Nowy Twitter dla OS X w końcu dostępny. Ale jego największą zaletę odkryłem dopiero po kilku godzinach

Artykuł/Social media 31.12.2015
Nowy Twitter dla OS X w końcu dostępny. Ale jego największą zaletę odkryłem dopiero po kilku godzinach

Nowy Twitter dla OS X w końcu dostępny. Ale jego największą zaletę odkryłem dopiero po kilku godzinach

Użytkownicy serwisu Twitter korzystający z komputerów Mac mają teraz mały powód do radości. Oczekiwana od dawna i zapowiadana w tym roku odświeżona wersja natywnej aplikacji do obsługi tego serwisu społecznościowego wreszcie trafiła do Mac App Store. Po pierwszych godzinach korzystania z nowej edycji Twittera do OS X czuję jednak ogromny niedosyt.

Twitter na przestrzeni ostatnich dwóch lat bardzo się zmienił. Korzystając z portalu codziennie i dostosowując się do zmian na bieżąco, aż tak się na to nie zwraca uwagi. Do teraz wystarczyło jednak uruchomić oficjalną aplikację na Maku, by odbyć swoistą podróż w czasie.

Na nowego Twittera czekaliśmy kilka lat.

Aplikacja Twittera do OS X zatrzymała się w czasie kilka lat temu. Twórcy przez ponad rok nie zadali sobie trudu, by dostosować jej interfejs stylistycznie do wprowadzonego w 2014 roku systemu OS X Yosemite. Co gorsza – oficjalna aplikacja nie wspierała wielu nowych funkcji.

Aż do teraz nie działał nowy sposób cytowania tweetów z dodaniem komentarza i rozmowy grupowe w wiadomościach prywatnych. Aplikacja dostarczała też znacznie mniej powiadomień niż edycja mobilna, z której korzystam na iPhonie i iPadzie.

To na szczęście już przeszłość.

Nowy Twitter – przygotowany co prawda przez zewnętrzne studio – wizualnie znacznie lepiej wpasowuje się w stylistykę systemów OS X Yosemite i El Capitan. Nie zdecydowano się jednak na żadne fundamentalne zmiany pod względem funkcjonalnym.

Pierwsze wrażenie po zainstalowaniu aplikacji nie jest zbyt dobre. Okno po maksymalnym zmniejszeniu rozmiaru kolumny jest o kilkadziesiąt pikseli szersze niż poprzednio, więc Twitter zajmuje więcej miejsca na ekranie. Ciemnoniebieski kolor paska za bardzo rzuca się w oczy.

Zdaję sobie jednak sprawę, że za kilka dni o tym pewnie zapomnę.

W opcjach aplikacji można włączyć tryb ciemny, który zmienia tło tweetów na szare i pasek nawigacyjny na jeszcze ciemniejszy odcień szarości, ale postanowiłem pozostać przy domyślnym wyborze. Rozumiem też, że niebieski to kolor Twittera, ale mimo to wolałem kolorystykę poprzedniej wersji.

Główny widok aplikacji to strumień tweetów. Przyznam, że spotkała mnie tutaj niespodzianka, bo Twitter prezentuje tutaj wiadomości zupełnie inaczej, niż na innych platformach. Aplikacje mobilne i oficjalna strona www zlepiają tweety w konwersacje, które pozwalają łatwo śledzić różne dialogi.

Tutaj tak się nie dzieje.

Nowa oficjalna aplikacja na Maki prezentuje tweety chronologicznie podobnie jak wykupiona przez Twittera aplikacja Tweetdeck i uwielbiany przez wielu użytkowników serwisów nieoficjalny klient o nazwie Tweetbot. Szkoda – przyzwyczaiłem się już do widoku konwersacji na iPhonie i iPadzie.

twitter-os-x-pulpit

Cieszy to, że została funkcja automatycznego przewijania listy najnowszych wiadomości. Nie czytam Twittera od deski do deski, a dzięki tej funkcji mając okno z Twitterem otwarte cały czas z prawej strony ekranu mogę być na bieżąco z najważniejszymi informacjami bez ręcznego odświeżania zawartości okna.

To dla mnie ważniejsze niż niedostępna synchronizacja ostatniej nieprzeczytanej wiadomości.

Jeśli jesteśmy przy zaletach to warto napisać o wsparciu dla nowego sposobu cytowania wiadomości. Teraz cytowany tweet wyświetlany jest w okienku – w poprzedniej wersji był eksponowany jako zwykły link. Można już samodzielnie cytować bez uciekania się do sztuczki z ręcznym kopiowaniem linka.

