Nowe zegarki Garmina pokazują, że nawet zegarek sportowy musi być dziś smart

Artykuł/Sprzęt 21.10.2015
Nowe zegarki Garmina pokazują, że nawet zegarek sportowy musi być dziś smart

Nowe zegarki Garmina pokazują, że nawet zegarek sportowy musi być dziś smart

Nie jeden i nie dwa, a aż trzy nowe zegarki przeznaczone dla sportowców zaprezentował dziś Garmin. Poza nowościami typowo sportowymi największą uwagę przykuwa jednak co innego – wszystkie debiutujące dziś urządzenia są nie tyle zegarkami sportowymi, co smartzegarkami z prawdziwego zdarzenia.

Garmin wprawdzie do tej pory dysponował swoją własną platformą do dystrybucji aplikacji – Connect IQ, ale liczba wspierających to rozwiązanie urządzeń była śmiesznie mała. Biorąc pod uwagę zegarki powszechnie dostępne i mające szansę na zdobycie przynajmniej względnej popularności (czyli odrzucamy D2 Bravo), dostęp do tych zasobów mieli jedynie posiadacze Epixa, Fenixa, Forerunnera 920 XT oraz Vivoactive’a. Całe cztery sprzęty, z czego tylko jeden tak naprawdę przystępny cenowo, ale za to wybrakowany, jeśli chodzi o możliwości.

Teraz lista zgodnych z Garmin Connect IQ zegarków, a więc i takich, na których można instalować aplikacje (oraz np. nowe tarcze zegarka i widgety), stała się niemal dwa razy dłuższa.

Do tego grona dołączyły bowiem trzy nowe modele – Forerunner 230 oraz 235, czyli następcy 220-tki i 225-tki oraz Forerunner 630, czyli następca niezwykle udanego 620.

Garmin Forerunner

Zmiany, poza samym dodaniem wsparcia dla Connect IQ, są naprawdę spore. Dwa tańsze modele (230 i 235, ten drugi wyposażony w optyczny czujnik tętna), mogą teraz wyświetlać powiadomienia, mają ekrany większe od swoich poprzedników o 44% oraz oferują informacje na temat pułapu tlenowego (do tej pory zarezerwowane dla droższych modeli), czasu odpoczynku czy prognozowanych wyników w wyścigach. Poza tym, tak samo jak 225-tka, śledzą naszą dzienną aktywność oraz sens, przy czym – w przeciwieństwie do zegarków z systemem od Apple’a czy Google’a – potrafią na jednym ładowaniu wytrzymać do kilkunastu godzin… w trybie treningu kilka tygodni w trybie zegarka.

“Zwykły” 230 bez podłączania do ładowarki wytrzyma 16 godzin ćwiczeń i 5 tygodni w trybie zegarka z włączonymi powiadomieniami i monitorowaniem aktywności. 235 może pochwalić się nieco słabszym wynikiem – “zaledwie” 11 godzin treningów i 9 dni z powiadomieniami i monitorowaniem aktywności. Różnica w tym ostatnim parametrze wynika prawdopodobnie z tego, że optyczny czujnik tętna działa bez przerwy, rejestrując nasze tętno także wtedy, kiedy nie uprawiamy żadnego konkretnego sportu.

Obydwa są też wodoodporne do głębokości 50 metrów, a lista nowości czysto sportowych jest dużo dłuższa i obejmuje m.in. kontrolę odtwarzanej na smartfonie muzyki, dodanie obsługi technologii GLONASS, wsparcie dla trybu rowerowego, i wiele, wiele więcej.

Ceny? 249 dol. za 230-tkę, 299 dol. za 230-tkę z pasem HR i 329 dol za 235-tkę z wbudowanym czujnikiem tętna. Premiera w czwartym kwartale tego roku.

garmin 620

Nowej wersji doczekał się także Forerunner 620, również z większym o 44% ekranem oraz wsparciem dla Connect IQ. W jego przypadku Garmin przykłada jednak największą wagę do nowego zestawu informacji biegowych, określając go przy tym mianem “najbardziej zaawansowanego zegarka do biegania w historii Garmina”. Do dotychczasowych informacji serwowanych przez 620-tkę dochodzi jeszcze 6 nowych (informacje o bilansie czasu kontaktu z podłożem, długości kroku oraz odchylenia do długości, pomiar natężenia wysiłku, wydajności i progu mleczanowego) przy czym oczywiście od biegacza będzie zależało, czy wyciągnie z nich jakieś przydatne wnioski, czy po prostu będzie miał w Garmin Connect (który w wersji mobilnej doczekał się dziś ogromnego odświeżenia) więcej wykresów.

Wytrzymałość akumulatora w przypadku 630-tki szacuje się na 16 godzin treningu i 4 tygodnie w trybie śledzenia aktywności. Cena? 399 dol. lub 449 dol. w wersji z paskiem HR. Premiera, podobnie jak dwóch tańszych modeli – ostatni kwartał tego roku.

Wiele więc wskazuje na to, że przed smartzegarkami nie da się żaden sposób uciec. Jeszcze niedawno można było twierdzić, że jeśli ktoś szuka dobrego zegarka do uprawiania sportu, to ten zegarek powinien mieć wszelki “smart funkcji” jak najmniej. Teraz znalezienie takiego, który spełniałby takie wymagania staje się coraz trudniejsze.

Oczywiście w dalszym ciągu zegarkom sportowym, nawet tym, na których można instalować aplikacje, daleko do nie-sportowych możliwości Android Wear czy systemu z Apple Watcha. Tak samo tym dwóm ostatnim daleko pod względem funkcjonalności sportowej do produktów Garmina, Polara czy TomToma. W końcu jednak przyjdzie prawdopodobnie moment, kiedy wszystkie strony tego pojedynku praktycznie zrównają się w kwestii oferty – i pod względem “smart” i pod względem sportowym.

I bardzo ciekawe, komu i w jaki sposób uda się z tego wyjść zwycięsko.

Dołącz do dyskusji