To właśnie jest smartfonowa innowacja 2015 roku

Artykuł 04.11.2015
To właśnie jest smartfonowa innowacja 2015 roku

To właśnie jest smartfonowa innowacja 2015 roku

Pewien producent zrobił smartfona tak innowacyjnego, że pojawiło się we mnie od razu potężne pożądanie. Jedną cechą sprawił, że zniknęli dla mnie inni producenci, nieważny nawet stał się system operacyjny czy to, że nie przepadałam nigdy za urządzeniami tej firmy. Chcę, pożądam, pragnę tej niesamowitej, zmieniającej oblicze rynku smartfonów innowacji!

Amerykanie w ciągu 7 lat wydali prawie 24 miliardy dolarów na naprawy ekranów iPhone’ów. Podobno tłuczemy ekrany aż ćwierci smartfonów, a 15% z nas używa takiego stłuczonego telefonu – bo działa, bo naprawa droga, bo ileż można? Nie wiem, na ile wierzyć tym liczbom, wiem za to, że globalnie na pewno wydajemy miliardy dolarów, euro czy złotych na naprawy ekranów, że ekrany pękają jak szalone.

Kiedyś w pewnej Lumii zmieniałam kartę SIM. Ekran pękł. W Internecie potem wyczytałam, że to wada tego modelu, że nie mi pierwszej i nie ostatniej się to zdarzyło.

Smartfon to narzędzie tak codzienne, że trzymamy go w dłoni po kilka, nawet więcej godzin dziennie. Ze smartfonem w dłoni robimy inne rzeczy, poruszamy się, gotujemy, chodzimy, schylamy się i tak dalej i dalej. A rzeczy, które trzymamy w dłoni upadają, tak po prostu. Niektórzy z nas są oczywiście mniej lub bardziej ciamajdowaci, jednak przy ilości czasu spędzanego ze smartfonami niemal niemożliwe jest, by go nie upuścić choć raz.

Niektóre smartfony pękają, gdy upadną na krawędź, inne gdy upadną płasko, jeszcze inne gdy naciśnie się je w jakiś sposób. Wiem, zbiłam wiele ekranów.

Można nosić ochronne obudowy. Można, ale powiedzcie mi, po cholerę więc zachwycamy się estetyką smartfonów, skoro zaraz po kupieniu wkładamy je w ohydne, gumowane czy plastikowe kondomy? Co to za przyjemność posiadania czegoś ładnego, gdy trzeba to zamknąć w jakimś potworku?

Producenci co roku wydają miliardy na innowacje. Wszystko po to, by wyprzedzić konkurencję, by wyróżnić się jakąś odjechaną funkcją, by przypodobać się potencjalnym kupcom. Powstają więc czytniki odcisków, przyciski na tyle obudowy, dziesiątki aplikacji i dodatków, czytniki pulsu i wiele innych dziwnych cudów.

Tymczasem to wideo sprawiło, że wszystko inne zbledło.

Nie chcę 3D Touch Apple’a, nie chcę pulsomierza Samsunga, nie chcę rozpoznawania twarzy, nie chcę niczego, jeśli mogę wybrać ekran, który nie tłucze się tak łatwo i który nie pęknie gdy upuszczę go z metra na ziemię.

Niech ta Moto X Force z ShatterShield będzie prostym smartfonem pozbawionym bajerów i wodotrysków, niech będzie po prostu smartfonem.

Stłukłam już za wiele ekranów, jestem już zbyt zmęczona dbaniem o każdy nowy i poczuciem winy, gdy w kolejnym telefonie pęknie ekran, by wybrzydzać.

Wybiorę odporny ekran ponad wszystko.

Czasem najprostsze i nieprzekombinowane nowości są dokładnie tym, czego potrzebujemy. Tak jest z baterią, tak jest też z ekranem. Jeśli ten w Moto X Force faktycznie jest taki trwały, to oto mamy innowację 2015 roku. Coś, co faktycznie sprawi, że wielu użytkowników będzie zadowolonych.

Dla mnie to największy selling point od czasów iPhone’a.

Dołącz do dyskusji

Advertisement