Innowacje w nowych flagowcach Microsoftu.

Blog Forum 17.12.2015
Innowacje w nowych flagowcach Microsoftu.

Innowacje w nowych flagowcach Microsoftu.

Recenzji nowych flagowców Microsoftu jest już w sieci sporo. Dlatego nie zamierzam pisać o rzeczach oczywistych. W tym wpisie skupię się tylko na jednym aspekcie Lumii 950xl – prawdziwych innowacjach jakie tam odnajdziemy.

Iris Skaner

Na pierwszy ogień idzie rewolucja w systemach autentyfikacji użytkowników czyli skanowanie oka. Technologia żywcem wzięta z filmów SF w teorii znana od dawna a w praktyce zupełnie niespotykana, nie tylko w urządzeniach konsumenckich ale także w „poważnych” zastosowaniach takich jak alarmy czy kontrola dostępu. To dlatego rozwiązanie jest rewolucyjne – przeskoczono fazę kosztowych wdrożeń dla biznesu i od razu zaserwowano tą technologię w produkcie konsumenckim dla mas. Ponieważ nie tak dawno Apple w piątej wersji swojego smartfona zrewolucjonizowało tą samą dziedzinę nie sposób uniknąć porównania ze skanerem linii papilarnych.
Dlaczego skanowanie tęczówki jest gorsze od czytania linii papilarnych? Trwa dłużej, wymaga uniesienia telefonu do twarzy (a przynajmniej do piersi) i konieczne jest wcześniejsze włączenie telefonu (l950xl nie obsługuje włączania przez podwójne tapnięcie ekranu (sic!)). Jeśli chodzi o szybkość działania zdecydowanie wygrywa skaner linii, na który już w kieszeni można położyć palec tak żeby po wyciągnięciu mieć odblokowany telefon.
Dlaczego jest lepsze? Zanim o zaletach skanowania tęczówki warto podkreślić, że to pierwsze kroki tej technologii (sam MS określa tą funkcję jako wersję testową beta). Jeśli przejdzie ona te same kroki co skaner linii papilarnych to pobije poprzednika o kilka długości. Sam używałem czytników paluchów w telefonach i laptopach już dekadę temu (np. Tośka G900) – dopiero Apple stworzyło coś naprawdę używalnego.
Zalety na dzisiaj to większe bezpieczeństwo. Dla mnie szalenie istotna sprawa ponieważ po doświadczeniach z pierwszą żoną, która regularnie trzepała mi zawartość telefonu i robiła aferę o każdą gołą fotkę od koleżanki najważniejsze dla mnie jest pilnowanie mojej prywatności w sytuacji kiedy śpię snem kamiennym po pracy (lub znacznie częściej po imprezie). Tutaj skaner palca jest praktycznie bezużyteczny – nic prostszego niż po cichu przyłożyć palec śpiącej osoby do czytnika żeby odblokować telefon. Spróbujcie jednak otworzyć delikwentowi ręcznie oboje oczu i podsunąć telefon bez jego obudzenia. Nie próbowałem ale pewien jestem, że to już nie takie proste. Wiem, że mam dość nietypowe potrzeby ale problem z przeglądaniem telefonu przez zazdrosnego partnera jest chyba dość częsty – tutaj już teraz wygrywa skaner tęczówki.
Brak problemów z wilgotnymi czy ubrudzonymi palcami. Oczywiście oczy też mogą być w różnym stanie ale wystarczy przejść proces uczenia urządzenia naszych tęczówek w różnych warunkach (rano, po imprezie, w trakcie imprezy itp.) żeby rozpoznanie oczu działało bez zarzutu w każdych okolicznościach.
Więcej zalet na razie brak ale to przecież pierwsze kroki. Jeśli tylko poprawi się rozpoznawalność (z większej odległości) czy ergonomia (skanowanie otoczenia i automatyczne odblokowywanie i włączanie telefonu po naszym spojrzeniu) to jak już wieszczyłem wcześniej czytniki linii papilarnych odejdą do lamusa.
Na koniec warto dodać, że użyteczność czytnika w L950xl znacząco rośnie z czasem. Podnoszenie telefonu nieco wyżej niż normalnie i ustawienie go pod odpowiednim kątem wchodzi w nawyk i po jakimś czasie wykonywane jest automatycznie. Można także od razu, bez czekania przejść do ekranu, na którym jest miejsce na wpisanie pinu – jeśli skaner zadziała szybciej to od razu przeskoczymy na ekran startowy a jeśli nie to dostaniemy się tam tak czy owak po wpisaniu pinu. Reasumując jest nieźle choć może być dużo lepiej.