Niestety, aplikacja ma wady. Najbardziej w oczy rzuca się to, że zrezygnowano z wielu animacji, które uprzyjemniały pracę z poprzednią wersją. Nowe wiadomości nie wjeżdżają na timeline od góry – teraz wiadomość pojawia się automatycznie, a poprzednie wpisy są przeskakują w dół w mgnieniu oka.

twitter-os-x-ustawienia

Nie ma też animacji podczas wyświetlania podglądu grafik.

Z drugiej strony warto pochwalić Twittera za to, że w aplikacji do OS X działa teraz podgląd treści. Pojawiła się obsługa GIF-ów, a niektóre filmy można obejrzeć bezpośrednio w strumieniu wpisów. Niestety, nadal zdarza się tak, że wpis rozwijany w formie karty na iPhonie jest zwykłym linkiem na komputerze.

Spójności brakuje też w innym aspekcie – chodzi o powiadomienia. Owszem, do zakładki z powiadomieniami trafi informacja o tym, że ktoś zacytował nasz post – ale zabrakło w opcjach możliwości włączenia informacji tych zdarzeniach w systemowym Centrum Powiadomień.

Na iPhonie i iPadzie to działa od miesięcy.

W Twitterze na Maka brakuje mi też innej funkcji z iOS-a: “Kiedy Cię nie było”. Uruchamiając Twittera po kilku godzinach przerwy dostaję na iPhonie wykaz kilku tweetów. To praktycznie zawsze posty, które faktycznie mnie interesują. Wielu osób ucieszy funkcja wyciszania profili – lista synchronizuje się z iOS.

twitter-os-x-mute

Jeśli jednak miałbym jeszcze ponarzekać, to z pewnością przyczepiłbym się do braku opcji prostego udostępniania linków w tweetach. Liczyłem na to, że w menu kontekstowym pojawi się opcja dodania linku do systemowej Listy czytelnia. Tego brakuje, o Pockecie i podobnych nie wspominając.

Nie działają też wprowadzone dawno temu ankiety.

Twitter do Maka wspiera natomiast inną funkcję w Centrum Powiadomień. Twórcy aplikacji zdecydowali się przygotować widżet. Wyświetla on popularne hashtagi oraz wybrane wiadomości – co rekompensuje w pewnym sensie brak sekcji “Kiedy Cię nie było”.

Z początku myślałem, że zabrakło obsługi dodatkowych okien aplikacji. Okazuje się jednak, że można je otworzyć z paska statusu na górze ekranu wybierając funkcję Okno – Otwórz w nowym oknie. Można też wykorzystać skrót klawiszowy, czyli Cmd+Shift+T.

twitter-os-x-okna-centrum-powiadomien

Mimo wszystkich wad nowego Twittera nie zamierzam rezygnować z korzystania z oficjalnej aplikacji.

Tak jak kiedyś Tweetbotem byłem zachwycony, tak teraz już nie mam potrzeby z niego korzystać. Nieoficjalne klienty ze względu na konstrukcję API serwisu mają różnorakie ograniczenia, a – przynajmniej w teorii, bo w praktyce do tej pory było różnie – to oficjalny klient będzie wspierał szybciej nowe funkcje.

Po instalacji nowego Twittera na moim komputerze najbardziej ucieszyło mnie zaś coś, co odkryłem po kilku godzinach. Oficjalny klient… synchronizuje wreszcie powiadomienia! Jeśli przeczytam wzmiankę na Maku, to po chwili zniknie ona z Centrum Powiadomień na iPhonie i iPadzie.

Oczywiście jest w tym wszystkim łyżka dziegciu. Najnowsza wersja aplikacji potrafi działać wolno i pożera więcej energii niż wszystkie inne używane przeze mnie aplikacje oprócz Safari. Zdarza się też, że przychodzą mi ponownie odczytane już powiadomienia i czekam na poprawione wydanie bez błędów.

Liczę też na to, że braki zostaną szybko uzupełnione i po latach przestoju nowe funkcje będą trafiały do oficjalnej aplikacji Twitter do OS X w podobnym terminie, co na urządzenia mobilne, a nowy CEO – Jack Dorsey – stanie na wysokości zadania.

* Grafika: Shutterstock

Czytaj też:

Dołącz do dyskusji

Advertisement