Karol Kopańko / 26.10.2015

Te zdjęcia pokażą ci, jak fotografia może fałszować prawdziwy obraz

90 interakcji Przejdź do dyskusji

W mediach społecznościowych każdy z nas prowadzi niesamowicie interesujące życie. W Internecie możemy kreować się na osobę zupełnie inną, niż jesteśmy. Pomagać w tym może fotografia – odpowiednio wykadrowane i “ofiltrowane” zdjęcie zdziała cuda. To samo dotyczy miejsc i ludzi w nich żyjących. Zobaczcie, jak różne historie może opowiedzieć ten sam obraz.

Kampong Phluk, Kambodża

Pierwsze zdjęcie pochodzi z małej kambodżańskiej wioski, w której dzieciaki biegają na golasa, ryby suszy się bezpośrednio na czerwonawej ziemi, a… śmieci ciągną się po horyzont w każdym kierunku. Choć wioska jest ogromna, to w pełni zasługuje na nazwaniem jej slumsami. Z ciągu zbitych z desek chat na palach wyróżniają się tylko dwie instytucje – buddyjska świątynie i szkoła, do której udają się dziewczyny z podświetlonej części obrazka.

 

Główna ulica wioski w pełnej krasie. W porze deszczowej poziom wody wzrasta tak bardzo, że gdyby nie podniesienie domów na palach, to znalazłyby się one pod wodą.

 

Najbardziej w Kambodży zaskoczyły mnie Kambodżanki – swoją urodą. To bardzo subiektywne, ale dziewczyny wydały mi się tam prawie tak ładne jak Polki. Ich uroda to przede wszystkim smagła twarz i kruczoczarne włosy, choć często trudno ją dostrzec, kiedy bardziej niż o wygląd starać się trzeba o zdobycie czegoś, co można byłoby włożyć do garnka.

Tu widzimy panią piekącą zwinięte w spirale węże.

(Jeśli chcecie sami ocenić urodę Kambodżanek, to zapraszam do tego albumu)

Jak smakuja mrówki? #eatingAnts #foodporn #cambodiaKK

Film zamieszczony przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Angor Wat

Zbaczając z turystycznego szlaku wokół świątyń w Angor Wat można natknąć się na ludzi mieszkających w szałasach. W dżungli mają swoje łóżka i stoły, tu gotują posiłki na paleniskach, tu także zażywają rozrywki. Jak dowiecie się z poniższego filmik,u są także bardzo otwarci na przyjezdnych.

W tle trwają przygotowania do sesji zdjęciowej przed ślubem, a na pierwszym planie wałęsa się… szkielet.

Tak zabiedzone zwierzaki to w Kambodży widok wcale nierzadki.

Siem Reap

Siem Reap to drugie najważniejsze kambodżańskie miasto po Phnom Penh. Jest bazą wypadową do Angoru i dlatego przyciąga wielu turystów, a wraz z nimi żebraków.

Wielokrotnie starałem się poznać ich historię i wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy z większością mogłem porozumieć się po angielsku!

Na zdjęciu widzicie 19-letnią dziewczynę, która z przytroczoną do boku młodszą siostrą przemierza na bosaka ciemne ulice. Mogłaby zacząć pracować, ale zarabiałaby o wiele mniej niż na ulicy i musiałaby dojeżdżać do pracy. W domu musi się jeszcze zajmować młodszym rodzeństwem, kiedy matka wyjeżdża rano do fabryki.

 

Phnom Penh

Lądujemy w stolicy, a dokładnie na jej drodze wylotowej właśnie do Siem Reap, która przypomina wielki plac budowy. Problem w tym, że nic się tam nie buduje, choć nieopodal leżą kolumny betonowych podestów, a część drogi tkwi rozkopana.

Jeśli przy drodze znajduje się szkoła, to aby przejść przez jezdnię dzieciaki muszą sformować kordon bezpieczeństwa, trzymając się ręce, aby żaden skuter nie stratował ich kolegów i koleżanek.

 

Wieczór, ruchliwa, targowa ulica Siem Reap. Po obu stronach warsztaty i sklepiki, gdzie ludzie pracują do późnych godzin nocnych – coś przenoszą, klepią, targują się. Harmider.

W samym środku dostrzegam dziewczynkę, która zaraz obok przejeżdżających skuterów odrabia lekcje z angielskiego.

