Umarł Zune, niech żyje Groove

Artykuł/Sprzęt 16.11.2015
Umarł Zune, niech żyje Groove

Umarł Zune, niech żyje Groove

Dziś, oficjalnie, pierwsza usługa muzyczna w historii Microsoftu przestała istnieć, a ostatnie serwery są wyłączane. Ma to znaczenie wyłącznie symboliczne, bowiem gigant z Redmond zastąpił go nowymi usługami i nie wycofał się z rynku. Choć może powinien…

Od dziś nie będzie można korzystać z jakichkolwiek usług Zune. Microsoft właśnie wyłączył serwery usługi, odcinając od respiratora jedną ze swoich większych porażek. Szczególnie dotkliwą, bowiem zarówno usługa, powiązane z nią produkty, jak i też jej ceny i wartość były jednymi z najatrakcyjniejszych na rynku. Zune powstał jako nieco paniczna odpowiedź na atak ze strony Apple’a w formie iPodów i usługi iTunes. Odpowiedź ta była zaskakująco dobra i można wręcz zaryzykować, że zainspirowała wiele różnych trendów, ze Spotify czy tak zwanym płaskim wzornictwem na czele. Zune sam jednak nigdy nie odniósł wielkiego sukcesu.

To były czasy, kiedy Apple był autorytetem absolutnym, a Steve Jobs uważany za prawdziwego wizjonera. Dla niektórych był wręcz przywódcą duchowym, symbolem nowoczesnej rewolucji. To były czasy, w którym istniały, przynajmniej w świadomości klientów, iPhone, iPad, iPod i nic innego, poza ich podróbkami. Zune był jedną z tych podróbek. Które się kupowało przez przypadek, zupełnie niechcący.

zune_hd

Zune był jednak bardzo interesujący. Imponował ilością dostępnej muzyki i nagrań. Oferował Zune Music Pass, a więc w zamian za stałą opłatę abonamentową pozwalał na strumieniowanie dowolnej liczby utworów muzycznych bez potrzeby ich kupowania. Uzupełniające usługę odtwarzacze były wysokiej jakości, a ich interfejs był inspiracją dla twórców Windows Phone 7, który, choć sam, jak i Zune, nie odniósł sukcesu, swoim płaskim wzornictwem zainspirował twórców interfejsu Androida i iOS-a.

Dwa resety później

Microsoft postanowił zaatakować ze zdwojoną siłą. Wycofał się całkowicie z podupadającego rynku odtwarzaczy multimedialnych, a samą usługę przeniósł pod skrzydła zupełnie nowej marki i zainwestował jeszcze większe środki w jej promocję. Xbox Music i Xbox Video próbowały wykorzystać sympatię konsumentów do marki rozrywkowej, dotychczas kojarzonej przede wszystkim z grami. A jakby tego było mało, dla nowych użytkowników Windows 8 usługa ta była na kilka miesięcy całkowicie darmowa. Inwestowano nawet w albumy na wyłączność i zwerbowano Linkin Park do promowania usługi. Nie wyszło.

Xbox Music
Xbox Music

Aktualnie muzyczna usługa Microsoftu nosi miano Muzyka Groove, a filmowa ma jakże kreatywną nazwę „Filmy i telewizja”. Ich popularność na rynku światowym jest pomijalna, żaden poważny ranking ich nie uwzględnia. Same usługi również nie są szczególnie wyróżniające się z tłumu. Integracja z OneDrive jest ciekawa, a same aplikacje są bardzo fajnie i estetycznie zaprojektowane, jednak nie mają żadnej „zabójczej” cechy, dla której w te pędy powinniśmy porzucić nasze Spotify czy Apple Music.

Zresztą, nawet gdybyśmy chcieli, to i tak nie możemy. Przestałem już słać regularne zapytania do Microsoft Polska o datę wprowadzenia tych usług do Polski. Konkurencja poszerza swój zasięg o kolejne kraje, w naszym jest już dostępna od dawna, a Microsoft od wielu miesięcy nie ogłosił nic na temat jakiegokolwiek nowego państwa, że o Polsce nie wspomnę.

To nie jest ulubiony projekt Satyi Nadelli

„Muzyka Groove” i „Filmy i Telewizja” to takie śmierdzące jajko w Microsofcie. Wszyscy w firmie sprawiają wrażenie, jakby najchętniej się go pozbyli w cholerę, razem z telewizyjno-filmowym studiem, które już jakiś czas temu zamknięto z hukiem. Apple i Google jednak cały czas inwestują w ten rynek. I to właśnie ze względu na te firmy, a nie na Spotify, Deezera czy Tidala, Microsoft wycofać się z multimediów nie może. Bo nawet jeżeli teraz nie wydają się one istotne, tak konkurencja nigdy więcej nie może zastać Microsoft nieprzygotowanym. iPad, iPhone i wyszukiwarka Google okazały się zbyt bolesną nauczką.

groove

To jednak stawia całe przedsięwzięcie w absurdalnym świetle. Promowana od niechcenia multiplatformowa usługa, która jest niedofinansowana, która się nie rozwija, zarówno od strony oferty jak i dostępności, jest dalej utrzymywana przy życiu z powodów nie do końca znanych nawet samemu usługodawcy. Żałośnie to wygląda przy zamykanym właśnie Zunie, który stanowił na rynku zupełnie nową jakość.

I której praktycznie nikt nie zauważył.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement