Jeśli czekasz na szybszą wersję PlayStation 4, mam dla ciebie dwie wiadomości – dobrą i złą

Felieton/Sprzęt 06.11.2015
Jeśli czekasz na szybszą wersję PlayStation 4, mam dla ciebie dwie wiadomości – dobrą i złą

Jeśli czekasz na szybszą wersję PlayStation 4, mam dla ciebie dwie wiadomości – dobrą i złą

W ostatnich dniach można było usłyszeć mnóstwo doniesień na temat nadchodzącej, mocniejszej wersji PlayStation 4. Sam jednak jestem przekonany o tym, że są one absolutnie nieprawdziwe i nie można dawać im wiary.

Seria plotek zaczęła się od wywiadu Masayasu Ito z Sony, którego ten udzielił japońskiemu portalowi 4Gamer. Stwierdził w nim, że dzięki stosowaniu architektury x86 przyszłe konsole będą cechować się kompatybilnością wsteczną z PS4 i możliwe będzie wprowadzanie ulepszeń w wydajności sprzętu, jeśli będą potrzebne.

Wówczas został też spytany o możliwość stworzenia ulepszonej wersji PlayStation 4, która pozwalałaby na rozgrywkę w rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli przy płynności równej 60 klatek na sekundę. Na to pytanie z kolei odpowiedział, że jest to możliwość, którą warto rozważyć.

Sam jednak jestem przekonany, że przedstawicielowi Sony nie chodziło o zaprezentowanie lepszej wersji obecnej na rynku konsoli.

Zamiast tego spodziewałbym się, że PlayStation 5 pojawi się wcześniej, niż przyzwyczaiła nas do tego branża. Jednocześnie konsola ta nadal będzie korzystać z APU produkowanego przez AMD, które jednak będzie znacznie mocniejsze niż to stosowane w PlayStation 4.

W ten sposób uzyskamy konsolę nowej generacji oraz sprzęt, który pozwalałby na natywne uruchamianie gier tworzonych z myślą o poprzedniej generacji z dwa razy wyższą płynnością niż do tej pory. Sam kod gry by się nie zmieniał, a tylko na danym sprzęcie odblokowywana byłaby opcja działania danego tytułu w 60 klatkach na sekundę. Rozwiązanie to byłoby stosunkowo łatwe do wdrożenia.

Tworzenie drugiej wersji PlayStation 4 nie miałoby większego sensu, ponieważ wymagałoby zastosowania zupełnie nowego sprzętu. Gdyby PlayStation 4 było tradycyjnym pecetem, konieczna byłaby wymiana w niej karty graficznej na model ponad dwa razy szybszy. Sprzęt ten jednak jest wyposażony w APU, czyli układ łączący możliwości procesora i karty graficznej.

Co więcej, jego część procesorowa współdzieli pamięć z częścią graficzną. Z tego powodu konieczne byłoby zaprojektowanie zupełnie nowego układu. Miałoby to sens, gdyby wiele osób skusiło się na kupno nowej wersji PlayStation 4. Jednak standardowa edycja tej konsoli sprzedaje się wybornie, co zmniejsza krąg zainteresowanych nowym sprzętem. Mało kto kupiłby drugi raz to samo tylko po to, żeby cieszyć się lepszą płynnością.

Należy też wziąć pod uwagę, że taka konsola byłaby droższa, a o popularności sprzętów do grania decyduje właśnie cena.

To ponownie ograniczyłoby już niewielkie grono potencjalnych nabywców nowej konsoli. A jeśli niewiele osób chciałoby kupić ten sprzęt, to po co go produkować? Zwłaszcza, że premiera szybszej wersji PlayStation 4 mogłoby wywołać protesty obecnych posiadaczy konsoli Sony. Konsolę kupuję się po to, by otrzymać pewien standard rozrywki, stały dla wszystkich graczy.

Gracze konsolowi nie chcą wymieniać podzespołów, wybierać wersji swojego sprzętu ani zmieniać ustawień graficznych. Chcą mieć tylko święty spokój i po prostu grać. PlayStation ani Xbox nie są pecetami, w których można wymieniać części. Na rynku są już konsole, które zechciały być pecetami. Nazywają się Steam Machines i praktycznie nikogo nie obchodzą.

konsola sony playstation 4 SharePlay

Można też spodziewać się, że PlayStation 5 pojawi się wcześniej niż po 8-9 latach. Produkcja poprzednich generacji konsol była nieopłacalna dla producentów sprzętu. Sony i Microsoft dopłacały do sprzedawanych urządzeń, a stratę nadrabiały na grach. Produkcja samych konsol zaczynała się opłacać dopiero po kilku latach, gdy technologia stawała się tańsza. W tym przypadku jest inaczej, a sprzedaż PlayStation 4 opłaca się od początku.

Dlatego Sony nie ma potrzeby sztucznego wydłużania życia swojej konsoli. Może wprowadzić nową generację chociażby za trzy lata, czyli pięć lat po premierze PlayStation 4. Uważam zresztą, że nowe konsole powinny pojawiać się co pół dekady. W przeciwnym razie zaczynają hamować cały rynek gier. Zdają sobie z tego sprawę wszyscy, którzy pamiętają, jaki poziom grafiki oferowały Playstation 3 oraz Xbox 360 w schyłkowej fazie swojego życia.

Reasumując, jeśli szybsza wersja PlayStation 4 się pojawi, będzie nazywać się PlayStation 5.

Będą na nią tworzone osobne gry, a dzięki zastosowaniu APU AMD będzie ona kompatybilna z dostępnym obecnie na rynku sprzętem. Dzięki kompatybilności sprzętowej powiązanej z większą wydajnością możliwe będzie uruchamianie dostępnych na PlayStation 4 gier z większą płynnością. Nie mogę sobie wyobrazić, by ulepszona wersja PlayStation 4 mogła pojawić się w jakiejkolwiek innej formie.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement