O, strzelają szampany, bo Microsoft zaczął w końcu zarabiać na Bingu!

Artykuł 23.10.2015
O, strzelają szampany, bo Microsoft zaczął w końcu zarabiać na Bingu!

O, strzelają szampany, bo Microsoft zaczął w końcu zarabiać na Bingu!

Nie wiem, czy w Redmond strzelają dziś szampany, ale chyba powinny – w najnowszych wynikach kwartalnych, Microsoft wreszcie pokazał zyski z biznesu wyszukiwania, czyli wyszukiwarki Bing. Po raz pierwszy w historii! W pierwszym kwartale rozliczeniowym 2016 r!

Dzisiaj nie będziemy się znęcać nad Microsoftem, że stało się to tak późno. Dzisiaj docenimy, że to się w ogóle stało. Na rynek searchu Microsoft wszedł w 1998 r. z produktem o wdzięcznej nazwie MSN Search, ale poważnie biznesowo zaczął traktować dopiero Binga, który zaprezentowany został przez Steve’a Ballmera w maju 2009 r. Przez długich 6 lat, nie licząc 11 lat przed debiutem Binga, Microsoft dopłacał do biznesu, w którym Google zarabia na czysto średnio 3 mld dol. kwartalnie.

No więc po 6 latach nieustannego dokładania do interesu, Microsoft ogłosił, że Bing przekroczył punkt rentowności. Ile zielonych dolarów zarobił? Tego niestety wciąż nie wiemy. Wiemy natomiast, że przychody z searcha przekroczyły w ostatnim kwartale 1 mld dol. Wiemy też, że to o 29 proc. więcej niż rok wcześniej i że 20 proc. przychodów Binga wygenerowanych we wrześniu 2015 r. zostało przez urządzenia z Windows 10, co by przy okazji sugerowało, że to właśnie użytkownicy nowej wersji Windowsa lubią sobie poklikać w reklamy przy wynikach wyszukiwania Binga. No, cóż – brawo!

[fajerwerki] [/fajerwerki]

A tak na serio, to cieszy mnie ten wiekopomny sukces Binga. Proszę, niech to się przełoży na szybsze wdrażanie usług Binga na rynkach lokalnych, na przykład w Polsce. Mój iPhone bardzo się ucieszy (dla tych, którzy nie wiedzą dlaczego: usługi Siri polegają na usługach Binga).

Bing to jednak mały ułamek biznesu Microsoftu. Ten właściwy leży gdzie indziej i nie.., to nie jest Windows.

Personal Computing – to nowy segment w finansach Microsoftu, w którym raportuje się sprzedaż Windowsa, Surface’a, Xboksa i Lumii. Lumie wypadły fatalnie – spadek o 54 proc. nie może jednak dziwić, skoro Microsoft kompletnie olał ostatnie pół roku na rynku mobilnym, a Satia Nadella oficjalnie potwierdził, że Microsoft ma inne priorytety niż sprzedawanie telefonów. Z kolei Windows – tu również nie ma się czym za bardzo pochwalić, bo przychody spadły o 6 proc. Ogólnie segment stracił 17 proc. i choć to wciąż 9,4 mld przychodów, to Microsoft szuka dziś pieniędzy gdzie indziej.

Pamiętacie jak pisałem, że nowa misja Microsoftu, którą przyniósł do firmy nowy CEO, wypisana jest na czole dosłownie każdego pracownika? No to podobnie jest w księgach finansowych. Microsoft tak przemodelował raportowanie, by chmura, na którą stawiają nowi ludzie w Redmond, była odpowiednio wyeksponowana.

No więc przychody z Azure, czyli microsoftowej chmury, podwoiły się, a przychody z Office’a 365, czyli tego w chmurze, skoczyły o 70 proc. Łącznie biznes cloudowy to już 5,9 mld dol. przychodów kwartalnych, co ma się przełożyć na 20 mld dol. rocznie.

I to jest dziś najważniejszy koń, na który stawia Microsoft. Nie dziwmy się więc proszę, że Lumie w Redmond niewiele dziś znaczą.

Dołącz do dyskusji

Advertisement