Zdjęcia.

Drugą bardzo ważną dla mnie innowacją są zdjęcia. Tutaj rewolucji nie ma ale całość stanowi duży krok do przodu.

Rich Capture.

Jak już pewnie można wyczytać spomiędzy wierszy wcześniejszego akapitu mam dość szczególne wymagania dotyczące aparatu fotograficznego w telefonie. Dobre fotki w dobrych warunkach mnie nie interesują – dla mnie ważne są tylko dwie kategorie. Pierwsza z nich to zdjęcia nocne. Ponieważ gros robionych przeze mnie zdjęć to fotki z imprez lub nocnych wypadów ogromnie ważna jest dla mnie lampa błyskowa. Te ledowe obecne w telefonach to tylko namiastka tradycyjnego xenona. Dlatego do teraz nie udało mi się zastąpić starej Lumii 1020, z której fotkom prymu nie mogły odebrać żadne galaxy, note’y czy xperie znajomych. Szczerze mówiąc nie wierzyłem, że jakikolwiek led może zastąpić lampę xenonową. Na szczęście się myliłem. Zanim jednak o rich capture warto dodać, że na L1020 często robiłem fotki w nocy bez lampy (przy 3 metrach i tak nic nie dawała przy fotkach grupowych). Wysokie ISO, postawienie telefonu na ziemi (camera grip FTW) i długi czas naświetlania pozwalał uzyskać ekstremalnie dobre efekty nieosiągalne na żadnym innym sprzęcie. Ale do meritum.
Ritch Capture działa w dwóch trybach. Pierwszy to zwykły HDR (którego natężenie można regulować suwakiem) drugi, działający kiedy używamy lampy błyskowej to coś naprawdę innowacyjnego. W telegraficznym skrócie chodzi o to, że aparat robi dwa zdjęcia jednocześnie. Pierwsze z lampą błyskową (typowo dla lampy błyskowej prześwietlony pierwszy plan i zaczernione wszystkie dalsze) i drugie bez lampy (całe zdjęcie niedoświetlone na wszystkich planach z typową dla wysokich ISO większą granulacją). I tutaj zaczyna się magia. Telefon nie tylko nakłada na siebie te dwa zdjęcia dzięki czemu uzyskujemy fajny pierwszy plan i nie całkiem zaciemniony drugi ale zostawia w pamięci oba zdjęcia dzięki czemu w każdej chwili możemy do fotki wrócić, wybrać opcję z lampą lub bez a nawet za pomocą suwaka samemu ustawić optymalną dla nas wersję pośrednią. Wadą procesu jest jego czasochłonność. Jeśli od razu po zrobieniu zdjęcia chcemy je przeglądnąć musimy poczekać aż system skończy miksować obie wersje co potrafi trwać ładnych parę sekund. Efekt końcowy jednak jest absolutnie rewelacyjny – na żadnym telefonie zdjęcia z lampą nie wychodziły tak dobrze.
PS. Innowacją jest także podobno potrójna lampa błyskowa. Wiem o co chodzi z balansem bieli i nawet potrafię rozróżnić kiedy jest nietrafiony jednak tutaj trudno mi się wypowiedzieć. Najwidoczniej wierne oddanie odcienia skóry nie jest dla mnie na tyle ważne żeby zwracać na to uwagę. Dla mnie ważne jest to, że lampa jest mocna jak diabli i niczego przy xenonie z L1020 wstydzić się nie musi.

