Nie trzeba być Apple’em, by omijać blokady operatorskie. Jak zrobił to Microsoft?

Artykuł 11.12.2015
Nie trzeba być Apple’em, by omijać blokady operatorskie. Jak zrobił to Microsoft?

Nie trzeba być Apple’em, by omijać blokady operatorskie. Jak zrobił to Microsoft?

W dzisiejszych czasach właściwie tylko użytkownicy iPhone’ów mogą liczyć nie tylko na dostępność każdej nowej wersji oprogramowania systemowego, ale również i krótki czas od momentu ogłoszenia aktualizacji do faktycznej możliwości pobrania jej z serwerów. Dlaczego do tej pory tylko Apple? I jak ten problem obchodzi właśnie jeden z jego konkurentów?

Sprzedawanie telefonów za pośrednictwem operatora komórkowego to od wielu lat jeden z istotnych dla ich producentów kanałów handlowych. Spora część użytkowników komórek pozyskała swój telefon właśnie od operatora, zamiast kupować go na wolnym rynku. Jednak w momencie, w którym nie tylko producent, ale i operator odpowiada za sprzedawany produkt, ten domaga się nad nim większej kontroli.

Dlatego też sprzedawane u operatorów komórkowych telefony są intensywnie testowane pod kątem zgodności z usługami operatorskimi nie tylko przed wejściem do oferty handlowej, ale również przy okazji każdej nowej wersji systemu operacyjnego. To właśnie dlatego aktualizacje dla telefonów operatorskich pojawiają się z opóźnieniem lub wręcz nie pojawiają się wcale. Jedna firma postawiła jednak na swoim. Był to Apple.

iPhone i iPad od samego początku otrzymują nowe wersje oprogramowania jak tylko te zostaną udostępnione. Apple jest jednak jedyną firmą na świecie w tej branży, która może dyktować swoje warunki. Operator ma do wyboru: mieć iPhone’a, największy telefoniczny obiekt pożądania wśród masowego klienta, lub nie mieć go w ofercie. Zgadnijcie, co wybierają?

Microsoft na rynku mobilnym jest nikim

Paradoksalnie, właśnie dlatego ma do tej pory tak dobre wyniki w kwestii dostępności aktualizacji Windows Phone dla użytkowników. W przypadku edycji Windows Phone 7, operatorzy wręcz nie zwracali uwagi na to, co robi Microsoft, gdyż system ten był bez większego rynkowego znaczenia. Windows Phone 8 to już inna historia, i choć nadal Microsoft względem konkurencji ma bardzo dobry wynik, tak pewien niewielki procent użytkowników Lumii u najbardziej leniwych operatorów nadal czeka na… aktualizację Denim, którą powinni byli dostać na początku bieżącego roku.

Przy okazji rozmowy na zupełnie inny temat z Markiem Hillem z Microsoftu dowiedziałem się wiele miesięcy temu, że Windows 10 ma zmienić sytuację. Że tak jak telefony, które otrzymają aktualizację do Windows 10, będą jeszcze i tak podlegać dotychczasowym zasadom i umowom z partnerami Microsoftu, tak te nowe będą zawsze na bieżąco z oprogramowaniem. Nie chciał lub nie umiał mi jednak wytłumaczyć jak Microsoft to chce osiągnąć. A teraz już wiemy.

Rozwiązanie jest genialne w swojej prostocie

Microsoft zamierza stosować dokładnie tę samą taktykę, co Apple. A więc operator, który zdecyduje się oferować nowe Lumie w sprzedaży, musi akceptować zasadę, że Windows 10 ma być na nich zawsze aktualny. Microsoft to jednak nie Apple, i tak jak odpuścił sobie nacisk na wyniki sprzedaży za wszelką cenę, tak nie może stawiać tak twardych warunków, jak firma Tima Cooka. Bo Lumie to nie iPhone’y. Dlatego też opracował nową marchewkę dla swojego kija.

Efekt jej działania widzimy teraz: Lumie 550, 950 i 950 XL, niezależnie od operatora, wszystkie już otrzymały pierwszą z aktualizacji, usuwającą błędy w systemie, związane głównie ze stabilnością pracy. No dobrze, prawie wszystkie, bo nadal niektórzy czekają. Jest to jednak kwestia dni, niezależna od operatorów.

Owa metoda polega na całkowitym rozdzieleniu stosu odpowiedzialnego za łączność komórkową od reszty systemu. Innymi słowy, operator ma do testowania wyłącznie aktualizacje owego stosu. Reszta zmian w systemie go nie dotyczy, więc nie ma powodów do testowania.

Aktualizacje w dzisiejszych czasach są szczególnie istotne z uwagi na powszechność złośliwego oprogramowania czy ataków ze strony cyberprzestępców. Są też niezbędne z uwagi na to, że jesteśmy karmieni przez większość lichym, pospiesznie wydawanym by przegonić konkurencję oprogramowaniem, które jest łatane w późniejszym terminie. Dlatego truizmem jest napisanie, że cieszę się z tego, że użytkownicy Windows 10 mają o jedno zmartwienie mniej. Dużo bardziej odkrywcze będzie przyglądanie się, czy telefony z Windows Phone zaktualizowane do Windows 10 również będą tak bezboleśnie otrzymywały poprawki.

Dołącz do dyskusji