Wyświetlacze E-Ink to przyszłość. Te przykłady to dopiero początek

Artykuł/Technologie 19.10.2015
Wyświetlacze E-Ink to przyszłość. Te przykłady to dopiero początek

Wyświetlacze E-Ink to przyszłość. Te przykłady to dopiero początek

Wyświetlacze „papierowe” jak zwykło się potocznie nazywać ekrany E-Ink swoje najbardziej powszechne zastosowanie jeśli chodzi o elektronikę użytkową znajdują w czytnikach e-booków, gdyż ze względu na swoje właściwości – głównie niską częstotliwość odświeżania – niewiele jest innych miejsc, gdzie można by było taki ekran włożyć. A może jednak?

Ekrany E-Ink widzieliśmy już w dedykowanych do czytania obudowach smartfonów, w smartfonach w formie dodatkowego wyświetlacza (Yota Phone), w smart-opaskach (Smart Band od Sony), a nawet – w przypadku Australii – w znakach drogowych. To ostatnie zastosowanie i jego dotychczasowa skuteczność wyraźnie pokazała nie tylko gdzie leży przyszłość ekranów E-Ink, ale raczej pokazuje, że to właśnie E-Ink jest przyszłością wyświetlania w przestrzeni publicznej. Ale nie tylko.

Podczas targów handlowych japoński oddział firmy E-Ink zaprezentował, w jakich urządzeniach i jakich miejscach ta technologia może znaleźć zastosowanie, i trzeba przyznać, że to robi wrażenie.

Na filmiku można zobaczyć kilka rodzajów wyświetlaczy. Pierwszy z nich to e-papierowe wizytówki/zawieszki, na które z pomocą NFC przesyła się dowolny obraz, który następnie będzie wyświetlany na stałe – do momentu, aż nie zostanie wymieniony na inny. Taką wizytówkę można dowolnie zmieniać, wyświetlić na niej kod QR, a dzięki temu, że E-Ink nie potrzebuje odświeżania, taka wizytówka nie potrzebuje też stałego źródła energii.

Kolejną ciekawostką był okrągły wyświetlacz do… smartwatcha. W przeciwieństwie do Pebble’a, który „e-papierem” nazywa LCD o niskiej rozdzielczości, tutaj mamy do czynienia z prawdziwą technologią e-papieru. Oznacza to, że jeśli producenci zdecydują się wdrożyć takie wyświetlacze, smartwatche w końcu zaczną pracować na jednym ładowaniu znacznie dłużej, niż obecni rekordziści. Rozpoczęcie masowej produkcji przewidziane jest na pierwszy kwartał przyszłego roku i kto wie – może za rok o tej porze zobaczymy wysyp inteligentnych zegarków z takimi właśnie wyświetlaczami.

Moją uwagę najbardziej przykuły jednak dwa produkty – po pierwsze niewiele grubsze od kartki papieru etykiety, które można ustawić na kolor żółty/czarny/czerwony. Takie etykiety istnieją już w tej chwili i są wykorzystywane w wielu sieciach handlowych na całym świecie, miejscami także w Polsce. Są to jednak etykiety monochromatyczne. Etykieta kolorowa dodaje ekspozycji wyrazu i pozwala wyraźnie oddzielać treść. A wygoda przy zmianie cen dla pracowników sklepu jest nie do przecenienia, bo nie wymaga to od nich żadnej ingerencji – po zatwierdzeniu zmian w systemie, etykiety zmieniają wartość.

Drugą grupą produktów w zasadzie, które w materiale zamieszczonym powyżej niosą ze sobą najwięcej potencjalnych zastosowań są 31,5” i 13,3″ ekrany (monochromatyczne i kolorowe), które mogą pełnić rozmaite funkcje. Zarówno w zastosowaniach domowych, jak i – przede wszystkim – w zastosowaniach publicznych. Dodatkowo projekt “Mobius”, jak nazywa się ten typ wyświetlacza, jest ekranem dość giętkim, więc nie musi być on stosowany wyłącznie na płaskich powierzchniach, a może być np. owijany wokół słupa.

Tak, te zegary to też E-Ink. Źródło: eink.com
Tak, te zegary to też E-Ink. Źródło: eink.com

Ich działanie pokazano na przykładzie wyświetlania rozkładu metra, ale potencjalnych zastosowań jest o wiele, wiele więcej. Chociażby rozkłady jazdy na przystankach. W większości miast nadal pod wiatami wiszą papierowe rozkłady, w które trzeba ręcznie podmieniać za każdym razem, gdy któraś linia zmieni trasę/godziny odjazdu. Wyświetlacze E-Ink rozwiążą ten problem w identyczny sposób jak rozwiązują problem zmiany cen w sklepach. Przy czym zapotrzebowanie na energię takiego wyświetlacza jest znikome, więc można by było zastąpić nim także ekrany LCD, które coraz częściej się w polskich miastach pojawiają. Patrząc globalnie, E-Ink już teraz planuje zastąpić ekrany ciekłokrystaliczne w tak wielu urządzeniach, jak to tylko możliwe.

Liczba potencjalnych zastosowań jest ogromna, od opisanych powyżej, po chociażby zmienne tablice powiadomień w szpitalach, instytucjach, jako opisy wystaw w galeriach czy nawet (w połączeniu z panelem dotykowym) substytut tradycyjnych pulpitów nutowych, nad czym E-ink również pracuje.

Jako że tego typu panele dopiero wchodzą w fazę produkcyjną, z pewnością minie jeszcze mnóstwo czasu, zanim zostaną one gdziekolwiek wykorzystane na szeroką skalę. Nie mam jednak wątpliwości oglądając pokaz ich możliwości, że patrzę na technologię, która w niedalekiej perspektywie skutecznie może z wielu miejsc wyprzeć tradycyjne tablice, a może także – jak w przypadku Australii – zastąpić tradycyjne oznakowania drogowe.

Warto się dobrze przyjrzeć. Szczególnie jeśli ktoś, tak jak ja jeszcze do niedawna, myślał, iż postęp technologii E-Ink zatrzymał się na wyświetlaczach Carta w najnowszych czytnikach e-booków.

Dołącz do dyskusji