Endomondo właśnie zakończyło swoją transformację – długą i dziwną, ale efekt jest świetny

Artykuł/Technologie 10.12.2015
Endomondo właśnie zakończyło swoją transformację – długą i dziwną, ale efekt jest świetny

Endomondo właśnie zakończyło swoją transformację – długą i dziwną, ale efekt jest świetny

Jeśli coś jest dobre, to nie należy tego zbytnio zmieniać – tej zasady najwyraźniej trzymali się twórcy serwisu Endomondo, którego wersja przeglądarkowa pozostawała w niemal niezmienionej formie od lat. W końcu jednak trzeba było się pogodzić ze zmieniającymi się trendami i dostosować się do nich wizualnie i funkcjonalnie. Teraz Endomondo zakończyło właśnie długi i dość dziwny proces transformacji.

Dziwny, bo zmiany wprowadzano w dość niecodzienny sposób. Zamiast od razu zaprezentować użytkownikom odświeżony wygląd całego serwisu, zaczęto od wprowadzenia zmian wyłącznie w niektórych jego miejscach, a dokładnie na stronie treningu. Odświeżono wygląd i funkcjonalność kalendarza, a i sam zapis przebiegu ćwiczenia zdecydowanie różnił się od tego, co mogliśmy obserwować do tej pory.

Nie wszystkim te nowości przypadły do gustu – dla niektórych karty aktywności były mniej czytelne, niektóre informacje zostały albo ukryte, albo chwilowo usunięte, ale ostatecznie – biorąc pod uwagę opinie użytkowników – w końcu udało się dopracować ten element i wdrożyć go na większą skalę.

Wciąż jednak pozostawała kwestia całej reszty serwisu. O ile zakładka z historią wyglądała już schludnie, minimalistycznie i nowocześnie, o tyle strona główna, a więc i najważniejszy element “Facebooka dla aktywnych”, pamiętała chyba lepsze czasy. Taki rozdźwięk wizualny z całą pewnością nie był najlepszym doświadczeniem dla użytkowników.

Teraz w końcu ruszyło wdrażanie nowego wyglądu także dla strony głównej.

Nadal w wersji beta, więc jeszcze sporo może się zmienić (co potwierdzają obecne zmiany także na stronie treningów), ale – choć pewnie pojawią się i głosy niezadowolenia – jest się z czego cieszyć. Chociażby z tego, że całość wygląda teraz o wiele spójniej, a nie jak dwa, zupełnie osobne serwisy.

Sam pomysł na ekran startowy Endomondo w przeglądarce nie uległ większym zmianom. Nadal centralnym punktem jest kolumna z aktualizacjami naszymi i naszych znajomych, otoczona przez dodatkowe kafelki. Całość jednak “spłaszczono” i pozbawiono niemodnych już dziś cieniowań i ozdobników. Czy jest lepiej – prawdopodobnie każdy będzie miał w tej kwestii swoje własne zdanie. Ja jednak w końcu nie czuję się tak, jakbym po wejściu na stronę Endomondo cofał się w czasie o ładnych kilka lat.

Co jeszcze zmieniło się w Endomondo?

Cóż, lista w tym przypadku jest dość długa, a część nowości wynika najprawdopodobniej z chęci wyeksponowania przez Endomondo zalet swoich płatnych planów. W jednym z kafli wyeksponowano chociażby najbliższy nadchodzący trening, pozwalając tym samym nie tylko o nim nie zapomnieć, ale też przygotować się na to, co nas czeka. Pojawiło się też kilka dodatków dla tych, którzy z powodzeniem korzystają z darmowej wersji, w tym atrakcyjniej przedstawione statystyki aktywności i rekordów dla danych dyscyplin sportowych, czy możliwość podglądu zapisu aktywności na mapie bezpośrednio z tablicy.

endomondo

Niestety, przy okazji – nie wiadomo czy celowo czy przypadkiem – zniknęło kilka funkcji, na co już skarżą się użytkownicy. Nowy kafelek podsumowania aktywności nie wyświetla już np. słynnych “spalonych hamburgerów” czy zaoszczędzonego paliwa. Zamiast tego dostajemy suche dane na temat liczby treningów, dystansu, czasu trwania i liczby spalonych kalorii. Szkoda, że nie można tego w żaden sposób ograniczyć np. do wybranej dyscypliny.

Ci jednak, którzy liczyli na to, że Endomondo będzie próbowało zerwać z metką “Facebooka dla aktywnych”, nie będą mieli jednak powodów do radości. Spora część nowych i odświeżonych kafelków prezentuje informacje związane właśnie z tym zagadnieniem, tj. m.in. z rywalizacjami. I chyba dla tych, którzy z Endomondo korzystają, nie ma w tym nic złego. W końcu nic tak nie motywuje, jak zabawa ze znajomymi, nawet jeśli w naszych biegach czy jeździe na rowerze jesteśmy połączeni wyłącznie cyfrowym “trenerem”.

Nie wszystko jest jednak idealnie

Jest nowocześnie, ładnie, czytelnie, na co więc można narzekać? A chociażby na to, że Endomondo nadal pozostawia użytkownikowi niesamowicie skromne opcje personalizacji ekranu głównego. Niespecjalnie mamy możliwość zarządzania ani tym, co znajduje się na kafelkach, nie wspominając już o reorganizacji ich położenia. A właśnie to jest dla wielu osób jedną z największych zalet serwisów Fitbita czy Garmina.

W tych dwóch wymienionych przypadkach (a pewnie i w kilku innych) nic nie stoi na przeszkodzie, abym to ja wybrał, co jest dla mnie najważniejsze, ustalając zarówno rodzaj prezentowanych informacji, jak i rozmiar kafla. Owszem, podstawowe informacje podawane przez Endomondo są tymi, których potrzebuje większość użytkowników. Dlaczego jednak nie mogę wybierać spośród tych danych? A jeśli najbardziej interesuje mnie to, ile przebiegłem nie w ciągu miesiąca, ale w ciągu czterech tygodni? Albo jak zmieniała się w czasie moja masa? Albo ile zostało mi do osiągnięcia zakładanego przeze mnie dystansowego lub czasowego celu?

Co najważniejsze, taka dowolność pozwoliłaby uniknąć podnoszonego przez niektórych użytkowników zarzutu dotyczącego tego, że nowa strona jest mniej czytelna, że tych wszystkich informacji jest teraz za dużo. Gdyby można było wybrać, co ma się pojawiać na start, problem byłby rozwiązany – jeśli ktoś chce milion statystyk – proszę bardzo. Jeśli ktoś chce widzieć np. tylko swoje ostatnie aktywności – nie ma problemu.

W Endomondo muszę przyjąć te dane, które są mi serwowane, po resztę kierując się w dalsze zakładki serwisu. Szkoda, bo choć oczywiście najnowsze zmiany w warstwie wizualnej są godne pochwały, to przydałoby się też trochę pomajstrować “pod maską”, dając użytkownikom większą dowolność.

Tym, którzy chcą “odświeżyć” Endomondo opcja ta powinna zostać zaproponowana po zalogowaniu się do serwisu. W ustawieniach, tak jak i poprzednim razem, będzie można jeszcze przez jakiś czas powrócić do poprzedniego wyglądu. Choć z czasem ta opcja zostanie pewnie usunięta, więc czas zacząć się przyzwyczajać.

Dołącz do dyskusji

Advertisement