Karabiny, lasery i siatki, czyli jak świat wypowiedział dronom wojnę

Karabiny, lasery i siatki, czyli jak świat wypowiedział dronom wojnę

Karabiny, lasery i siatki, czyli jak świat wypowiedział dronom wojnę

Nie miejmy złudzeń. Wraz ze wzrostem popularności dronów rośnie też stopień zagrożenia dla bezpieczeństwa, jakie stwarzają latające koptery. Zgodnie z przewidywaniami po samych nadchodzących świętach Bożego Narodzenie na niebie przybędzie milion dronów. Jak się przed tym bronić? Jest kilka metod, ale policja w Tokio wpadła na zupełnie szalony pomysł.

Mówi się, że prawo nie nadąża za technologiami. W ostatnim czasie pojawiło się jednak sporo nowych ustaw regulujących loty dronami. W Stanach Zjednoczonych od poniedziałku pojawi się obowiązek rejestrowania dronów, a w Polsce w pierwszym kwartale 2016 r. pojawi się nowe rozporządzenie dotyczące licencji na latanie bezzałogowcem.

Powstają kolejne regulacje prawne nakładające na operatorów sporo ograniczeń, ale to może być za mało. Po sieci krążyły już filmy w których operatorzy postanowił polatać dronem np. nad działającym lotniskiem, albo nad tłumem ludzi. Daleko nie trzeba szukać. Nad ostatnią manifestacją KOD w Warszawie ktoś postanowił pokazać wielkość marszu i nieroztropnie latał (zapewne bez zezwolenia) nad ludźmi w pobliżu Belwederu.

Tego typu filmy szybko znikają z Internetu, ale problem pozostaje

Jak chronić się przed takimi zachowaniami? Pomysłów jest kilka. Jednym z najrozsądniejszych jest wprowadzenie blokad w oprogramowaniu, uniemożliwiających loty w pewnych strefach. Takie ograniczenia wprowadza już firma DJI, której nowe drony po prostu nie są w stanie wystartować w miejscu, w którym lot jest zabroniony, np. w obrębie lotnisk, czy baz wojskowych. W sprzęcie, którego lot w dużej mierze opiera się na łączności GPS, takie zmiany nie są trudne do wdrożenia.

Ograniczenia programowe nie są jednak wystarczające, bo nie zapobiegają lotom np. nad tłumem. Na razie nie ma jeszcze systemów wizyjnych, które nie pozwoliłyby dronom latać nad skupiskami ludzi. Są jednak inne sposoby na spacyfikowanie niechcianego drona.

Drony? Zestrzelić!

Zadziwiająco często w temacie dronów pojawia się sugestia, by po prostu je zestrzeliwać. „Jeśli zobaczę drona nad ogródkiem, od razu idę po strzelbę”. W polskich realiach brzmi to zabawnie (a może wręcz przeciwnie?), natomiast w Stanach Zjednoczonych taka groźba jest całkowicie realna. Ba, mieliśmy już przypadki zestrzeleń dronów.

Jednym z najgłośniejszych był ten z sierpnia, gdy Amerykanin zestrzelił drona krążącego nad jego domem, gdy w tym czasie jego córka opalała się w ogródku. Mężczyzna usłyszał zarzuty o niszczenie cudzej własności.

Zestrzeliwanie dronów jest jednak realizowane nawet przez duże instytucje. Swego czasu głośno było o projekcie Boeinga, który opracował system radarów i laserowych działek, które będą wstrzeliwać w kierunku obiektów latających skondensowane wiązki światła, przez co drony będą po prostu niszczone.

Dron do niszczenia dronów

Tymczasem Japończycy wpadli na jeszcze ciekawszy sposób niszczenia kopterów. Pomysł polega na tym, by przeciwko dronom wykorzystać… większe drony. Lotniska i inne wrażliwe punkty mogłyby być wyposażone we własne koptery, które byłyby połączone z systemem czułych radarów. Jeśli na niebie pojawiłby się obcy obiekt latający, wówczas dron-strażnik natychmiast mógłby do niego podlecieć, zawisnąć nad nim i…

Dalej opcji jest wiele. Japończycy obecnie testują łapanie dronów w siatkę o wielkości 3×2 m. Wygląda to zabawnie, ale w tym szaleństwie jest metoda.

Obecnie w Tokio są szkoleni operatorzy takich dronów, a od lutego 2016 roku miasto będzie wykorzystywało 10 takich bezzałogowców z siatkami. Według władz miasta jest to dobry sposób na zapewnienie bezpieczeństwa i uniknięcie chociażby potencjalnych ataków terrorystycznych z użyciem bezzałogowców.

I choć siatka na drony brzmi trochę niepoważnie, to problem faktycznie istnieje, a skoro tak banalnie proste rozwiązanie się sprawdza, to czemu by go nie wdrożyć? Do tego podniebna łapanka jest rozwiązaniem znacznie tańszym niż laserowe działka rodem z Gwiezdnych Wojen.

Dołącz do dyskusji

Advertisement