Zdjęcie ma więc wydźwięk pozytywny, bo edukacja może być dla niej szansą na lepsze życie w przyszłości.

 

 

Kataragama, Sri Lanka

Przenieśmy się na południe do Kataragamy na Sri Lance. Na zdjęciu widzicie drogę wiodącą do buddyjskiej świątyni. Zamieszkują ją – dosłownie i w przenośni schorowani biedacy, którzy mają stąd blisko do rzeki, będącej miejscem kąpieli, a także do pielgrzymów, którzy mogą się z nimi czymś podzielić.

Dzisiejszy dzień to magia kontrastów z happyendem.Wstałem o 4AM na samolot na Sri Lankę i pół-żywy powlokłem się do…

Posted by Karol Kopańko on Tuesday, December 9, 2014

Sapa, Vietnam

Wietnamska górska prowincja to wioska – skansen. Sam zastanawiałem się długo, czy to zdjęcie ilustruje biedę, lub jakiś inny rodzaj dramatu i się go nie doszukałem. Załączyłem je jednak, aby pokazać coś innego.

Tu dzieciaki nie mają wyboru, jakim dysponują europejskie pociechy. Konsola, tablet, YouTube, wieczorynka czy piaskownica. Nowa technologia nie jest ich zabawką.

Jaipur, Indie

Produkcja latawców to poważny biznes, w którym zatrudnienie znajdują tysiące ludzi. Na mieście otwierają się malutkie kioski poświęcone latawcom – od malutkich papierków z patyczkami, po ogromne konstrukcje, a także od gotowych do puszczania zaraz po zakupie po zestawy „zrób to sam”.

Wszystkie dzieci jednakowo cieszą się ze święta, ale niektóre z czasu na zabawę, a inne z większego niż zwykle zarobku. Po ulicach włóczą się więc w poszukiwaniu porwanych i połamanych konstrukcji, kawałków bibułki jakie jeszcze można wykorzystać, patyków i sznurków. Odzyskują z miejskiego śmietnika to, co da się zmontować w kształt deltoidu, a następnie sprzedają za kilka rupii, równoważnych np. niewielkiej miseczce ryżu.

 

 

Slumsy Jaipuru. W sufitach pełno jest dziur, z piaskowców wystają rury, a murki i balustrady nie dość, że są niestabilne, to jeszcze lubią się nagle kończyć. Dzieciaki biegają na bosaka i sam dziwiłem się, jak wielką dysponują zręcznością omijając roztrzaskane szkła butelek.

Robiłem dziś porządek ze wszystkimi swoimi materiałami, jakie zgromadziłem przez ostatnie pół roku i naprawdę nie wiem jak je przetworzę – tyle tego jest! A wszystko mega interesujące :)Poniżej mały sneek peek – na dachach Różowego Miasta – Jaipuru:

Posted by Karol Kopańko on Monday, January 26, 2015

Kiedy wspinałem się na dach po porozrzucanych w zaułku skrzyniach mijałem chłopaków, którzy postanowili sobie tu urządzić toaletę. Miejsce zresztą do tego… zachęcało. Było to bowiem wysypisko – zaraz przy jednej z głównych, handlowych ulic, którego część możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Zaraz obok niego mieściła się mała masarnia, gdzie rzeźnicy przygotowywali mięso i odpadki mogli wyrzucać od razu przez okno. Nic dziwnego, że wałęsało się tam od groma psów.

Goa

Goa to najmniejszy i najbogatszy stan Indii, a mimo to trudno jest tu obrócić wzrok, aby nie trafić na chwytającą za serce biedę. Dojechałem tam pociągiem wcześnie rano, kiedy Słońce dopiero rozmyślało o pojawieniu się nad horyzontem. Spacerując w samotności uliczkami zabytkowego, katolickiego Old Goa miałem wrażenie, że po obu stronach jezdni dzieje się tu tragedia, która stała się normalnością.

Pod plandekami, kocami, a nawet i w samych ubraniach w tulące zimnym chłodem ramiona snu oddawali się tu Hindusi. Najważniejsze, aby przykryć głowę, odgrodzić się nieco od tego samego skrawka asfaltu, ziemi, albo murku, który przed oczyma będzie jutro, za tydzień i za rok. Zmieniać się będą tylko smagłe twarze turystów, którzy przyjadą, aby pomodlić się w świętym miejscu i kupić kilka figurek.