Klatki z filmu.

Drugą sytuacją w której moje telefony mierzą się naprawdę z trudnym zadaniem to zdjęcia sportowe. Uprawiam sporty ekstremalne i z ubolewaniem oglądam „zawodowców” z lustrzankami, którzy próbują trafić ze spustem w odpowiedni moment triku (w dodatku z teleobiektywem wymuszającym długie czasy naświetlania). Sytuacje, w których na pokazach muszę powtarzać ewolucje bo operator aparatu nie trafił w odpowiedni moment zdarzają się po prostu nagminnie. Wcześniejsze Lumie miały fajne tryby do takich zdjęć niestety konieczność wcześniejszego przygotowania takiego trybu była sporą niedogodnością. Oczywiście na rynku jest sporo telefonów pozwalających na cykanie fotek w czasie filmu ja jednak bawię się tą opcją pierwszy raz i jestem pod wrażeniem. Po pierwsze jedyne czego wymaga się od operatora to nagrywanie wszystkiego jak leci (fotki z filmu wybiera się po fakcie) po drugie efekt jest naprawdę dobry. Nie wiem jak wygląda to u konkurencji ale w L950xl fotki tak uzyskane wyglądają nie tylko bardzo dobrze ale tez nadają się o dalszej obróbki i wykorzystania. Przeciętna fotka „waży” 5 MB co świadczy o całkiem niezłej ilości informacji o obrazie. Jeśli chodzi o moje potrzeby to czuję, że jestem w domu. Szczególnie, że można tak skonfigurować aparat żeby dłuższe przytrzymanie spustu nagrywało film także w trybie foto (mamy pierwsze klatki w ciągu sekundy od wyciągnięcia telefonu z kieszeni).

O filmach 4K czy „slow motion” nie ma się co rozpisywać bo to nic nowego. Warto wspomnieć, że funkcja „living image” w której z każdym zdjęciem zapisywany jest też film jest dużo lepiej rozwiązana niż w iPhonie. Ta nowinka z nowego telefonu Apple była obecna w Lumiach już od lat co pewnie jest powodem tego, że rozwiązanie jest dojrzalsze niż to w iP. Po pierwsze nagrywany jest ruch PRZED wykonaniem zdjęcia dzięki czemu po otwarciu go w galerii najpierw widzimy ruch a po jego zakończeniu statyczne zdjęcie, które możemy sobie powiększać. Wydaje się to znacznie logiczniejsze niż zapisywanie przez IP dwóch sekund przed i 2 po naciśnięciu spustu. Znajomi z iP6 narzekają, że po pyknięciu szybkiej fotki film kończy się widokiem z wnętrza kieszeni 
Druga sprawa to zapisanie filmu w samym zdjęciu. Plikiem wynikowym jest zwykły JPG – otwarty na dowolnym innym W10M czy W10 pokaże się razem z zapisaną w nim animacją. Nie wiem jak to wygląda w IP ale założę się, że to nie takie proste.

Nagrywanie rozmów telefonicznych.

Niby nic nowego ale ponieważ funkcja taka wymaga modyfikacji sprzętu (trzeba na nagrywanie przekierować dźwięk z głośnika i zmiksować z tym z mikrofonu) zaskakująco mało telefonów ma tą funkcjonalność. Opisywać jej nie widzę potrzeby – warto tylko dodać, że na W10M działa to świetnie, jest intuicyjne i szalenie wygodne co poniekąd jest pewnie wynikiem zastosowanie aż 4 mikrofonów w L950xl i jakichś kosmicznych technologii pozwalających na nagranie naprawdę rewelacyjnego dźwięku.
Last but not least to oczywiście Continuum. Temat to jednak na obszerniejszy wpis więc będzie musiał poczekać na więcej wolnego czasu…

Dołącz do dyskusji

Advertisement