Telefon, który zamienia się w PC? Continuum nie do końca spełnia tę obietnicę – recenzja Spider’s Web

Recenzja/SW Testuje 30.11.2015
Telefon, który zamienia się w PC? Continuum nie do końca spełnia tę obietnicę – recenzja Spider’s Web

Telefon, który zamienia się w PC? Continuum nie do końca spełnia tę obietnicę – recenzja Spider’s Web

Windows 10 również i na telefonach obsługuje funkcję Continuum, a więc dopasowywania interfejsu systemu i aplikacji do rozmiaru wyświetlacza, na którym są prezentowane. Niestety, nie robi nic ponad powyższe, o czym warto pamiętać.

Czytaj również: Wczoraj wątpiłem w Continuum, ale dzisiaj… muszę to przemyśleć raz jeszcze

Zwróćcie uwagę na powyższe wprowadzenie do tej notki. Zajmuje trzy linijki. Zdolny copywriter zapewne skróciłby to o połowę. Jednak dużo zgrabniej wychodzi „telefon który zamienia się w PC”. Niestety, Continuum w telefonie nie do końca spełnia tę obietnicę. A przynajmniej nie tak, jak to się nam wmawia w reklamach. Zamiast tego działa dokładnie tak samo (a nawet ciut gorzej), jak w przypadku Continuum w tabletonotebookowych hybrydach.

Moim urządzeniem testowym była moja Lumia 950 XL, klawiatura i myszka Bluetooth oraz telewizor Samsunga SUHD z wbudowaną obsługą Miracast. Nie dotarł jeszcze do mnie Microsoft Display Dock, jednak z uwagi na wyżej wspomniany Miracast, nie był on potrzebny.

Czym jest Continuum?

Nie jest to mechanizm zamieniający telefon w PC, a raczej nie tylko. To technika wbudowana w każdą wersję Windows 10, dzięki której ów system dopasowuje interfejs swój i uruchomionych na nim aplikacji do specyfiki urządzenia. Przykładowo, na laptopie konwertowalnym, dopóki korzystamy z niego jak z PC, mamy wysuwane Menu Start i aplikacje w oknach, jednak po odczepieniu klawiatury, mamy pełnoekranowe aplikacje i kafelki.

Pulpit Windows i Menu Start. Wyszarzone aplikacje zostały napisane na Windows Phone, więc nie mogą być wyświetlone na telewizorze
Pulpit Windows i Menu Start. Wyszarzone aplikacje zostały napisane dla Windows Phone, więc nie mogą być wyświetlone na telewizorze

W przypadku telefonu działa to dokładnie tak samo. Po podłączeniu telefonu z Windows 10 (i wydajnym procesorem) do monitora, przewodowo lub za pośrednictwem Miracast, otrzymujemy w praktyce drugi monitor, na którym uruchamiane są aplikacje dostosowane do przekątnej tego wyświetlacza, a więc w trybie desktopowym.

Telefoniczne Continuum ma jednak ograniczenia w porównaniu do tego obecnego w desktopowym Windows. Po pierwsze, jest zgodne wyłącznie z aplikacjami napisanymi pod Windows 10 i żadnymi innymi. Desktopowy Windows 10 potrafi sobie radzić z dowolnymi programami w Continuum, nawet tymi klasycznymi Win32. Mobilny Windows 10 pozwoli nam na uruchomienie na dużym wyświetlaczu wyłącznie aplikacji uniwersalnych. A więc nie tylko nie pozwoli nam na korzystanie na dużym ekranie z aplikacji Win32 (o czym wszyscy wiemy od dawna), ale również tych napisanych dla Windows Phone. Te dalej możemy uruchamiać, ale pozostaną one na ekranie telefonu.

Zrzut ekranowy zrobiony z telefonu pracującego w trybie gładzika. Można ów gładzik zminimalizować i uruchomić na jego wyświetlaczu dowolną aplikację lub zadzwonić.
Zrzut ekranowy zrobiony z telefonu pracującego w trybie gładzika. Można ów gładzik zminimalizować i uruchomić na jego wyświetlaczu dowolną aplikację lub zadzwonić.

Jak działa Continuum?

Zdumiewająco dobrze. Co oczywiste, Snapdragon 810 w Lumii 950 XL nie jest procesorem Core czy nawet Atom, co oznacza, że należy spodziewać się wydajności bardzo taniego PC. Przykładowo, witryna Spider’s Web potrzebowała dobrych pięciu sekund w przeglądarce Edge uruchomionej na dużym wyświetlaczu, zanim została przetworzona przez przeglądarkę. Nie powoduje to jednak problemów w pracy, a ewentualne doczytywanie danych jest sprytnie maskowane starą metodą, a więc płynnymi animacjami interfejsu.

