Smartwatche to (udane!) rozczarowanie

Felieton/Blog Forum 26.10.2015
Smartwatche to (udane!) rozczarowanie

Smartwatche to (udane!) rozczarowanie

Wpis został pierwotnie opublikowany na Blog Forum, gdzie każdy z Czytelników Spider’s Web może publikować swoje teksty.

Od kilku tygodni jestem (szczęśliwym) posiadaczem pierwszej generacji Moto 360. Miesiąc miodowy już minął, zegarek od kilkunastu dni przestał być tą nowa, ulubioną zabawką, pora więc na refleksje.

Smartwatche nie są tym, czego oczekiwaliśmy

No właśnie, bez względu na producenta (Apple, Motorola, Samsung) i system operacyjny na którym działa dany zegarek, możemy sobie powiedzieć jedną rzecz jasno – do Star Treka dużo nam brakuje.

W zasadzie ciężko określić jakie mieliśmy wymagania co do pierwszej (i drugiej) generacji smartzegarków. Myślę, że przede wszystkim oczekiwaliśmy zastępstwa telefonów – czyli jeszcze bardziej personalnego i kompaktowego urządzenia, które sprawi że smartfony staną się dodatkiem do zegarka (a nie na odwrót), innymi słowy – po telefony będziemy sięgać tylko przy bardziej skomplikowanych zadaniach.

To zegarek miał być naszym komunikatorem, podstawą do pracy z powiadomieniami, miał być centrum naszego „Internetu rzeczy” (smart dom, auto itp.) jednocześnie będąc doskonałym kompanem do wszelkiego rodzaju aktywności sportowej.

Obecna jakość smartfonów tylko zwiększała te oczekiwania – jakby nie patrzeć na rynku telefonów mamy do czynienia z niezwykle dopracowanymi produktami, zarówno w warstwie sprzętowej jak i softwarowej. Smartfony weszły już jakiś czas temu w stadium dojrzałości, sprawiając ze pewne niedociągnięcia, jak lagi, niewielka ilość pamięci, niewygodna nawigacja już dawno przestały nam doskwierać (przynajmniej na niebudżetowych modelach).

Tymczasem, po dwóch generacjach zegarków możemy już stwierdzić – nie otrzymaliśmy nawet polowy z tego.

Podsumujmy krótko obecna generacje smartwatchy:

  • Nawigacja każdego systemu pozostawia wiele do życzenia – dotyczy zarówno Androida Wear jak i watchOS, może w najmniejszym stopniu dotykając najnowszego dziecka Samsunga (aczkolwiek tutaj tez pojawiają się krytyczne glosy w recenzjach). Zobaczymy jak przyjmie się Gear S2, który obecnie jest najbliżej malej rewolucji w świecie smart-zegarków.
  • Smartwatche (poza rzadkimi wyjątkami) wymagają do pracy telefonu – co gorsza, nie mówimy o uruchomieniu i sporadycznym połączeniu a ciągłym sparowaniu urządzeń.
  • Aplikacje (ponownie, dotyczy każdego systemu) są zazwyczaj marne, niedopracowane i posiadają cząstkowe możliwości odpowiedników z telefonów.
  • Możliwości komunikacji nadal są mocno ograniczone, zaczynając od braku głośnika w większości zegarków, przez brak klawiatury (bądź innego wprowadzania treści niż głosowe), czy tez ograniczenia językowe w przypadku niektórych systemów.
  • Konsumpcja treści – tego chyba można było oczekiwać – ona nie istnieje na tak małym ekranie.
  • Sprzętowo – zegarki nadal są w tyle. Ponownie, mowa o praktycznie każdym urządzeniu, chociaż paradoksalnie w obecnej generacji chyba najlepiej wypadają modele na Androidzie. Przypominamy sobie na nowo, co to znaczy lagować.
  • I na koniec, zarzut największy – jak dotąd nie spotkałem aplikacji, możliwości, funkcji gdzie zegarek robi coś LEPIEJ niż tablet/komputer/telefon.

Mimo wszystkich wad wymienionych powyżej… bardzo trudno byłoby mi wrócić do używania telefonu bez smartzegarka.

Dokładnie tak – bardzo szybko przyzwyczaiłem się do swojej Moto, do tego stopnia że o ile zdarzało mi się zapominać z rana o klasycznym zegarku, tak ciężko byłoby mi nie pamiętać o trzysta-sześćdziesiątce.

Dlaczego? To proste – jako że jestem osobą, która otrzymuje średnią ilość powiadomień (kilka maili dziennie, kilkanaście SMS-ów, kilka telefonów, różne powiadomienia z aplikacji – daleko mi do osoby, która „żyje” w Internecie) to zegarek dramatycznie zmniejszył konieczność wyciągania telefonu z kieszeni. W pracy, w trakcie poruszania się, czy w jakiejkolwiek innej aktywności niż „kanapowa” zegarek zastępuje konieczność sięgania po telefon.

