Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy, czyli tak wspaniale nie czułem się w kinie jeszcze nigdy – recenzja Spider’s Web

Recenzja/RTV 16.12.2015
Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy, czyli tak wspaniale nie czułem się w kinie jeszcze nigdy – recenzja Spider’s Web

Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy, czyli tak wspaniale nie czułem się w kinie jeszcze nigdy – recenzja Spider’s Web

Przebudzenie Mocy to siódmy epizod Sagi Gwiezdne wojny, który już 18 grudnia wchodzi na ekrany polskich kin. Czy J.J. Abrams poradził sobie z uchwyceniem ducha oryginalnych Gwiezdnych wojen? Czy uda mu się przekonać do swojej wizji wieloletnich fanów? Dowiecie się tego z naszej wolnej od spoilerów recenzji Star Wars: The Force Awakens.

Na nowe Gwiezdne wojny czekaliśmy ponad 10 lat. Gdy w końcu fani zdążyli pogodzić się z tym, że kontynuacja przygód Luke’a Hana i Lei w filmowej formie nigdy się nie pojawi, Disney wykupił prawa do marki od George’a Lucasa. To zmieniło wszystko, a efektem jest zupełnie nowy film.

Spoilować fabułę Gwiezdnych wojen mógłby tylko prawdziwy potwór. W poniższej recenzji nie pojawia się nic ponad to, co ujawniono na temat fabuły w zwiastunach lub co mogłoby trafić do ulotki reklamowej.

Pojawią się nowe pokolenia bohaterów, ale dzięki obsadzie z oryginalnej trylogii i kilku cwanym sztuczkom, fani od razu poczują się jak w domu.

star-wars-przebudzenie-mocy-2

Disney wykupił prawa do marki Star Wars i podjął dwie kontrowersyjne decyzje. Jedną z nich było obsadzenie na reżyserskim stołku J.J. Abramsa, który chwilę wcześniej… rewitalizował markę Star Trek.

Nie jest tajemnicą, że fani Gwiezdnych wojen nie przepadają za tzw. Trekkies i mimo udanego reboota Star Treka, było wiele obaw o to, czy twórca Przebudzenia Mocy nie zostanie zapamiętany przez historię jako Jar Jar Abrams.

Głębokim echem w Sieci odbiła się też informacja o tym, że Disney nie ma zamiaru respektować Expanded Universe, czyli setek – jeśli nie tysięcy – komiksów, powieści i gier osadzonych w Odległej Galaktyce.

Losy rodu Skywalkerów zostały w końcu opisane szczegółowo, a ich historię domknięto… a to wszystko zniknęło. Nie mamy już Jacena i Jainy, nie mamy Nowej Republiki i odrodzonego Zakonu Jedi, nie ma inwazji istot z innej galaktyki. Abrams zrealizował swoją wizję. Nie tylko nie czerpał wątków i postaci z dostępnych materiałów, ale – jeśli wierzyć różnym doniesieniom – nie realizował też pierwotnej wizji Lucasa.

star-wars-przebudzenie-mocy-4

Jeśli nowy film miałby kontynuować wątki z Expanded Universe to musiałby być adaptacją jednej z serii powieści. Reżyser byłby wtedy związany materiałem źródłowym i Gwiezdne wojny byłyby gratką tylko dla hardcore’owych fanów. Zamiast tego dostaliśmy naprawdę świetne i świeże widowisko. Nie trzymając was dłużej w niepewności mogę powiedzieć, że bez dwóch zdań to naprawdę genialny film – ducha Nowej nadziei udało się uchwycić.

Jest przygoda, jest kameralna akcja, jest nawet pewna naiwność młodych bohaterów porwanych przez wir dziejącej się dookoła nich historii – jest to wszystko, czego zabrakło trylogii prequeli.

Obejrzałem większość, jeśli nie wszystkie zwiastuny, ale wzbraniałem się do samego seansu przed wszystkimi spoilerami. Nie wiem jak dużo informacji wyciekło przed premierą, ale obsługa kina wpuszczając mnie na salę mogła spokojnie powiedzieć “you know nothing”.

Fabułę mogłem sobie poniekąd w głowie rozrysować, ale Abrams miał w zanadrzu sporo trików. Nie wszystkie świetne sceny pokazano w trailerach, a wiele z nich interpretowałem do tej pory błędnie. Akcja nie zwalnia od pierwszej do ostatniej minuty, a bohaterowie gnają przed siebie, nie mając czasu zadawać zbyt wielu pytań.

star-wars-przebudzenie-mocy-6

Czasem decyzje postaci są irracjonalne, a fabuła bywa momentami uproszczona – ale w końcu za taką lekką, przygodową opowieść w kosmicznych realiach świat pokochał Gwiezdne wojny.

