Powietrze uderzało w nas z prędkością 300 km/h – zobacz, jak latamy w tunelu aerodynamicznym

Relacja/Technologie 03.10.2015
Powietrze uderzało w nas z prędkością 300 km/h – zobacz, jak latamy w tunelu aerodynamicznym

Powietrze uderzało w nas z prędkością 300 km/h – zobacz, jak latamy w tunelu aerodynamicznym

Konferencja, na której Orange ogłosił nowe światłowodowe łącze Supernova, odbyła się w szalenie ciekawym miejscu, a mianowicie w symulatorze swobodnego spadania FlySpot. Zobacz, jak wyglądają loty w takim tunelu aerodynamicznym.

Już sama futurystyczna bryła budynku zdradzała, że coś jest na rzeczy. Trzeba przyznać, że miejsce ostatniej konferencji firma Orange dobrała perfekcyjnie. Analogia między łączem internetowym o prędkości 600 Mbps a tunelem aerodynamicznym FlySpot była nad wyraz widoczna. Wraz z Dawidem Kosińskim przekonaliśmy się o tym w momencie, gdy na własnej skórze poczuliśmy moc strumienia powietrza o prędkości przekraczającej 300 km/h.

flyspot-003

Zacznijmy jednak od początku. FlySpot to niezwykłe miejsce, którego zarządcy bez przesadnej skromności mówią, że stworzyli „najpotężniejszy, najszybszy, najdoskonalszy, najlepszy wertykalny tunel aerodynamiczny świata.” Kryją się w nim 4 silniki, z których każdy ma moc 350kW. Pozwala to wygenerować strumień powietrza o prędkości do 310 km/h.

Krótko mówiąc, wrażenia z takiego tunelu odpowiadają temu, co przeżywają skoczkowie spadochronowi podczas swobodnego spadania. Jedna sesja w tunelu odpowiada mniej więcej czasowi swobodnego spadania w dwóch skokach spadochronowych z wysokości 4000 metrów.

Tunel służy profesjonalistom, którzy chcą poprawiać swoją technikę bez nadmiernego ryzyka, w warunkach bardzo realistycznej symulacji swobodnego spadania. Grupy skoczków mogą w ten sposób ćwiczyć ewolucje i figury, które następnie wykonają przy prawdziwym skoku.

Wrażenia są jedyne w swoim rodzaju, czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem

FlySpot to również miejsce, w którym świetnie będą się bawić także amatorzy. „Bawić” to słowo-klucz, bowiem w czasie dwóch kilkuminutowych sesji nie da się nauczyć świadomej kontroli nad ciałem w powietrzu. Na lot ma wpływ dosłownie wszystko, począwszy od ułożenia kończyn, a skończywszy na stopniu rozluźnienia ciała.

Ewolucje osób początkujących wyglądają pokracznie, a po przypadkowym przewróceniu się na plecy „lotnik” wygląda jak żółw przewrócony na skorupę, który nie umie samodzielnie wstać. W niczym to jednak nie przeszkadza, bo zabawa jest przednia. Amatorzy latają wraz z instruktorem, więc można czuć się bezpiecznie. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce trudno jest powierzyć drugiej osobie kontrolę nad swoim ciałem, szczególnie w tak niecodziennych warunkach.

Najtrudniejszy jest pierwszy krok, kiedy trzeba przełamać blokadę psychiczną i położyć się na strumieniu powietrza.

Nigdy nie miałem okazji skakać ze spadochronem, więc pęd powietrza na twarzy zrobił na mnie wielkie wrażenie. Sądząc po minach uczestników konferencji Orange, nie tylko na mnie. Loty „świeżaków” odbywały się na małej wysokości, ale instruktorzy w pewnym momencie wynosili każdego lotnika na wysokość kilkunastu metrów. Szybkie wznoszenie i spadanie w powietrzu jest bardzo dziwnym i trochę nierzeczywistym odczuciem. Nie da się tego porównać do niczego innego, nawet do pływania.

flyspot-002

Sporym problemem podczas lotu jest bardzo duża głośność. Każdy skoczek ma uszy zatkane stoperami, a dodatkowo dźwięk jest tłumiony przez piankę kasku. To sprawia, że absolutnie nie ma możliwości, by rozmawiać z instruktorem. Trzeba polegać na ustalonych wcześniej gestach, co osobom początkującym sprawia problemy.

Po kilku minutach takiego lotu wyraźnie czuć zmęczenie mięśni. Latanie tunelowe aktywuje mięśnie, których na co dzień nie używamy.

Najciekawiej wygląda jednak kontrast między początkującymi, a instruktorami. Ci drudzy pokazali swoje umiejętności, wykonując w powietrzu nieprawdopodobne ewolucje. Część z nich możecie zobaczyć w naszej wideo relacji.

Zobacz, jak latamy w tunelu aerodynamicznym

FlySpot ma w ofercie vouchery, które można wykorzystać samemu, lub podarować drugiej osobie w formie prezentu. Pojedyncza sesja obejmująca półgodzinne szkolenie i dwa loty to koszt rzędu 250 zł. Fanom adrenaliny zdecydowanie polecam.

Dołącz do dyskusji

Advertisement