Teraz już wiem, że Chrome na Windows i Chrome OS-ie to dwa różne światy

Felieton/Technologie 18.12.2015
Teraz już wiem, że Chrome na Windows i Chrome OS-ie to dwa różne światy

Teraz już wiem, że Chrome na Windows i Chrome OS-ie to dwa różne światy

Uważam, że Chrome to świetna i lekka przeglądarka, z której korzystanie jest samą przyjemnością. Twierdzę też, że jest to najbardziej niedopracowany produkt technologiczny ostatnich lat, którego nie da się normalnie używać. Jestem w pełni przekonany do tych, wydawałoby się sprzecznych, stwierdzeń, ponieważ korzystałem z Chrome’a na kilku różnych platformach.

Przez ostatni rok moim głównym komputerem był Chromebook Acer CB5-311. To na nim pisałem teksty na Spider’s Web, to go zabierałem na wyjazdy i to za jego pomocą kontaktowałem się z innymi członkami naszej redakcji. Jak powszechnie wiadomo, Chromebook działa pod kontrolą systemu Chrome OS, który jest po prostu rozbudowaną wersją przeglądarki Chrome.

Ze względu na specyfikę i stosunkowo małą popularność systemu Chrome OS jedyną przeglądarką dostępną na tej platformie jest właśnie Chrome. Działa ona niezwykle szybko, jest praktycznie bezproblemowa i nie ma jakichkolwiek problemów z wydajnością. Istny ideał.

Możliwości Chrome są na tyle duże, że przeglądarka ta potrafi zastąpić system operacyjny.

Mówię tu przede wszystkim o możliwości instalowania rozszerzeń, które potrafią zastąpić klasyczne aplikacje. Dodatkowo Chrome na systemie Chrome OS jest bardzo responsywny. Świetnie dobiera odpowiednią formę strony w ten sposób by dało się na niej jak najwygodniej pracować.

Dzięki temu preferowany przeze mnie model pracy przewidujący podzielenie ekranu na dwie połowy właśnie na Chromebooku sprawdza się najlepiej. Uwielbiam korzystać z tego środowiska i gdybym miał dzisiaj kupować komputer, bardzo poważnie rozważyłbym ponowny wybór Chromebooka.

Mój komputer ze względu na drobną usterkę znalazł się w serwisie, a ja na ten czas wypożyczyłem świetnego Ultrabooka Asus UX305. Do samego sprzętu nie mam żadnych zastrzeżeń, zupełnie inaczej niż do stworzonej z myślą o systemach Windows wersji przeglądarki Chrome. Nie spotkałem tu responsywności znanej z Chromebooka, ale to nie wszystko.

Chrome na Windows ma ogromne problemy z działaniem.

Przykładowo, od kilku dni nie mogę za jej pomocą dodawać obrazków. Próba wykonania tej czynności na dowolnej stronie kończy się zawieszeniem karty. Oprócz tego Chrome ma ogromne problemy z wydajnością i pożera zasoby w mgnieniu oka. Można to co prawda zrzucić na kiepską specyfikację komputera, którego sercem jest Intel Core M, jednak w Chromebooku wcale nie było lepszych podzespołów.

Przez długi czas nie mogłem uwierzyć w to, że Chrome potrafi sprawiać problemy. Słyszałem, że niezbyt oszczędnie zarządza zasobami, ale nie uważałem tego za specjalną wadę. Wychodzę bowiem z założenia, że po to komputer jest wyposażony w wiele rdzeni oraz gigabajty RAM-u, żeby z nich korzystać. Teraz widzę, że wszystkie zarzuty stawiane Chrome’owi były uzasadnione.

Jednak po wymuszonej zmianie platformy dostrzegam, że Chrome na Chrome OS oraz na Windows diametralnie się od siebie różnią. I o ile na Chromebooku korzystałem z niego z przyjemnością, to na komputerze z systemem Windows ostatecznie przesiadłem się na o wiele bardziej przemyślanego i sprawiającego znacznie mniej problemów Firefoksa.

Dołącz do dyskusji

Advertisement