Moc – która pierwszy raz trafiła do tytułu jednego z epizodów – musi mieć ogromne poczucie humoru. Widać, że jakaś nieokreślona siła popycha nowe pokolenie bohaterów, czyli zbierającą złom Rey, zagubionego Finna i asa pilotażu Poe Damerona, ku sobie.

Po 30-latach jakie dzielą historię oryginalnej trylogii i Przebudzenia Mocy, bohaterowie zostają wyrwani z letargu i ruszają z Bardzo Ważną Misją. Nawiązania do Nowej nadziei są momentami aż zbyt oczywiste – ale pewnie reżyser dbał o to, by były one widoczne dla osób, które nie widziały poprzednich epizodów setki razy.

Przekazanie pałeczki odbywa się w świetnym stylu.

Era Hana, Lei i Luke’a minęła. Galaktyce ponownie grozi olbrzymie niebezpieczeństwo, ale potrzebuje ona nowego pokolenia bohaterów. W tych musi dopiero się narodzić odwaga, która pozwoli im stawić czoła całej plejadzie różnorodnych czarnych charakterów. Co ważne, teraz mamy kogoś więcej niż jednego zamaskowanego złoczyńcę i jego Mistrza: jest tajemniczy Kylo Ren z dziwnym mieczem świetlnym, mający zapędy faszystowskie generał Hux, bezwzględna kapitan Phasma i skrywający się w cieniu Supreme Leader Snoke.

gwiezdne wojny

Trójka nowych herosów świetnie sprawdza się w swojej roli i nie są kalką jeden do jednego z pierwotnej Wielkiej Trójcy; są za to mieszanką znanych archetypów. BB-8 jest tak uroczy, jak można było się spodziewać. Widać, że John Boyega (Finn) i Diasy Ridley (Rey) odnaleźli się w swoich rolach i mieli olbrzymią frajdę kręcąc ten film. Miło zaskoczyła mnie postać Poe Damerona (grany przez fenomenalnego Oscara Isaaka) i jego zawadiackie podejście. Strasznie żałuję, że nie dostał więcej czasu na ekranie.

Jeśli miałbym mieć zarzut do filmu to właśnie taki, że… wszystkiego było za mało.

Przyzwyczajenie do nowoczesnych seriali – które potrafią opowiadać znacznie mniejsze jeśli chodzi o rozmach historie w kilkanaście godzin – sprawiło, że dwie godziny z okładem to nieco zbyt mało, by nacieszyć się nowymi bohaterami i lokacjami. Wypatruję teraz powieści i komiksów, które rozwiną jak na razie tylko lekko zarysowane wątki – a także ukażą nam kulisy zdarzeń, których efekty widzimy na ekranie podczas seansu.

Jeśli chodzi o obsadę oryginalnej trylogii, to bez dwóch zdań Solo i Chewbacca kradną każdą scenę. Harrison Ford umiał po kilku dekadach wskoczyć w kurtkę Hana i pokazać nam, że nawet jeśli stary szmugler przyrdzewiał, to ząb czasu nie zabrał mu ciętego języka i uroczej arogancji. Dzięki jego nonszalancji Przebudzenie Mocy sprawiło, że kilka razy parsknąłem śmiechem – a nie czułem się zażenowany, jak oglądając wyczyny Jara Jara w Mrocznym Widmie.

star-wars-solo

Jeśli zaś chodzi o Luke’a… nie, nic nie powiem, bo zdradzić coś na jego temat to byłby cios poniżej pasa.

Luke nie pojawił się na oficjalnym plakacie, a Abrams do samego końca nie ujawnił dlaczego – i jak możecie się domyśleć nie bez powodu, dlatego o tym wątku pisać nie będę. Wiedzieliśmy za to, że Leia nie zrobiła kariery w polityce – a funkcjonuje w strukturach Ruchu Oporu w roli… generała.

Zawsze myślałem, że dla tej postaci możliwe są dwie drogi: zostanie przywódczynią odrodzonej Republiki, lub wskoczy w szaty rycerza Jedi. Cieszy to, że po mocno politycznych prequelach udało się te wątki w nowym filmie zepchnąć na drugi plan, a stopień wojskowy Lei jest dobrze uzasadniony.