 

 

Goa posiada również największy odsetek katolików wśród mieszkańców, a Old Goa jest pełne pięknych, zabytkowych kościołów. Niestety pomiędzy nimi można spotkać całe rodziny koczujące w cieniu drzew.

Kiedy hierarchowie śpieszą się na mszę mijają biegające nago dzieciaki z włosami pozlepianymi od brudu. Kiedy udają się na spoczynek, widzę jak cała rodzina przykrywa się plandeką leżąc na zbutwiałym kocu.

Waranasi

Oto indyjskie Ghaty, gdzie pali się zwłoki zmarłych. Niestety, jak jak większość indyjskich ulic są brudne, walają się po nich papierki, a krowie odchody stanowią element naturalny. Nie przeszkadza to jednak miejscowej ludności w żegnaniu swoich najbliższych. To właśnie idealnie pokazuje hinduską mentalność. Dla nich to normalność, kiedy babcię kładziemy na podpalonym stosie drewna, którym następnie kierujemy tak, aby spalić wszystkie jej szczątki, a to na co nie pozwolą drewna (kłody na ogniska są jak na miejscowe warunki drogie) wrzucamy do rzeki. Możemy nie rozumieć, jak może im nie przeszkadzać krowa załatwiająca się w sąsiedztwie rodzinnych prochów, jak mogą się kąpać w wodzie, której jakość przypomina ściek i w końcu możemy pomstować na „brud, smród i ubóstwo”.

 

Słońce ponoć najlepiej opala przed kąpielą #varanasi #bath #zimnoJakWSuwalkach #morsy #indiaKK #india #travel #saintRiver

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Senna mgła powoli podnosi się znad Gangesu, wspina po schodkach miasta i budzi chłodem okrytych szalikami bezdomnych. Aby chronić się przed zimnem zbijają się w większe grupy i ogrzewają ciepłem swoich ciał. To ich ulica, mogą tu rozkładać się gdzie chcą, po obu stronach drogi.

Czują się miejscową atrakcją, za robienie zdjęć każą sobie płacić pieniądze. To zawodowcy, na ulicy spędzili całe życie. Czy daliby radę powrócić do normalnego domu, gdyby taki dostali i żyć zwykłym życiem? Na to się nie zanosi. Tu ich jedyną pracą jest bierna egzystencja, unoszą się jak meduzy – wraz z biegiem czasu, jak w toni wodnej. I tylko tak samo jak meduzy, ich zniknięcia nie zauważy zupełnie nikt. Tylko sennym towarzyszom może będzie trochę zimniej.

 

 

Hyderabad

Dwie brudne sukienki, dwie umorusane buzie, cztery bose stópki. Starsza opiekuje się młodszą, a także wałęsającą się wokoło żywicielką – kozą. Korytarz szeroki na niewiele ponad metr z jednej strony kończy się ogromnym wysypiskiem śmieci, a z drugiej ruchliwą ulicą.

Obok wysypiska dzieci grają w krykieta, a piłka co raz wskakuje do rynsztoku. Obok drogi żebracy leżą na chodniku, a pieniążki co raz podrygują w ich koszykach.

 

 

Delhi

Środek Delhi – przy ogromnym rondzie, gdzie znajdują się centra handlowe i markowe sklepy można było znaleźć niemało koczujących bezdomnych. Nie takich, którzy przychodzą tu tylko po jałmużnę, ale tych co odchodzą tylko przeganiani przez właścicieli sklepów, bo tam ich dom, gdzie najwięcej ludzi z potencjalnymi datkami.

A i o psa pod nogami można się oprzeć…

 

Więcej o Indiach:

27 zdjęć z Indii, które pokazują smutną prawdę o tym kraju

Jeszcze smutniejsza prawda o Indiach na 17 zdjęciach

Podziękowania za świetną edycję zdjęć kieruję do Marcina Połowianiuka.

Inspiracje do powstania wpisu: Photographer Shows The Reality Behind Instagram Photos In Eye-Opening Series i This Photo Series Shows How Instagram Photos Of India Can Hide The Big Picture

PS Jeśli chcesz wiedzieć więcej o podróżach to zapraszam na mojego Snapa – tam zawsze szerzej omawiam wpisy.

12168140_1075888852451624_2046202008_n