Zanotowałem zwłaszcza kilka sytuacji gdzie ciężko byłoby mi wrócić do starych nawyków:

  1. W samochodzie – nie mam zestawu bluetooth, a zegarek sprawia wiec że nie muszę sięgać po telefon (czego starałem się nie robić, ale w praktyce rożnie z tym bywało) w sytuacji kiedy ktoś dzwoni, bądź w momencie kiedy chce zmienić muzykę.
  2. W pracy – jest duża różnica pomiędzy szybkim rzutem oka na zegarek, a całym ruchem wyciągania i gestem odblokowywania telefonu – zupełnie inaczej (lepiej) jest to tez odbierane przez osoby postronne.
  3. W jakiejkolwiek sytuacji, kiedy niespecjalnie wygodnym jest sięganie po telefon – czyli np. podczas zakupów, gdy obie ręce są zajęte, a pasowałoby odpowiedzieć/wysłać SMS-a.

Śmiem tez twierdzić, ze smartwatche są pewnym (delikatnym, ale jednak) lekiem na „chorobę” smartfonową. Zauważyłem że mając zegarek na ręce zdecydowanie rzadziej łapie się na wlepianiu swojego wzroku w telefon. Kojarzycie te wszystkie spoty, które obrazują nam, co się dzieje z kontaktami ludzkimi za sprawą gapienia się w smartfony? Zegarki powinny trochę pomoc w tej sytuacji.

“Ale to takie brzydkie i do tego trzeba go ładować! Wolę tradycyjny zegarek.”

Ach, ile razy w ciągu ostatniego miesiąca miałem okazje to słyszeć. „Tradycyjne zegarki są ładniejsze”. Tak, zgadzam się – są. Natomiast w przypadku smartwatchy zauważyłem ciekawą sytuacje – w momencie, kiedy ludzie zauważają iż nie jest to typowy zegarek, kompletnie zmienia się ich percepcja tego urządzenia. Spotkałem się raczej z pozytywami co do wyglądu Moto 360 niż z osobami które próbowałby mi usilnie wmawiać ze Tissot bądź Omega byłyby lepszym wyborem.

Czy to oznacza ze smartwatche nadają się np. do eleganckiego garnituru? Nie, nadal uważam ze w przypadku klasycznego wyglądu, daleko smartzegarkom do zastąpienia tych „prawdziwych”. Nie uważam też, że trend niektórych producentów (Apple, Asus) aby próbować niejako wrzucać nam na rękę „mini-smartfony” byłby czymś udanym – prawdę mówiąc Apple Watch jest nadal w mojej czołówce najbrzydszych smartwatchy, a miałem okazję widzieć kilka modeli. To jednak kwestia czasu, przy postępującej technologii zegarki elektroniczne będą stawać się coraz ładniejsze.

No i jeszcze bateria – argument ostateczny „mój zegarek działa pół roku, a ty ładujesz codziennie”. Pewnie że ładuje, natomiast trzeba zauważyć jedną prostą rzecz – zegarek to urządzenie, które zazwyczaj używamy głownie będąc poza domem – w przeciwieństwie do np. telefonu, który już stal się urządzeniem również kanapowym, zegarek to coś, co (zazwyczaj) odkładamy kiedy kończymy „dniówkę”. Co za tym idzie, autentycznie nie widzę problemu z codziennym ładowaniem, jedynym warunkiem jest akumulator wystarczający na około dobę pracy, tak żeby zegarek wytrzymywał w przypadku dłuższego pobytu poza domem. Oczywiście, lepszy żywot na baterii byłby wygodny, ale uwierzcie mi, to jest jeden z mniejszych problemów smartwatchy.

No dobrze, to co z tymi zegarkami?

Mimo wspomnianych wad i rozczarowania, że (póki co) nie zmieniły w jakiś dramatyczny sposób naszego funkcjonowania, smartwatche nadal będą zdobywać rynek. Powinniśmy jednak, na dzień dzisiejszy, zmienić oczekiwania w stosunku do tej kategorii urządzeń. Smartwatch nie zastąpi telefonu, nie jest tez dobrym urządzeniem do konsumpcji treści, a i komunikacja z jego pomocą nie jest idealna.

Natomiast jest prawie niezbędnym akcesorium w sytuacji, kiedy odbierasz mnóstwo powiadomień (zwłaszcza z aplikacji). Pozwoli zmniejszyć czas „przylepienia” do telefonu, poprawi priorytetyzację zadań (bo mniej ważne powiadomienia to nagle szybki gest, zamiast szarpania się z telefonem) i pozwoli lepiej skupić się na rzeczach ważniejszych – a to w dzisiejszym świecie, który pełen jest rozpraszaczy – bardzo, bardzo dużo.

Tekst ukazał się pierwotnie na Blog Forum Spider’s Web. Blog Forum jest miejscem, w którym Czytelnicy Spider’s Web mogą publikować swoje własne teksty blogowe, a najlepsze z nich trafiają na stronę główną serwisu oraz na naszego Facebooka i Twittera.

Dołącz do dyskusji

Advertisement