Producenci Androidów: prędko kopiujmy Apple, zanim dotrze do nas, że to bez sensu

Felieton/Sprzęt 02.11.2015
Producenci Androidów: prędko kopiujmy Apple, zanim dotrze do nas, że to bez sensu

Producenci Androidów: prędko kopiujmy Apple, zanim dotrze do nas, że to bez sensu

Czy już niebawem zaprezentowana przez Apple technologia 3D Touch trafi do smartfonów z Androidem? Jest to bardzo możliwe, jednak trzeba przygotować się, że będzie to rozwiązanie wybrakowane. Podejrzewam, że konkurenci 3D Touch będą pełnić rolę wydmuszek, które pozwolą producentom smartfonów spokojnie czekać na oficjalne wprowadzenie tego rozwiązania do Androida przez samo Google.

Uprzedzając komentarze: tak, zdaję sobie sprawę z tego, że to Huawei jako pierwszy zaprezentował technologię haptyczną w smartfonie. Jednak to właśnie firma z Cupertino pokazała jej praktyczne i przydatne zastosowanie. To dzięki Apple zwykli użytkownicy, specjaliści i dziennikarze docenili to rozwiązanie. To z kolei spowodowało strach producentów większości sprzętów z Androidem.

Ponownie przekonali się oni, że są w tyle za firmą Tima Cooka. Z tego powodu zaczęli bardzo mocno interesować się nowym rozwiązaniem i chcą je wprowadzić do swoich flagowych urządzeń. Przynajmniej tak mówią źródła z Chin i Tajwanu. Według nich rozwiązania podobne do Force Touch już niebawem staną się standardem w urządzeniach mobilnych z wyższej półki.

Jest to tym bardzo możliwe, ponieważ Synaptics zapowiedział już wprowadzenie na rynek wyświetlaczy ClearPad 3700 obsługujących wykrywanie stopnia nacisku, czyli właśnie technologię haptyczną. Synaptics nazywa to technologią ClearForce, tak jak Apple woli nazywać to samo rozwiązanie mianem Force Touch (w przypadku zegarków) lub 3D Touch (w przypadku smartfonów).

Czy oznacza to, że posiadacze sprzętów z Androidem będą mogli niebawem cieszyć się własną odmianą Force Touch? Oczywiście, że nie.

Obecnie Synaptics produkuje nowe wyświetlacze i prawdopodobnie trafią one do flagowców w przyszłym roku. Wtedy też największe firmy na rynku dostosują swoje nakładki do korzystania z niej. Oznacza to nie mniej, nie więcej, że każda firma wymyśli swój sposób używania technologii haptycznej. Z lepszym lub, co bardziej prawdopodobne, gorszym skutkiem.

Optymistycznie założę, że wszyscy skopiują pomysł na technologię haptyczną od Apple, dzięki czemu będzie on logiczny, a użytkownik przesiadając się na nowy smartfon będzie wiedział, jak zacząć z niego korzystać. Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że rozwiązania tego nie będzie dało się używać poza nakładką. Będą korzystać z niej tylko niektóre funkcje wprowadzone przez producentów sprzętu.

Wszystko dlatego, że sam system Android nie wspiera technologii haptycznej. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że Google zdecyduje się na wprowadzenie tego rozwiązania bez znaczących zmian w interfejsie użytkownika. Dlatego można spodziewać się, że dopiero następna wersja Androida, która zadebiutuje niemal równo za rok, będzie w pełni wspierać odpowiednik 3D Touch.

To jest scenariusz optymistyczny. W końcu czytnik linii papilarnych stał się elementem w pełni obsługiwanym przez system dopiero w tegorocznej wersji Androida. Gwoli przypomnienia, Apple wprowadził to rozwiązanie dwa lata temu, wraz z premierą smartfonu iPhone 5S. Także na tamten ruch producenci urządzeń z Androidem, głównie Samsung, próbowali szybko reagować. Niestety ich rozwiązania, ze względu na brak integracji z systemem operacyjnym, były znacznie gorsze niż to zastosowane przez Apple.

Należy jednak pamiętać, że producentom co najmniej kilka miesięcy zajmie dostosowanie się do zmian wprowadzonych przez Google’a.

Mniej więcej w tym samym czasie pojawią się nowe flagowce, które będą korzystać już ze wszystkich dobrodziejstw systemu Google’a, a deweloperzy zaczną tworzyć aplikacje firm trzecich wykorzystujące technologię haptyczną. Optymistycznie załóżmy, że deweloperzy zaczną je tworzyć za rok, od razu po zaprezentowaniu nowej wersji Androida, i ukończą je w kilka miesięcy. Mimo wszystko oznacza to, że użytkownicy urządzeń mobilnych z systemem Google będą mogli korzystać z nowego rozwiązania przeszło rok po posiadaczach najnowszych iPhone’ów.

Chciałbym powiedzieć, że jest to śmieszne, ale… nie jest mi do śmiechu. 3D Touch nie zmienia całkowicie korzystania ze smartfona, ale znacznie je upraszcza. Mniej więcej w takim samym stopniu jak multitouch. Jest to bardzo cenna nowinka techniczna, z której chciałbym korzystać, ale nie będę mógł tego zrobić. Jest to jeden z wielu powodów, dla których osoba taka jak ja, geek który chce cieszyć się nowościami bez “kernelowania kompili” i zmiany ROM-ów, powinna przesiąść się na iPhone’a.

Producenci urządzeń mobilnych, którzy wybili się na rynku właśnie dzięki powstaniu Androida, systemu będącego pewnym standardem w świecie smartfonów i tabletów, teraz z jego powodu cierpią i nie nadążają za konkurencją. To co było największą zaletą Androida, czyli otwartość i możliwość zainstalowania go na praktycznie każdym sprzęcie, staje się jego przekleństwem. Spojrzenie na tę sytuację sprawia, że powolne skłanianie się Samsunga w stronę Tizena przestaje wydawać się takim złym posunięciem.

Tworząc własne oprogramowanie Koreańczycy przynajmniej mieliby kontrolę nad całym swoim produktem i mogliby go łatwo uczynić lepszym. Byłby to proces mniej skomplikowany niż teraz, kiedy są skazani na łaskę lub niełaskę Google’a.

Czytaj również: Zapamiętajcie datę premiery iPhone’a 6s – to dzień, w którym Apple odskoczył Androidowi na kilka ładnych lat

Dołącz do dyskusji