania firmy, w ogóle się temu nie dziwię. Rok 2015 tylko potwierdza, że w kwestii aparatów Sony wyrasta na globalną potęgę.

Strategia Sony polega na dostarczaniu matryc do smartfonów i aparatów konkurencji. Z przetworników tej firmy korzystają praktycznie wszyscy producenci na rynku mobilnym, od Samsunga po Apple. Matryce Sony są także stosowane w lustrzankach Nikona i Pentaxa, oraz w bardzo wielu kompaktach.

To przekłada się na ogromne pieniądze oraz wpływy. Już teraz Sony kontroluje przeszło 40% globalnego rynku matryc. Ponadto w 2015 roku Sony przejęło cały dział matryc Toshiby, która była odpowiedzialna za produkcję przetworników do niektórych lustrzanek. To właśnie na tym polu można oczekiwać największych wzrostów zysków.

Nie tylko matrycą fotograf żyje

Z punktu widzenia konsumenta znacznie ciekawej wyglądają kompletne konstrukcje, czyli aparaty. Pod tym względem Sony nie próżnowało w 2015 roku. Zobaczyliśmy przede wszystkim nową rodzinę pełnoklatkowych bezlusterkowców A7 II, która jest prawdziwym fenomenem. Aparaty tej serii wyznaczają na rynku nowe standardy i mocno wyprzedzają konkurencję. Szkoda jedynie, że Sony nie zdecydowało się na premierę następcy bardzo udanego bezlusterkowce APS-C, czyli modelu A6000. Na ten moment musimy poczekać do przyszłego roku.

Sony-A7R-II-recenzja-04

Sony pokazało także, że nie zapomniało o swoich lustrzankach. Wbrew prognozom, aparaty tego typu nadal są rozwijane, co pokazała premiera modelu A68. Więcej premier w segmencie lustrzanek jest planowanych na przyszły rok, a więc użytkownicy bagnetu A na razie mogą spać spokojnie.

Na półce budżetowych kompaktów nie było może szczególnie wybitnych premier, ale segment kompaktów premium przyniósł kilka zapadających w pamięć nowości. Zobaczyliśmy przede wszystkim zaawansowany model RX100 mk IV, który jest jeszcze droższy od poprzedników, ale wprowadza też jeszcze więcej zaawansowanych funkcji w kieszonkowym modelu. Końcówka roku należała do nowej wersji pełnoklatkowego kompaktu RX1R II, który kosztuje krocie (niemal 15 tys. zł!), ale jest spełnieniem marzeń o niewielkim aparacie do fotografii wakacyjno-uliczno-okolicznościowej.

Podsumowując, gdyby Sony było tak innowacyjne na rynku mobilnym, jak jest na rynku fotograficznym, mielibyśmy prawdziwą bombę. Tymczasem aparaty nieustannie prą do przodu, podczas gdy urządzenia mobilne ewidentnie dostają zadyszki. Być może Sony jest zbyt dużą firmą, by wszystkie działy mogły być równie innowacyjne i dochodowe. Szkoda.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement