Rok 2015 zapamiętam jako ten, w którym porzuciłem Gazeta.pl na rzecz Wp.pl

Artykuł/Technologie 29.12.2015
Rok 2015 zapamiętam jako ten, w którym porzuciłem Gazeta.pl na rzecz Wp.pl

Rok 2015 zapamiętam jako ten, w którym porzuciłem Gazeta.pl na rzecz Wp.pl

Rok 2015 zapamiętam jako ten, w którym zmieniłem swoje zwyczaje korzystania z portali internetowych. Po pierwsze, porzuciłem Gazeta.pl na rzecz Wp.pl na pozycji mojego portalu pierwszego wyboru. Po drugie, przerzuciłem się prawie w całości na wersje mobilne portali.

O tym, że był to rok Wirtualnej Polski nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

Może nie widać tego z dnia na dzień, ale skok jakościowy Wp.pl w 2015 r. jest gigantyczny. Z medium, na które nie dało się patrzeć, a tym bardziej czytać, bo zalane było click-baitowym chłamem najniższych lotów, główna Wp.pl przeistoczyła się w nowoczesny, dobrze wyglądający portal, który za cel postawił sobie informowanie, a nie wyłudzanie klików poprzez kłamliwe tytuły.

Oczywiście nie jest tak, że nagle Wp.pl wyzbyło się wszystkich niecnych manier, ale i tak na tle innych podobnych podmiotów w Polsce wygląda dziś na produkt z nieco innej półki. Szczególnie wyraźnie widać to w konfrontacji z głównym konkurentem Wirtualnej Polski, czyli Onetem.

Onet, mimo iż także gruntownie odświeżył swój layout w 2015 r., wciąż wydaje mi się portalem starego typu – z klasyczną dla polskich portali konstrukcją, przesadną liczbą tzw. niebieskich linków oraz panoszącymi się trickami click-baitowymi w tytułach.

Największym zaskoczeniem in minus w 2015 r. jest dla mnie metamorfoza Gazeta.pl

Z portalu, który stawiał na jakość komentarzy do ważnych politycznie i społecznie problemów, przeistoczył się w plotkowo-quizowo-memowy hub. Przez tę zmianę portal Agory stracił u mnie miano portalu pierwszego wyboru na rzecz wspomnianej powyżej Wp.pl.

Transformację Gazeta.pl ciężko mi zrozumieć nie tylko ze względu na utratę dawnego oryginalnego i różnego od konkurencyjnych podmiotów charakteru, ale także dlatego, iż zmiany te zdają się przynosić odwrotny skutek od oczekiwanych. Z 5 głównych portali w Polsce, tylko Gazeta.pl zanotowała spadek oglądalności rok do roku (wg Megapanelu z października 2015). Agora tłumaczy to zapewne wynikiem zakończenia kontraktu z MSN, ale nie sądzę, by to wciąż miało zastosowanie. Gazeta.pl po prostu traci rynek.

Źródło: Wirtualne Media
Źródło: Wirtualne Media

Interię ciężko mi oceniać, bo tak jak tego portalu nie lubiłem w 2014 r., tak nie lubię w 2015 r. Odświeżenie wizerunku i layoutu strony głównej w 2015 r. według mnie na niewiele się zdały – to wciąż produkt działający jak dekadę temu.

Jedno zepsuło się na wszystkich portalach – wersje desktopowe praktycznie stały się nieużywalne

Rozumiem trendy w reklamie internetowej, rozumiem potrzebę monetyzacji ruchu, szczególnie gdy coraz mocniej daje się we znaki AdBlock (według ostrożnych szacunków, ścinanych jest już ponad 35 proc. reklam), ale sposób, w jaki wszystkie portale wdrożyły reklamę wideo woła o pomstę do nieba.

Autoodtwarzające się reklamy wideo doszły już do takiego absurdu, że zazwyczaj na jednej stronie z treścią znajdują się aż dwa spoty. Co więcej, w znacznej większości przypadków nie można nie tylko zatrzymać odtwarzacza, lecz także wyłączyć dźwięku! Doszło do tego, że dziś przeglądam internet na komputerze z systemowo włączonym mute.

To jest dramatyczna plaga internetu desktopowego, za którą zapłacą wszyscy wydawcy, także ci, którzy nie wdrażają autoodtwarzających się reklam wideo (jak my na Spider’s Web – tak wiem, były wyjątki…) – nie ma bowiem najmniejszych szans, by poziom stosowania adblockerów nie wzrastał w Polsce, gdy reklama wideo staje się nie tyle ultra agresywna, co w gruncie rzeczy nie do zniesienia.

Na szczęście ta plaga nie dotknęła jeszcze wersji mobilnych portali, szczególnie tych zamkniętych w aplikacje mobilne

Dlatego w 2015 r. gruntownie przemodelowałem swój sposób korzystania z portali. Wcześniej przez cały dzień roboczy miałem odpaloną stronę główną Gazeta.pl w przeglądarce, by co kilkadziesiąt minut zerkać i sprawdzać co nowego.

Dziś wystrzegam się korzystania z desktopowych wersji portali (no chyba, że dzieje się coś dramatycznego i akurat pracuję na komputerze). Dziś korzystam głównie z aplikacji mobilnych, które odpalam średnio co godzinę i czytam najnowsze informacje.

Nie dość, że charakter urządzeń mobilnych niejako wymusza znacznie lepszy dla czytelnika układ treści, to na dodatek reklam, szczególnie tych wideo, jest znacznie mniej. Tam wciąż da się z portali korzystać w miarę wygodnie.

Podobnie jak w przypadku wersji desktopowych, najbardziej podoba mi się to, w jaki sposób swoje aplikacje mobilne buduje Wirtualna Polska. Doceniam przede wszystkim unifikację wyglądu wersji mobilnych z desktopową. Aplikacje pozostałych portali wyglądem bardzo różnią się od swoich matczynych wersji.

Summa summarum jednak, w 2015 r. zdecydowanie ograniczyłem korzystanie z portali (głównie dlatego, że jednak większą część dnia spędzam przed ekranem komputera). Znacznie zwiększyłem za to korzystanie z tzw. serwisów tematycznych. Newsy polityczne chłonę z coraz lepszym z miesiąca na miesiąc 300polityka.pl, komentarze społeczno-polityczne czytam na Wyborcza.pl (zdecydowanie najlepszy aktualnie twór internetowy Agory), sport biorę od Weszło i Przeglądu Sportowego, a kulturę od naszego sPlaya czy Serialowa.pl. Straciła głównie na tym Gazeta.pl, która w większości tych kategorii była dla mnie wcześniej źródłem nr 1.

To wszystko jednak przystawka do tego, co czeka nas w 2016 r.

Na rynku portali od dawna panuje nastrój wyczekiwania na prawdziwy armagedon. Ten nastąpi wtedy, gdy wysłużonego Megapanala (i fatalnego jak na dzisiejsze czasy narzędzia do mierzenia ruchu w sieci) zastąpi Pl@naet.

Pierwsze wyniki badań oglądalności portali i serwisów Pl@net mogą wywrócić rynek do góry nogami, a to będzie nie tylko oznaczało przewartościowanie biznesu reklamowego w Sieci, ale także będzie decydować o losie popularnych serwisów.

Dlatego podobne podsumowanie za rok może u mnie wyglądać zupełnie inaczej.

Dołącz do dyskusji

Advertisement