Uderzający jest fakt, jak wiele Przebudzenie Mocy czerpie z pierwszych Gwiezdnych wojen, a jak mało z trylogii prequeli.

Tak naprawdę w kontekście nowego filmu trzy pierwsze epizody (pod względem chronologicznym) mogłyby równie dobrze nie powstać. Odległa Galaktyka ma zresztą bardzo krótką pamięć – jak wiemy ze zwiastunów, dla nowego pokolenia obalenie Imperium zaledwie trzy dekady wcześniej jest owiane tajemnicą, istnienie Luke’a poddawane jest w wątpliwość, a Rycerze Jedi to tylko mit. Wojny klonów z perspektywy bohaterów to jak dla nas historia antyczna.

star wars

Cieszy mnie też niezmiernie, że historia kina zatoczyła koło. W 1977 roku, kiedy pojawiła się Nowa nadzieja, użyto “analogowych” efektów specjalnych zrealizowanych z rozmachem jak nigdy wcześniej. Później Lucas zachłysnął się grafiką komputerową i ukazał wojnę wśród gwiazd na znacznie szerszą skalę i zgubił gdzieś po drodze to, dzięki czemu markę Star Wars kojarzy dzisiaj cały świat.

W nowych Gwiezdnych wojnach mamy powrót do kameralnego stylu. J.J. Abrams powrócił do ręcznie wykonywanych scenografii i kostiumów, a grafika komputerowa jest tylko uzupełnieniem, a nie główną osią napędową tego dzieła.

Zamiast szerokich planów i konfliktu na skalę galaktyczną mamy ciasne korytarze i małe potyczki. Nie zrozumcie mnie źle – gra toczy się o naprawdę olbrzymią stawkę – ale perspektywa skupia się na poszczególnych postaciach, a nie całych flotach pełnych ogromnych okrętów. Z bohaterami ponownie możemy się utożsamiać, bo to nie niepokonani wojownicy, tylko zwykli ludzie rzuceni znienacka w wir wydarzeń.

Tak naprawdę to bardzo ciężko przychodzi mi pisanie o tym filmie, bo nie chcę zepsuć wam seansu. Dobra rada: nim obejrzycie samodzielnie Przebudzenie Mocy, unikajcie jak ognia spoilerów. Nie bez powodu J.J. Abrams trzymał to widowisko w takiej tajemnicy. Jest kilka naprawdę mocnych scen i nic dziwnego – w końcu to ta seria dała nam szalenie mocne “I am your father!”.

star-wars-przebudzenie-mocy-5

Pierwsze Gwiezdne wojny na zawsze zmieniły oblicze kina.

Odległa Galaktyka stała się światowym fenomenem. Kilka dekad od premiery Nowej nadziei Saga ma ogromną bazę kilku pokoleń fanów, a machina promocyjna Disneya jest po prostu przytłaczająca. Przebudzenie Mocy to film, na który czeka cały świat.

Jestem przekonany, że wszystkim entuzjastom – nie licząc malkontentów narzekających dla zasady – wizja Abramsa przypadnie do gustu. Kłócić możemy się jedynie o to, czy jest świetny, czy też “zaledwie” bardzo dobry, ale ja nie mam już żadnych wątpliwości.

Jestem fanem sagi od kilkunastu lat i już dawno dałem się porwać przedpremierowej gorączce. Dotychczas wydane filmy obejrzałem niezliczoną ilość razy, przeczytałem setki powieści osadzonych w Odległej Galaktyce i dla mnie Przebudzenie Mocy to bez dwóch zdań solidne…

11/10 – bo znów poczułem się jak ten mały dzieciak, który wkładał po raz pierwszy z wypiekami na twarzy do magnetowidu kasetę VHS i dał się porwać na całe życie wspaniałej przygodzie…

Jeśli chcecie porozmawiać z innymi osobami, które obejrzały nowe Gwiezdne wojny to przygotowaliśmy dla Was osoby wątek –
Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy – pogaduszki w kantynie, czyli dyskusje, teorie, opinie i spoilery.

UWAGA KONKURS:  Przedstaw w dowolnej formie kreatywne, alternatywne zakończenie nowej części Gwiezdnych wojen i wygraj jedną z czterech drukarek HP Ink Advantage 5645 w specjalnych zestawach dla miłośników sagi! Więcej informacji tutaj.


Czytaj również:

Dołącz do dyskusji

Advertisement