Kilkadziesiąt kart w przeglądarce internetowej? Żaden problem!
Kilkadziesiąt kart w przeglądarce internetowej? Żaden problem!

Wspomniana niska wydajność względem desktopowych procesorów wymusza jednak jeszcze jedno ograniczenie: mobilny Windows 10 może równocześnie wyświetlić po jednej aplikacji na jednym ekranie. Nie możesz więc, na przykład, umieścić obok siebie Worda i przeglądarki Edge, musisz się między nimi przełączać myszką lub ALT-TAB-em. Tyczy się to jednak wyłącznie samej widoczności aplikacji: te uruchomione widnieją na pasku zadań i w ułamek sekundy można się między nimi przełączać. No i na ekranie telefonu możemy wyświetlić zupełnie inną aplikację. Telefon może też nam posłużyć jako gładzik.

To wstęp do czegoś większego

Continuum należy niestety traktować jako ciekawostkę. Nie dlatego, że jest ograniczone: urządzenia z Chrome OS oferują jeszcze mniej, a są wykorzystywane przez wielu do pracy. Problem leży raczej w praktycznym zastosowaniu tego mechanizmu. Continuum, by miało sens, wymaga, by w miejscu przeznaczenia, gdzie chcemy pracować, czekała na nas klawiatura i monitor lub telewizor z Miracast lub stacją dokującą Microsoftu. No i przydałaby się myszka. Ile znacie takich miejsc? A może chcecie cały ten majdan nosić ze sobą lub chociaż jego część?

Ciężko mi wymyśleć realną korzyść z posiadania tej funkcji w moim telefonie, choć zamierzam pozostawać otwarty i eksperymentować. Co nie zmienia faktu, że Continuum jest rewolucją i ma wielką przyszłość. Choć wszystko zależy od reakcji rynku.

Praca w Wordzie nie przysparzała żadnego problemu
Praca w Wordzie nie przysparzała powodów do narzekań

Microsoft miał nosa co do hybrydowalnych laptopów. Niegdyś wyśmiewane, dziś sprzedają się znakomicie, a Apple i Google zaczynają pospiesznie i nieudolnie naśladować to rozwiązanie Microsoftu. Niewykluczone, że firma Nadelli i tu, tworząc zupełnie nową kategorię sprzętu, wyznacza trend, który za kilka lat stanie się kierunkiem w jakim będzie podążać cała branża. Konwertowalne telefony mogą być prawdziwą rewolucją. I wydaje mi się, że będą.

A to oznacza, że producenci telewizorów i monitorów będą musieli uwzględniać obsługę Miracast lub podobnych rozwiązań. To oznacza, że hotele czy kawiarenki czy inne podobne miejsca będą wyposażone w takie sprzęty, bo „każdy” będzie miał taki telefon (niekoniecznie z Windows, tak jak teraz zaczynają się pojawiać konwertowalne hybrydy z iOS czy Androidem) i będzie chciał go tam wykorzystać. Wtedy Microsoft będzie miał dużą przewagę czasową i techniczną nad swoimi rywalami, tak jak teraz, dzięki Continuum i Windows 10 ma w przypadku tabletolaptopów.

Praca na plikach czy folderach? Żaden problem!
Praca na plikach czy folderach? Żaden problem!

Wróćmy na Ziemię

Na razie jednak mamy Lumię 950, Lumię 950 XL i Acera Jade Primo, ze wszystkimi ograniczeniami wymienionymi wyżej w tekście. Continuum w nich jest pięknym kuriozum, imponującym osiągnięciem technicznym, który na razie należy traktować jako publiczne beta-testy. Tak jak niegdyś Windows RT i Windows 8. Kilkoro wariatów będzie z tego korzystać, bo znajdzie do tego zastosowanie, a Microsoft bazując na informacji zwrotnej od nich będzie to rozwiązanie ulepszał. Bo skoro raz ta długoterminowa strategia się powiodła, to przecież i tu może się sprawdzić.

Na razie jednak to świetnie działająca ciekawostka i niewiele ponad to. Nowe Lumie dają wiele powodów fanom Windows do ich zakupu, o czym wspomnę w recenzji Lumii 950 XL. Continuum nie jest jedną z nich.

Czytaj również: Wczoraj wątpiłem w Continuum, ale dzisiaj… muszę to przemyśleć raz jeszcze

Dołącz do dyskusji

Advertisement