Bang & Olufsen BeoPlay H7 – przez dwa tygodnie sprawdzałem, czy warto sięgnąć po słuchawki kosztujące 2 tys. zł

Recenzja/Sprzęt 21.12.2015
Bang & Olufsen BeoPlay H7 – przez dwa tygodnie sprawdzałem, czy warto sięgnąć po słuchawki kosztujące 2 tys. zł

Bang & Olufsen BeoPlay H7 – przez dwa tygodnie sprawdzałem, czy warto sięgnąć po słuchawki kosztujące 2 tys. zł

Słuchawki nauszne muszą spełniać dwie ważne role – muszą odpowiednio grać i muszą odpowiednio wyglądać. Wbrew pozorom, połączenie tych dwóch cech w jednym produkcie nie jest łatwe.

Po prawie dwóch tygodniach spędzonym ze słuchawkami BeoPlay H7 od Bang & Olufsen mogę stwierdzić, że to jeden z nielicznych modeli, któremu to połączenie wychodzi świetnie. Choć nie są to słuchawki idealne.

Bang & Olusfsen to marka urządzeń audio i wideo z segmentu premium. I czuć to w każdym momencie obcowania z BeoPlay H7. Nie są to najdroższe słuchawki w ofercie marki, nie jest to najwyższa półka brzmieniowa, ale patrząc na nie chyba nikt nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z produktem wyższej klasy.

B&O, front

B&O, front closeup

Co dla mnie najważniejsze to fakt, iż wygląd BeoPlay H7 nie jest przesadnie wyzywający. Nie ma nic gorszego, niż pokazywanie się na ulicy ze słuchawkami na uszach, które wzbudzają przesadne zainteresowanie. W tych słuchawkach po prostu nie wstydzę się pokazać ludziom.

I druga sprawa – atrakcyjny design nie psuje wartości użytkowych. Te słuchawki to chyba najwygodniejszy model, jaki kiedykolwiek miałem na głowie. Zaskakuje przede wszystkim ich lekkość, bo przecież wyglądają na całkiem masywne. Doskonałe są także nauszniki – nie są przesadnie wielkie i masywne, a jednak dokładnie zakrywają ucho poduszkami, które są miłe w dotyku. Są one pokryte skórą baranią, co może nie jest najbardziej ekologicznym rozwiązaniem, ale za to gwarantującym odpowiednio wysoką jakość.

B&O, tył

B&O, tył closeup

Urzekła mnie także jakość wykonania pałąka łączącego nauszniki. Po stronie wewnętrznej, w centralnej części, która dotyka głowy od góry, mamy bardzo wygodne cztery poduszeczki. Po zewnętrznej stronie z kolei pałąk pokryty jest wysokojakościową skórą.

Dźwięk w H7 nie jest przytłaczający lub przesadnie basowy. Niektórzy mogliby nawet powiedzieć, że brzmienie jest nieco płaskie, ale dla mnie jest ono przyjemne i – co chyba najważniejsze – nie męczące nawet przy naprawdę długim słuchaniu. Zresztą ten model B&O jest oparty na mocno chwalonym właśnie za jakość dźwięku modelu H6, więc fani duńskiego dźwięku na pewno będą zadowoleni.

Jest tylko jedna wada związana z dźwiękiem w BeoPlay H7 – te słuchawki nie oferują aktywnej redukcji szumów. Tę funkcję oferuje model wyższy i droższy, czyli H8. Jak na słuchawki tej klasy i ceny, i na dodatek tak świetnie wyglądające, brak redukcji szumów może być dyskwalifikujący.

B&O, poduszki

BO-skora

H7 to słuchawki bezprzewodowe (choć oczywiście przewód do zestawu jest dołączony), łączące się z urządzeniem podającym dźwięk za pomocą Bluetootha. W przypadku tego rodzaju słuchawek niezwykle istotną kwestią jest więc bateria. I tu muszę głośno i wyraźnie zakrzyczeć – jakość baterii w BeoPlay H7 jest fenomenalna!

Według zapewnień producenta, na jednym ładowaniu słuchawki oferują nawet do 20 godzin ciągłej pracy. W moich testach wychodziło nawet dłużej, bo przecież na co dzień nie korzystamy ze słuchawek więcej niż po godzinę, czy dwie. W zasadzie w ciągu tygodnia ładowałem baterię w H7 zaledwie raz i to bardziej profilaktycznie aniżeli z konieczności. Ani razu urządzenie nie padło mi, gdy z niego korzystałem.

Na dodatek bateria w H7 jest wymienialna. Nawet więc, gdy zapomnimy naładować słuchawki przed powiedzmy kilkunastogodzinnym lotem, to jeśli mamy zapasową baterię, będziemy mogli bez problemu ją wymienić.

BO-głosnik-prawy-1

BO-głosnik-lewy-1

Ważna jest też dla mnie jakość połączenia Bluetooth, bo widziałem już w swoim życiu świetne słuchawki, które gubiły połączenie i miały zbyt mały zasięg. Z H7 nie miałem pod tym kątem absolutnie żadnych problemów. Ba, to jedyne słuchawki, które potrafiły automatycznie przerwać połączenie, gdy mój iPhone łączył się z systemem audio w moim samochodzie, by później przywrócić połączenie z nim, gdy byłem już poza autem!

Słuchawki BeoPlay H7 oferują sterowanie dotykiem na aluminiowej obudowie prawego nausznika. Za pomocą kombinacji tapnięć i przesunięć palcem po powierzchni można nie tylko sterować dźwiękiem, czy przerzucać pomiędzy kolejnymi kawałkami w playliście, ale także obsługiwać połączenia telefoniczne na smartfonie. Miałem i wciąż mam jednak spore problemy z nauczeniem się obsługi tych gestów. Często się mylę, panel jest bardzo czuły i często zdarza mi się niechcący wywoływać ostatnie wybrane numery telefonu. Ten element wymagałby gruntownej poprawy.

B&O, zawieszenie

B&O, sterowanie

Nie mam jednak wątpliwości, że BeoPlay H7 od Bang & Olufsen to świetny wybór jak na słuchawki ze średniej klasy premium. Wydatek rzędu 2 tys. zł da nam tu przede wszystkim kapitalne wrażenia estetyczne i bardzo dobre, naturalne brzmienie bez dzisiejszej manii przesterowanego basu. Szkoda tylko, że te słuchawki nie oferują aktywnej redukcji szumów, choć znam wiele osób, które uznałyby to wręcz za zaletę.

Dołącz do dyskusji

Advertisement